Bezsenne Środy: „Ptaki” Daphne du Maurier – pamiętacie film Alfreda Hitchcocka?

Jeśli myśleliście, że „Ptaki” w reżyserii wybitnego Alfreda Hitchcocka  wywołują koszmary i ptasie traumy, to uwierzcie mi, że pierwowzór literacki w postaci niepozornego opowiadania „Ptaki” Daphne du Maurier dociera jeszcze głębiej do podświadomości.

Ludzkość nigdy nie bierze pod uwagę, że może utracić panowanie na Ziemi, może utracić swoje naturalne królestwo. Przyjmujemy, że niepodzielnie panujemy nad otaczającą nas przyrodą, dominujemy na lądzie, w wodzie i w przestworzach i nic ani nikt nie może nas zdetronizować. A jednak w masowej wyobraźni pojawia się od czasu do czasu ten niepokojący koncept. Ludzkość zostaje pokonana, nasza hegemonia na zawsze obalona, a pozycja w naturalnym świecie zdegradowana. Czasami całkiem dosłownie, w tych najbardziej fundamentalnych wizjach, a czasami metaforycznie, oddając obrazem lub słowem ten najbardziej drażniący nas, podskórnie dręczący lęk. Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „Mistrz ceremonii” Sharon Bolton – PATRONAT!

Pełna legend angielskiej północy mroczna historia kobiet naznaczonych przeszłością i mężczyzn, którzy nienawidzą tych kobiet w gotyckim thrillerze Sharon Bolton – „Mistrz ceremonii”.

Zanim w Salem rozpętała się diabelska gorączka, a grupa dziewcząt skazała pół miasta na potępienie, to niemal sto lat wcześniej w 1612 roku w okolicach Lancashire w Wielkiej Brytanii doszło do procesów czarownic, które do historii przeszły jako procesy z Pendle. O morderstwa poprzez użycie magii i czarnoksięstwo oraz używanie czarów na szkodę sąsiadów oskarżono dwanaście osób, dziesięć kobiet i dwóch mężczyzn. Dziesięcioro z nich zawisło uznanych za winnych zbrodni. To właśnie te procesy, a także mroczne legendy o okolicach Lancashire i ich mieszkańcach posłużyły Sharon Bolton w utkaniu misternej intrygi na pograniczu kryminału, dreszczowca i grozy. Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „Mainstream” Miroslav Pech – PATRONAT

Zwyczajne, codzienne życie, nieduża rodzina i jeden sekret, który zmieni wszystko w koszmar, czyli horror ekstremalny zza czeskiej granicy –– „Mainstream” Miroslava Pecha.

Czasami życie przynosi jedynie rozczarowania. Nie takie wykształcenie. Nie takie doświadczenie. Nie taka praca. Nie taki partner. Nie takie dziecko. Nic nie jest takie jak być powinno, jak układało się spójnie w wyobrażeniach o dorosłej przyszłości. Jedyne co pozostało to szara rzeczywistość, to niekończące się obowiązki, to rutyna, która zabija wszelką przyjemność istnienia. Ot, mainstream. W takim momencie łatwo złapać się ostatniej deski ratunku, czegokolwiek, byle odmienić swój los. Nawet jeśli to tak naprawdę brzytwa, która rozszarpie na strzępy dotychczasowe życie i obróci w pył tak pieczołowicie budowany, bezpieczny świat. Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „Ręka mistrza” Stephen King

Kwietniową porą Wielcy Przedwieczni szepczą swoje zaklęcia, inspirują cudze sny, sieją chaos i płyną, by zwabić dusze na wieczne potępienie w „Ręce mistrza” Stephena Kinga.

