„Słowa w ciemnym błękicie” Cath Crowley – PATRONAT!

Czytelnicy kochają książki o książkach, opowieści o opowieściach, o antykwariatach, a kiedy do tych historii dołączają poruszające nuty miłości i tęsknoty jak w Słowach w ciemnym błękicie Cath Crowley, to nieomylny znak, że od lektury nie będzie można się oderwać.

Książki bywają całym życiem. Bywają przeznaczeniem. Bywają pasją. Bywają ostoją, bezpieczną przystanią, azylem w najtrudniejszych chwilach. A czasami książki służą o wiele bardziej wyrafinowanym celom. Słowa przenikają, inspirują, łączą ludzi w najmniej oczekiwany sposób. Są pytaniem i odpowiedzią, są lekarstwem na osamotnienie i rozpacz, stanowią instrument, który pozwala na połączenie dwóch zagubionych dusz. Takie książki znajdziecie w Bibliotece Listów Czytaj dalej

„Niedobry pasterz” Przemysław Borkowski – recenzja

Zwłoki młodej dziewczyny krok po kroku ujawniają prawdę o mieszkańcach podolsztyńskiej wsi w doskonałym trzymającym w napięciu kryminale Przemysława Borkowskiego Niedobry pasterz.

Nigdy nie można dociec kim jest drugi człowiek. Jakie rany, jakie blizny, jaką ciemność skrywa w sercu. Nie można mieć pewności, czy za błękitnymi oczami chowa się anioł, ofiara czy drapieżnik o hipnotyzującym spojrzeniu. Nic nie jest pewne, trzeba sprawdzić na własnej skórze, podjąć ryzyko, a w wtedy może się okazać, że jest już za późno. Czytaj dalej

„Dziewczynka, która wypiła księżyc” Kelly Barnhill – recenzja

Dziewczynka, która wypiła księżyc Kelly Barnhill, czyli opowieść dla mniejszych i większych dzieci, która nie przez przypadek okrzyknięta została pozycją współczesnego kanonu literatury oraz nagrodzona prestiżowym Medalem Johna Neberyego za wybitny wkład w amerykańską literaturę dziecięcą.

Opowieści dzieciństwa zostają w człowieku na zawsze. Kształtują jego postrzeganie świata, tworzą pierwsze perspektywy, są budulcem dla przyszłego trwalszego charakteru. Baśnie, mity, legendy wszystkie archetypy, wszystkie pierwotne schematy zamknięte są w historiach, które poznajemy od najmłodszych lat i przekazujemy sobie z pokolenia na pokolenie zostają w nas na całe życie. Napisać doskonałą historię, która te archetypy w pewien sposób obali i stworzy nowe fundamenty nie jest łatwym zadaniem, ale jest możliwe, mimo wszystko. Czytaj dalej

„Dżozef” Jakub Małecki – recenzja PRZEDPREMIEROWA

Jakub Małecki przywraca do życia Dżozefa poprawioną i ponownie zredagowaną wersję powieści z 2011 roku, historię wielkiej literatury i tego, jak sami tworzymy swoją opowieść.

Bo dla Stasia najpiękniejsza nie była fabuła, styl autora, kunszt składania słów i zdań. Dla niego najważniejszy był sam proces czytania.

Być może pamiętacie tę pierwszą najważniejszą książkę. Książkę, która przemówiła do Was z półki w księgarni, z zaułka w bibliotece, z biblioteczki rodzinnej. Może znaleźliście ją przypadkiem w antykwariacie? A może ktoś bliski podarował Wam ją w prezencie? Może czekała na Was cierpliwie gdzieś ukryta, jak na Cmentarzu Zaginionych Książek? Być może macie książkę, która odmieniła dla Was rzeczywistość. Książkę, która towarzyszyła Wam w najpiękniejszych i najgorszych chwilach. Opowieść, która okazała się być wszystkim, w której nawet po latach można zagubić się na długie godziny, która hipnotyzuje słowem, przenika do samego sedna istnienia i nie ma możliwości, by ot tak się od niej oderwać Czytaj dalej

„Dom Wschodzącego Słońca” Aleksandra Janusz-Kamińska – recenzja

Aleksandra Janusz-Kamińska powraca po latach do „Domu Wschodzącego Słońca”, od nowa zapraszając młodzież do swojego magicznego świata urban fantasy w serii „Miasto Magów”.

