
HORRORY na jesień, bo nie ma bardziej horrorowej pory roku.

„Krew na języku” Johanna Van Vern
Ta gotycka wampiryczna opowieść już chwilę pojawi się u nas w księgarniach. Odludna posiadłość, mgła, bagna, stare ciało i choroba, której nikt nie potrafi wyjaśnić.
Jesteśmy w Holandii pod koniec XIX wieku, a Lucy przyjeżdża do swojej siostry bliźniaczki Sarah, która zaczęła zachowywać się coraz dziwniej po odkryciu na terenie posiadłości jej męża wielowiekowego ciała zachowanego w bagnie. Lekarz mówi o chorobie i chwilowym szaleństwie, Lucy zaczyna podejrzewać coś znacznie gorszego, a Sarah robi się coraz bardziej głodna. I łaknie krwi.
I teraz tak: tu nie ma zagadki. To było dziwne, bo spodziewałam się, że cała powieść będzie kręcić się wokół tego. A tu zaskoczenie. W pierwszym rozdziale wiemy, co stało się z Sarą. Ciało kobiety w bagnie, pochówek wampiryczny, rana na dłoni… Ale to, co jest genialne w tej historii to historia dwóch kobiet i bardzo intensywnej więzi między siostrami. I tego, do czego taka więź może prowadzić.
Zaskoczy Was, serio: mnóstwo gore, mnóstwo krwi i na końcu zaskakujący dylemat, z którym zostajemy.
„Drapieżcy” Graham Masterton
Stary, zabytkowy sierociniec, w którego murach doszło do tajemniczej śmierci ponad sześćdziesięciorga dzieci. Nikt z miejscowych nie chce o domu rozmawiać, nawet wspominać. I to właśnie w jego murach zamieszkuje David wraz z siedmioletnim synkiem. Cel? Wyremontować ruderę. Ale! Już pierwszej nocy David słyszy podejrzane odgłosy, a na strychu coś (ktoś?) podejmuje na niego rozchichotany atak. Co mieszka w ścianach tego domu? To jest hołd dla jednego z moich ulubionych opowiadań H.P. Lovecrafta „Sny w domu wiedźmy”.
„Rytuał” Adam Nevill
Kolejny tytuł, który za chwilę pojawi się w Polsce od autora, którego polecam ile wlezie. Folk horror i jedna z najstraszniejszych historii dla tych, co boją się drzew (trochę ja). Wyprawa czterech przyjaciół w dzikie ostępy północnej Szwecji zmienia się w koszmar, kiedy mężczyźni zbaczają ze szlaku i zapuszczają się w las, który zdaje się pamiętać rzeczy starsze i mroczniejsze od człowieka. Nevill powoli zaciska pętlę. Jest chłód, wyczerpanie, mokre ubrania, trzask gałęzi gdzieś pomiędzy drzewami i coraz silniejsze przekonanie, że bohaterowie nie są sami. „Rytuał” pachnie wilgotnym mchem, gnijącymi liśćmi i dymem.
„Październikowa kraina” Ray Bradbury
Zbiór subtelnych, fantastycznych opowieści, zawieszonych między grozą a gotykiem, pełen tajemnic i prawdziwych perełek. I jak to u tego amerykańskiego pisarza bywa: raz straszy, raz wzrusza, raz skłania do jesiennej zadumy.

„Doktor Jekyll i Pan Hyde” Robert Louis Stevenson
Jeden człowiek i jego dwie twarze. To jedna z tych niewielkich, niepozornych opowieści, które potrafią zmrozić krew w żyłach. Opowieść o upadku człowieka. O jego podwójnej naturze. O nieśmiertelnej walce id i superego, pierwotnego zła z tym wyższym dobrem, która toczy się w duszy. To również ten wiktoriański koszmar o utracie kontroli nad tym, co tłumione, a co umyka wyuczonej etykiecie.
„Victorian Psycho” Virginia Feito
Gra symbolami i konwencją na najwyższym poziomie. Powieść o prawdziwym szaleństwie. Szaleństwie, które płynie we krwi. O tym, że także kobieta może urodzić się po prostu zła. I ukrywać szaleństwo w więzadłach gorsetu. Nie ma w niej nic przełomowego, ale warto zauważyć, że przełamuje wizualny koncept ugrzecznione guwernantki, która tutaj przyjmuje postać szalonej morderczyni. I nic sobie z tego nie robi.
„Mexican Gothic” Silvia Moreno-Garcia
Nie ma to jak opowieść o nawiedzonym domu, nie, nawiedzonym dworze, w sercu Meksyku, skąd nie ma ucieczki. Coś dziwnego dzieje się w tym domu, ściany pulsują szalonym zielonkawym blaskiem, a młoda kobieta musi rozwiązać zagadkę tego, co dzieje się wokół. Meksyku tu co prawda jak na lekarstwo, ale nastrój osaczenia, uwięzienia jest pierwsza klasa.
„Klaun w polu kukurydzy” Adam Cesare
Młodzieżowy slasher idealny na zakończenie lata. Nastoletnia Quinn przeprowadza się do małego miasteczka Kettle Springs po śmierci mamy. Już wkrótce przekonuje się, że w miasteczku nie dzieje się za dobrze. Z jednej strony zbuntowana grupa nastolatków w klimacie „Breakfast Club” (ale z kanałem YouTube), a z drugiej dorośli, którzy próbują jakoś pozbierać miasteczko po pożarze w miejscowej fabryce syropu. Tylko ktoś się do tego konfliktu wtrąca… FRENDO. Krew i flaczory, klimat jak z horrorów lat 90. z motywem nastoletnim.
Bo warto czytać.
O.
