Bezsenne Środy: HORRORY DLA AMBITNYCH

Wszyscy czegoś się boją. To oczywiste.

Nigdy nie ma sensu wierzyć tym najodważniejszym herosom, którzy z narowistą odwagą stawiają czoła rzeczywistości, udając, że nic ich nie rusza. Bo strach to uczucie subiektywne i w jednych dreszcze obawy wywoła ciemność, w innych rozmyślania o śmierci. Nie ma na świecie twardzieli, których nie ruszy nic. Ot, natura człowieka.

Dlatego właśnie horror miewa przeróżne oblicza. Bywa dosłowny i metaforyczny. Działający na najprostsze instynkty i przenikający do podświadomości. Dlatego w opowieściach grozy znajdziemy motywy od przerysowanych, wielogłowych potworów, przez duchy i demony po lęki podskórne, przejawiające się w wizjach, alegoriach, metaforach. Każdy odcień horroru ma swój cel, ma swojego modelowego odbiorcę, trzeba odnaleźć ten, który odpowie na nasze najgłębsze lęki.

Horrorem dla ambitnych nazywam te opowieści, które przynależą do świata grozy, ale których sedna dopatrywać się warto w ich dziwności i niesamowitości. One nie straszą tak zwyczajnie, tak groteskowo i skrajnie, by wystraszyć i zapomnieć, ale robią to cichcem, przenikają do czytelniczej duszy i już tam zostają. Czasami na chwilę moment, czasami na kilka dni, a czasami zagnieżdżają się na zawsze, rozgałęziając swoje mroczne korzenie, rozczapierzając swoje niecne paluchy, pozostawiając w czytelniku wieczną skazę.

Specjalnie dla Was wybrałam kilka przykładów takich opowieści, takich książek, które z pewnością zaspokoją tych, którzy szukają grozy ambitnej i pomysłowej, pięknej i zbrodniczej, lub po prostu wciąż naiwnie wierzą, że horror to gatunek krwiożerczych wiewiórek i nawiedzonych domów.

„Sny umarłych. Polski Rocznik Weird Fiction 2018”

Niezwykła antologia pełna opowiadań polskich (i nie tylko) twórców grozy z podgatunku weird fiction, którego jednym z ojców jest H.P. Lovecraft. Czytelnik odnajdzie tu wszystko to, co eksploruje dziwność, niesamowitość, odmienność, to wszystko, co odstaje od rzeczywistości, a co wprowadza go w stan permanentnego niepokoju. Nie znajdzie natomiast w tym tomie ukojenia, ale odnajdzie strach, który osacza, oplata, pożera, powolutku, po cichutku. Dwadzieścia sześć opowiadań wystarczy, by na końcu wpaść do kałuży i zniknąć w niej na zawsze.

„Dom z liści” Marek Z. Danilewski

Niejednokrotnie przez mnie wspominany horror postmodernistyczny, surrealistyczna powieść grozy, której forma jest równie istotna, co sama treść. Opowieść o nawiedzonym domu, która jest właśnie tym, ale też czymś o wiele więcej. Dla koneserów formy i gatunku. Niejednego czytelnika zbiła z nóg swoim ogromem i dziwnością.

„Polskie upiory” Piotr Borowiec

Zbiór realistyczno-niesamowitych opowieści, w których każdą rzeczywistość przenika groza istnienia, niesamowitość i zwyczajnie niezwyczajna nadnaturalność. A wszystko to na naszym, rodowitym gruncie – spowitym ciemnością, zduszonym mrokiem, ponurym i upiornym.

„Teatro Grottesco” Thomas Ligotti

Nie mogło zabraknąć mistrza horroru egzystencjalnego, który horror i grozę zamyka w naszych umysłach, w myślach i wyobrażeniach. Horror Ligottiego to ty i ja, to życie samo w sobie, bo warto zaznaczyć, że jest to proza utkana z pesymizmu i skrajnego nihilizmu. Niczemu nie można wierzyć, nikomu nie można ufać, nawet, a może w szczególności samemu sobie i naszej percepcji. Rzeczywistość rozpada się tutaj w szwach, a koszmar czeka tuż za rogiem.

„Kamienica Panny Kluk” Damian Zdanowicz

Odwiedzając kamienicę Panny Kluk wchodzimy do krainy, jak po drugiej stronie lustra – bezbożnej, groteskowej, tragicznej w swoim nihilizmie. Onirycznej w swoich majaczących cieniach, mgłach oddechów, snujących się po zdeformowanych kątach pajęczynach. Coś się patrzy z ciemności, czuć oddech tego na karku, ale lepiej odwrócić wzrok. Czegoś nie ma, ale brak i puste miejsce jest bardziej namacalne niż obecność. Czy to już senny koszmar, czy wciąż jeszcze rzeczywistość, z której można uciec? To miejsce przykurczonych, zrozpaczonych ludzi, dla których nie ma nadziei, nie ma odkupienia, jedynie pusty krzyk w nicości. Ciemność tam i więcej nic.

„Ballady morderców i inne opowiadania” Mariusz Wojteczek

Tom wyjątkowy, w którym odnajdą się wszyscy wielbiciele tekstów Nicka Cave’a, bo „Ballady morderców” to oczywiste odniesienie do Murder Ballads tego artysty. Moim faworytem muzycznym i Wojteczkowym niezmiennie od lat pozostaje „Tam, gdzie kwitną dzikie róże”, najbardziej działa na moją wyobraźnię, mogłabym opowiadać/słuchać wciąż od nowa.

Łapcie piękną, dopracowaną grozę – grozę dla ambitnych, dla poszukiwaczy sensów, dla zgłębiaczy odmętów dusz.

Bo warto czytać.

*Zapraszam na film!

6 myśli w temacie “Bezsenne Środy: HORRORY DLA AMBITNYCH

  1. Kapafi pisze:

    Nie wiem czemu, ale strasznie bawi mnie ten obrazek. 😀 Wygląda jakby panowie-ghulowie tańczyli w najlepsze jakiegoś thrilera. 😀 A z książek które wymieniłaś jeszcze żadnej nie czytałem, ale będzie trzeba to zmienić.

    • Bombeletta pisze:

      To są cienie z bezkresu i bezczasu, a nie ghule! 😀 😀 😀
      Co do książek – warto! To inny rodzaj grozy, ale wchodzi głębiej i nie wychodzi wcale 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s