W prozie H.P. Lovecrafta natchnienie odnalazło wielu współczesnych pisarzy grozy. Jego twórczość, tak jak jego Wielcy Przedwieczni, ciągle powraca, zsyła inspiracje i ogarnia umysł. Podsuwa wizje. Koszmarne widziadła. Opętuje szaleństwem. Kiedy ktoś już raz wpadnie w ten świat nicości, ciemności, wielkich macek w głębinach, ten wkrótce odkryje, że z trudem, jeśli w ogóle, jest w stanie się z nich wyplątać. Te głosy-niegłosy słyszy wszędzie, widzi wszędzie te kształty niekształtne, nieeuklidesowe kąty i cienie na ścianach. Taka jest moc Samotnika z Providence, taka jest moc Wielkich Przedwiecznych. W ich objęcia wpadł również Stephen King, jakże by inaczej, by snuć swoje dziwne opowieści, piękne, choć ogarnięte chaosem i kosmiczną nicością, jak „Ręka Mistrza”. Czytaj dalej

Klasyka grozy ZA DARMO! (horrory dostępne w domenie publicznej)

Klasyka grozy za darmo (HORRORY ZA DARMO)

Moi Drodzy,

Nie mogło być inaczej – w Nowym Roku bezsenność powraca na Wielkiego Buka! Pojawią się starsze tytuły, pojawią się nowości, powrócą również kryminały i zbrodnie, a na początek… KLASYKA GROZY! Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „STRACH” Jozef Karika 🖤 PATRONAT

Las. Las spowity śniegiem. Uśpiony i tajemniczy. Wirujące płatki śniegu, uginające się pod białym ciężarem gałęzie, cisza tak przejmująca, że aż dudni w uszach. W pełnym słońcu skrzy się, niczym pokryty milionami maleńkich diamentów, ciemną nocą wydaje się być skomplikowanym labiryntem, który wciąga w swoje głębiny. Czasami coś odezwie w  tej zimowej głuszy, przetnie ten cichy zakątek. Ptak stęskniony wiosny, samotne wycie wilka, jeleni krzyk… A czasami usłyszeć można śpiew. Odległy, kuszący, przejmujący. Dziecięcy głos, który niesie się pośród leśnej ściany. W takich chwilach las nie jest już tajemniczy, ale potworny, nie ma już urokliwego, migotliwego labiryntu, ale pułapka i rozdziawiona paszcza, która tylko czeka na swoje ofiary. Do takiego lasu nie można wchodzić, nigdy, za wszelką cenę.

W taką zasadzkę, niczym w sieci leśnego Szczurołapa, wpadają bohaterowie powieści grozy, która potrafi spędzić sen z powiek, która przenika do podświadomości, która hipnotyzuje przerażeniem – „Strach” Jozefa Karika. Czytaj dalej

TOP 5 POTWORÓW Stephena Kinga

Moi Drodzy,

21 września to data wyjątkowa dla wszystkich miłośników tradycyjnej grozy w starym, dobrym stylu – to urodziny Króla Horroru, czyli Stephena Kinga. W tym roku obchodzimy 70. rocznicę i z narastającym napięciem wyczekujemy jesiennych premier spod jego pióra – powieści „Śpiące Królewny”, którą napisał razem z synem Owenem Kingiem, oraz opowiadania „Pudełko z guzikami Gwendy” razem z Richardem Chizmarem. W nowym roku nadchodzi „The Outsider”, a to oznacza, że my, fani prozy Stephena Kinga, nie możemy czuć się zawiedzeni.

Aby uczcić ten wyjątkowy dzień (w końcu 70 urodziny to poważna sprawa), w ramach hip hip hurra urodzinowego w Bezsenną Środę, razem z portalem Okiem na Horror przygotowaliśmy dla Was:

TOP 5 POTWORÓW STEPHENA KINGA

Nie ukrywajmy – Stephen King to przede wszystkim strach, który zaszczepia w naszych sercach. Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „Szamanka od umarlaków” Martyna Raduchowska – recenzja