Światy fantastyczne ewoluują nieustannie, wciąż bez końca. Niby operują wokół podobnych schematów, niby zbudowane są z niezmiennych modułów i motywów fabularnych, a jednak poprzez ich ogromną popularność, twórcy zmuszeni są wciąż iść naprzód, przekraczać kolejne granice. To stwarza pewnego rodzaju dysonans pomiędzy tym, co dawniej a tym, co dzisiaj. Opowieści komplikują się, nabierają skrajnego rozmachu, a kolejne postacie ujawniają co rusz tyle wymiarów, że trudno za tym wszystkim nadążyć. Oczywiście w tym chaosie klasyka zawsze pozostaje niezmiennie doskonała, ale niestety nowsze tytuły, tytuły wznawiane, sprzed kilku lat po chwili przemijają z wiatrem i raczej nie mają już szansy trafić do szerszej publiczności. Czytaj dalej

„Dzień, w którym cię straciłam” Fionnuala Kearney – PATRONAT pełen tajemnic!

Rodzinny dramat pełen sekretów i kłamstw oraz poruszająca opowieść o matczynej miłości w Dniu, w którym cię straciłam Fionnuali Kearney.

Niemal każdy rodzic łudzi się, że wie o swoim dziecku wszystko, że zna jego serce i przejrzał umysł na wylot. Często nie jest w stanie przyjąć do wiadomości, nie chce, a nawet nie potrafi zrozumieć, że jego ukochane dziecko bywa od czasu do czasu złym człowiekiem. Że miewa swoje tajemnice, brzydkie sekrety ukryte przed światem, a szczególnie przed czujnym okiem rodzicieli. Bez względu na ilość przekazanej miłości, akceptacji, ilości skupionej na dziecku uwagi ono potrafi zawieść tak siebie, jak innych, popełnia błędy, a czasami zapętla się w czarnej dziurze, z której nie ma ucieczki. Nie da się dziecka kontrolować, tym bardziej jeśli dziecko dorosło, już dawno opuściło rodzinne gniazdo i zaczęło budować własną rodzinę. Czytaj dalej

„Robin Graficiarz” Muriel Zürcher – recenzja

Robin Graficiarz od Muriel Zürcher, czyli nagradzana, urocza miejska historia o tęsknocie i samotności idealna dla starszych dzieciaków.

Spacerując ulicami miast niezbyt często zwracamy uwagę na malowidła na budynkach. Przyzwyczailiśmy się do skomplikowanych murali, które wyrastają na blokowiskach, do street artu w duchu Banksyego, który znika szybciej niż się pojawia. To już część miejskiego krajobrazu, dla jednych kojarzonego z wandalizmem, dla innych z nowoczesną sztuką i głosem zwykłych ludzi. Bywa, że faktycznie takie graffiti to wyraz ekspresji ulicznego artysty, społeczny komentarz, odpowiedź na nękające nas pytania i lęki. Ale czasami to krzyk, to płacz, to wycie z ciemności i błaganie, by ktoś na nie odpowiedział. Czytaj dalej

Tydzień blogowy 9/2018

Moi Drodzy,

Co prawda kwiecień jeszcze chwilkę moment trwa, ale dla niektórych to już czas MAJÓWKI! Jedni grillują i łapią słonko, inni pracują, bo życie nie rozpieszcza, a jeszcze inni wkuwają do matury, nie zdając sobie sprawy, że mijają im właśnie ostatnie w pełni beztroskie miesiące życia. Czytaj dalej

„Między falami” Sarah Moss – recenzja

Sarah Moss snuje przejmującą historię zwyczajnej brytyjskiej rodziny skonfrontowanej ze śmiertelnością Między falami.

Dopiero kiedy włączają syrenę, zdaję sobie sprawę, że nie bałem się tak, jak powinienem. Przypominam to sobie teraz i widzę, że była to ostatnia chwila mojej niewinności, kiedy siedziałem w karetce i wierzyłem, że Miriam nic nie jest.

Nie martwisz się, że bliska osoba przewróci się na ulicy i nigdy nie wstanie. Nie obawiasz się każdego dnia, że ktoś, kogo kochasz ponad wszystko, zwyczajnie przestanie oddychać, a jego organizm pogrąży się w ciemności i ciszy. Nie odczuwasz lęku w każdym momencie swojego istnienia, że za chwilę odbierzesz telefon i usłyszysz po drugiej stronie wyrok, otrzymasz cios w samo serce. Jak mógłbyś żyć, gdybyś się o to martwił? Dopóki sami nie przeżyjemy momentu skrajnej rozpaczy i pożerającego, wszechogarniającego strachu, egzystujemy w niewinnej bańce złudzeń, że przecież wszystko będzie dobrze. Ale czasami nie jest i już nie będzie. Z tym też trzeba jakoś przejść do porządku dziennego, trzeba odbudować fundamenty normalności od nowa. Czytaj dalej