Bezsenne Środy: „Dzikie serce” Jamey Bradbury – recenzja

„Dzikie serce” Jamey Bradbury. John Irving napisał o tej książce, że „to nietypowa opowieść o miłości i niesamowity horror – jak połączenie sióstr Bronte ze Stephenem Kingiem. Siostry Brontë i Stephen King to wysoko podniesiona poprzeczka. Czy John Irving miał rację?

Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „Twierdza” F. Paul Wilson – recenzja PATRONACKA

Rumuńskie ostępy Transylwanii, samotna twierdza na zboczach gór i odwieczna walka dobra ze złem – nie sposób oprzeć się takiej historii, tym bardziej w tak wspaniałym wznowieniu. Zapraszam za próg „Twierdzy” F. Paula Wilsona.

Czytaj dalej

Bezsenne Środy: ” Jest krew” Stephen King – recenzja

Nowa książka od Króla Horroru to wydarzenie każdego roku. Raz czekają nas zachwyty, raz zawód, a jak jest w przypadku nowego zbioru „Jest krew” Stephena Kinga? I od razu zaznaczę: kto nie czytał trylogii Pana Mercedesa ani „Outsidera”, ten nie powinien czytać tego tomu, bo czeka go spoiler za spoilerem!

Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „Całopalenie” Robert Marasco – recenzja PATRONACKA

Jeśli szukacie horroru na miarę „Nawiedzonego Dom na Wzgórzu” Shirley Jackson, „Hell House” Richarda Mathesona czy „Lśnienia” albo „Ręki mistrza” Stephena Kinga – czytajcie „Całopalenie” Roberta Marasco. Cudownie bezsenna lektura!

Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „Maska Śmierci Szkarłatnej” Edgar Allan Poe (film)

Kilka lat temu napisałam tekst o „Masce Śmierci Szkarłatnej” Edgara Allana Poe. Wtedy wizja epidemii czy pandemii była jedynie wspomnieniem historii, była jedną z fabuł wielu dzieł popkultury. Nie dotyczyła nas, współczesnych. A dzisiaj wszystko się zmieniło, natomiast opowiadanie Poe jest bardziej aktualne niż kiedykolwiek wcześniej.

Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „Babski wieczór” Jack Ketchum

Powrót recenzji sprzed lat dzięki polskiemu wydaniu powieści.

Horrorów nie można traktować dosłownie. To znaczy można, ale lepiej nie, żeby nie zwariować (bogata wyobraźnia w tym zapewne nie pomaga).  Horrory są po to, by skonfrontować nas, czytelników, ze swoimi najgłębszymi lękami. Próbują przybliżyć nam to, czego się boimy, co wywołuje w nas strach i grozę. Często to, co ukryte jest w naszej podświadomości.  Konkretne obrazy stają się alegoriami, metaforami tego, czego sami obawiamy się nazwać. Bo nadanie imienia sprawia, że to „coś” staje się prawdziwe. Prawdziwe to inaczej realne i żywe. Dotykalne. A jeśli dotykalne, to może nas zranić.

Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „Metoda oddychania” Stephen King, czyli Zimowa Opowieść

Są takie książki, do których bardzo lubię wracać. Historie mniej i bardziej straszne, które zaskoczyły mnie na tyle, że sięgam po nie raz za razem. Po co? Odpowiedź jest prosta. Po dobrą opowieść. Po prostu. Taką książką jest zbiór opowiadań Stephena Kinga „Cztery Pory Roku – mój ulubiony zbiór spod pióra Króla Horroru, który z grozą nie ma za wiele wspólnego, chociaż trochę ma, jak zawsze. Zimową porą Zimowa Opowieść prosto z tego tomu, czyli „Metoda oddychania”.

Czytaj dalej