Jak to naprawdę jest z tych Pechem, to tego nie wie nikt. Niektórych omija szerokim łukiem. Tak, jakby biły od nich te szczęśliwe czterolistne koniczynki, złote podkowy lśniły z daleka, a słonie z podniesioną trąbą biły wiwaty. Takim to zawsze towarzyszy aureola pomyślności. Urodzeni w czepku, od których Pech trzyma się z daleka, nie ma co. Zwyczajni śmiertelnicy natomiast przyzwyczaili się, że o ile Pech lubi pojawiać się w ich życiu zupełnie niezapowiedziany, przyczajony, to z niego równie szybciuchno odchodzi. Niestety, nie wszyscy mają tyle szczęścia, bo do niektórych przylepia się jak rzep do psiej sierści. Ani wyczesać, ani wyciągnąć, zawsze zostanie jakiś kawałek i z czasem zakołtuni złośliwie ścieżki losu. A wtedy każde drzwi to jak przejście pod drabiną, po każdej ulicy biegną czarne koty, a kruki kraczą przeklęte przeznaczenie. Przeznaczenie, przed którym nie sposób uciec.

Taki oto Pech przywiązał się nadmiernie i stał się panem losu pewnej zwykłej, niezwykłej dziewczyny, która ucieka przed tym, od czego nie ma ucieczki. Chce, czy nie chce – musi zostać „Szamanką od umarlaków”. Tako rzecze Martyna Raduchowska. Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „SPOJRZENIE” Stefan Grabiński

„Jeśli jego nie ma tu
Pogubiony jestem znów
Jeśli Boga nie ma wcale
Jeśli jego nie ma tu

Wielki wszechświat, wielki krach
Wielkie niebo, wielki strach
Pustka planet, wielki ból
Tak samotny jestem tu”

Jeśli Boga nie ma tu T.Love

Boska postać w różnych formach, w różnych odsłonach, liczbie pojedynczej i mnogiej towarzyszy ludzkości od początku jej istnienia. Tak jakby nasz umysł skonstruowany był do wyobrażania sobie boskiej cząstki, do stawiania siebie w kosmicznym porządku istnienia. Musi być w końcu jakaś idea kryjąca się za zasłoną. Musi być wyższy cel, a naszym przeznaczeniem jest dążenie do ostatecznego poznania. Wierzymy, że za załomkiem czeka jasność wypełniona blaskiem, anielską pieśnią, czasami piekielne rubieże, ale zawsze coś. „Coś” już poznane i dostosowane do naszej wyobraźni. Ale co jeśli człowiek jest jedynie przypadkiem, okruchem w kosmosie, ziarnkiem piasku rzuconym bezmyślnie, a wokół cień, ciemność i mrok? Jeśli za węgłem nie ma wiecznego słońca, ale swoista pustka, brak, zionąca otchłań, a w tej otchłani ożywione idee gorsze od najpotworniejszych obrazów, które snuje przed nami udręczony umysł?

Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „Miasteczko Salem” Stephen King

Od wampirów nie sposób się uwolnić. To jeden z tych motywów i wątków w kulturze popularnej, które powracają bez względu na epokę, bez względu na wiek, czy moment historii. Wampir jako legenda, jako przestroga,  jako cień, upiór i wilk, jako zalotnica i ostatni kochanek… To mit, symbol, to antychryst wcielony, ten, który zstąpił na ziemię z otchłani ciemności. Wreszcie anty-wampir, potwór ujarzmiony, ułagodzony, o stępiałych kłach, niczym książę z baśni. Wampiry wracają, czy tego chcemy, czy nie, pomimo tego, że ich dzisiejsze portrety są niestety bardziej śmieszne niż straszne, a legenda niezbyt przerażająca w obliczu wyzutej z pierwotnego lęku współczesności.

Dlatego kiedy te nowe wampiryczne motywy zawodzą, a klasykę znamy już na pamięć, to warto sięgnąć kilka lat wstecz po jedną z najlepszych powieści w tym temacie, czyli „Miasteczko Salem” z 1975 roku autorstwa Stephena Kinga, a na nowo poczujecie zew krwi.

Czytaj dalej