Site icon Wielki Buk

Horrory na jesień 2026


HORRORY na jesień, bo nie ma bardziej horrorowej pory roku.

„Krew na języku” Johanna Van Vern

Ta gotycka wampiryczna opowieść już chwilę pojawi się u nas w księgarniach. Odludna posiadłość, mgła, bagna, stare ciało i choroba, której nikt nie potrafi wyjaśnić.

Jesteśmy w Holandii pod koniec XIX wieku, a Lucy przyjeżdża do swojej siostry bliźniaczki Sarah, która zaczęła zachowywać się coraz dziwniej po odkryciu na terenie posiadłości jej męża wielowiekowego ciała zachowanego w bagnie. Lekarz mówi o chorobie i chwilowym szaleństwie, Lucy zaczyna podejrzewać coś znacznie gorszego, a Sarah robi się coraz bardziej głodna. I łaknie krwi.

I teraz tak: tu nie ma zagadki. To było dziwne, bo spodziewałam się, że cała powieść będzie kręcić się wokół tego. A tu zaskoczenie. W pierwszym rozdziale wiemy, co stało się z Sarą. Ciało kobiety w bagnie, pochówek wampiryczny, rana na dłoni… Ale to, co jest genialne w tej historii to historia dwóch kobiet i bardzo intensywnej więzi między siostrami. I tego, do czego taka więź może prowadzić.

Zaskoczy Was, serio: mnóstwo gore, mnóstwo krwi i na końcu zaskakujący dylemat, z którym zostajemy.

„Drapieżcy” Graham Masterton

Stary, zabytkowy sierociniec, w którego murach doszło do tajemniczej śmierci ponad sześćdziesięciorga dzieci. Nikt z miejscowych nie chce o domu rozmawiać, nawet wspominać. I to właśnie w jego murach zamieszkuje David wraz z siedmioletnim synkiem. Cel? Wyremontować ruderę. Ale! Już pierwszej nocy David słyszy podejrzane odgłosy, a na strychu coś (ktoś?) podejmuje na niego rozchichotany atak. Co mieszka w ścianach tego domu? To jest hołd dla jednego z moich ulubionych opowiadań H.P. Lovecrafta „Sny w domu wiedźmy”.

„Rytuał” Adam Nevill

Kolejny tytuł, który za chwilę pojawi się w Polsce od autora, którego polecam ile wlezie. Folk horror i jedna z najstraszniejszych historii dla tych, co boją się drzew (trochę ja). Wyprawa czterech przyjaciół w dzikie ostępy północnej Szwecji zmienia się w koszmar, kiedy mężczyźni zbaczają ze szlaku i zapuszczają się w las, który zdaje się pamiętać rzeczy starsze i mroczniejsze od człowieka. Nevill powoli zaciska pętlę. Jest chłód, wyczerpanie, mokre ubrania, trzask gałęzi gdzieś pomiędzy drzewami i coraz silniejsze przekonanie, że bohaterowie nie są sami. „Rytuał” pachnie wilgotnym mchem, gnijącymi liśćmi i dymem.

„Październikowa kraina” Ray Bradbury

Zbiór subtelnych, fantastycznych opowieści, zawieszonych między grozą a gotykiem, pełen tajemnic i prawdziwych perełek. I jak to u tego amerykańskiego pisarza bywa: raz straszy, raz wzrusza, raz skłania do jesiennej zadumy.

„Doktor Jekyll i Pan Hyde” Robert Louis Stevenson

Jeden człowiek i jego dwie twarze. To jedna z tych niewielkich, niepozornych opowieści, które potrafią zmrozić krew w żyłach. Opowieść o upadku człowieka. O jego podwójnej naturze. O nieśmiertelnej walce id i superego, pierwotnego zła z tym wyższym dobrem, która toczy się w duszy. To również ten wiktoriański koszmar o utracie kontroli nad tym, co tłumione, a co umyka wyuczonej etykiecie.

„Victorian Psycho” Virginia Feito

Gra symbolami i konwencją na najwyższym poziomie. Powieść o prawdziwym szaleństwie. Szaleństwie, które płynie we krwi. O tym, że także kobieta może urodzić się po prostu zła. I ukrywać szaleństwo w więzadłach gorsetu. Nie ma w niej nic przełomowego, ale warto zauważyć, że przełamuje wizualny koncept ugrzecznione guwernantki, która tutaj przyjmuje postać szalonej morderczyni. I nic sobie z tego nie robi.

„Mexican Gothic” Silvia Moreno-Garcia

Nie ma to jak opowieść o nawiedzonym domu, nie, nawiedzonym dworze, w sercu Meksyku, skąd nie ma ucieczki. Coś dziwnego dzieje się w tym domu, ściany pulsują szalonym zielonkawym blaskiem, a młoda kobieta musi rozwiązać zagadkę tego, co dzieje się wokół. Meksyku tu co prawda jak na lekarstwo, ale nastrój osaczenia, uwięzienia jest pierwsza klasa.

„Klaun w polu kukurydzy” Adam Cesare

Młodzieżowy slasher idealny na zakończenie lata. Nastoletnia Quinn przeprowadza się do małego miasteczka Kettle Springs po śmierci mamy. Już wkrótce przekonuje się, że w miasteczku nie dzieje się za dobrze. Z jednej strony zbuntowana grupa nastolatków w klimacie „Breakfast Club” (ale z kanałem YouTube), a z drugiej dorośli, którzy próbują jakoś pozbierać miasteczko po pożarze w miejscowej fabryce syropu. Tylko ktoś się do tego konfliktu wtrąca… FRENDO. Krew i flaczory, klimat jak z horrorów lat 90. z motywem nastoletnim.

Bo warto czytać.

O.

Exit mobile version