15 NOWOŚCI wartych uwagi + KONKURS!

bombla_gandalf

Moi Drodzy,

Często pytacie mnie o WIĘCEJ nowości, premier i zapowiedzi, czy po prostu o książki, które niedawno zawitały na półki, a które kuszą, kiedy tylko przekroczymy próg ulubionej księgarni, czy odwiedzimy internetowe strony. Faktem jest, że w natłoku świeżo wydawanych tytułów można się zagubić, dlatego dzisiaj postanowiłam odpowiedzieć na Wasze pytania i zaproponować 15 NOWOŚCI, które brzmią naprawdę intrygująco, zbierają pochwały lub sama polecam, a które niedawno zawitały do Księgarni Internetowej Gandalf.

Dla każdego coś dobrego, co warto przetestować na własnej bukowej skórze. ❤

„Doktor Żywago” Borys Pasternak

Gatunek: absolutna klasyka & romans historyczny

b1

Jedna z najwspanialszych opowieści o Rosji, o miłości i o wojnie. Tytułowego bohatera – lekarza, poetę, człowieka o wielkim sercu – porywa fala przetaczająca się przez Rosję: pierwsza wojna światowa, rewolucja lutowa i październikowa, wojna domowa. Jurij Żywago, w pełni świadomy upadku ładu społecznego i moralnego, zachowuje jednak wewnętrzną wolność.

„Amerykańska sielanka” Philip Roth

Gatunek: powieść obyczajowa

b2

Jedna z Historii Zuckermana, o upadku amerykańskiego snu o wiecznym szczęściu, w poczuciu wszechobecnego bezpieczeństwa. Sielankę rodzinno-społeczną burzy córka głównego bohatera, dokonując okrutnego aktu terrorystycznego. Przykuwająca, napędzana żalem, wściekłością i głębokim zrozumieniem dla opisywanych postaci, powieść ta jest arcydziełem Rotha.

„Milczenie” Shusaku Endo

Gatunek: dramat historyczny

b3

Oparta na faktach powieść jednego z najwybitniejszych japońskich pisarzy XX wieku. Kiedy w XVIII wieku świat dowiaduje się powoli o istnieniu Japonii, to wiara pierwszych misjonarzy poddana zostaje tam najcięższej próbie. Opowieść o Bogu patrzącym w milczeniu na ludzkie cierpienie i ludziach próbujących to milczenie zrozumieć.

„Młokos” Fiodor Dostojewski

Gatunek: klasyka literatury rosyjskiej

b4

Opowieść o niemożliwych wyborach między dobrem a złem, o ojcach i synach, nieokiełznanej sile młodości. Rozpad moralny, rozpad duchowy, osobowość zniszczona, zanim zdążyła w pełni się narodzić. Pisarz pokazuje, jak formuje się ona przez chciwość, żądzę zysku i rozpustę. W dodatku młokos to młody chłopak, który kocha swego ojca, ale do końca nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, czy jest on bohaterem, czy łajdakiem.

„Jak podróżować z łososiem” Umberto Eco

Gatunek: eseje i felietony

b5

Tęsknotę za niebywałym pisarzem jakim był Umberto Eco można ugasić sięgając po ten jego niezrównanych esejów – na nie zawsze jest dobra pora. Część z tych felietonów znamy z pierwszych „Zapisków na pudełku od zapałek”, ale jest też część po raz pierwszy prezentowana polskiemu czytelnikowi.

„Trainspotting” Irvine Welsh

Gatunek: współczesna powieść psychodeliczna

b6

Wznowienie słynnego debiutu Irvine’a Welsha, którego kontynuacja na dniach trafia do księgarń, a jej ekranizacja do światowych kin. Szalona, brudna, zaćpana opowieść, co nieco ten syfiasty styl życia gloryfikująca, ale z przymrużeniem oka. Portret grupy przyjaciół, młodych ludzi, ćpunów, świrów, a przy tym ludzi wrażliwych i na swój specyficzny sposób inteligentnych.

„Portret młodej Wenecjanki” Jerzy Pilch

Gatunek: polska powieść współczesna

b7

Jedni go nie znoszą za powielanie samego siebie, inni uwielbiają, czyli powrót Pilcha jak zwykle budzi kontrowersje wśród czytelników i krytyków literatury. Po raz kolejny pisarz podejmuje wątek gorącego uczucia między starszym mężczyzną w kryzysie i młodziutką dziewczyną. Niestety, szybko okazuje się, że burzliwy i ekstatyczny związek dwojga kochanków nie ma najmniejszej szansy na przetrwanie. Dlaczego? Czy dwójka bohaterów rzeczywiście pragnie miłości, czy raczej marzy o gwałtownym i efektownym rozstaniu? Kto tu kogo uwodzi, kto kogo zostawia, kto nad kim ma władzę? Czy Pralina rzeczywiście była miłością życia? I czy w ogóle była?

„U stóp bogini” Chitra Banerjee Divakaruni

Gatunek: saga rodzinna

b8

Kobieca, poruszająca rodzinna opowieść. W tej powieści feeria barw i zapachów Indii oraz szybkie tempo życia w amerykańskim Houston są tłem do perypetii wyjątkowego klanu kobiet. Rodziny, która w paradoksalny sposób jest zjednoczona i równocześnie rozdarta próbami losu, bezkompromisowym dążeniem do celu i pragnieniem miłości.

„Oryks i Derkacz” Margaret Atwood

Gatunek: fantastyka postapokaliptyczna

b9

Opowieść o miłości, samotności i tęsknocie w świecie, w którym ludzkość zginie od śmiercionośnej zarazy. Margaret Atwood przenosi nas do nieodległej przyszłości, która wygląda aż nazbyt znajomo, a zarazem przerasta nasze wyobrażenia.

„Adept” John Grisham

Gatunek: thriller prawniczy

b10

Sięgając po jedną z powieści Grishama nie można się pomylić. Na czytelnika czeka mocna, wciągająca intryga z walką na śmierć i życie pełną brudu oraz politycznych tajemnic. Kyle McAvoy może się pochwalić niezwykłym talentem prawniczym. Przystojny i uprzejmy ma przed sobą świetlaną przyszłość. Skrywa jednak mroczne tajemnice, które mogą nie tylko zniszczyć jego marzenia, pozycję w palestrze, lecz także jego życie. Pewni ludzie nie pozwolą mu zapomnieć o przeszłości – mają bowiem kompromitujący film, który stawia mężczyznę w – delikatnie mówiąc – nie najlepszym świetle.

„Do trzech razy śmierć” Alek Rogoziński

Gatunek: komedia kryminalna

b11

Książę Komedii Kryminalnych rozpoczyna nowy cykl Róża Krull na Tropie. Ta proza przypomina klasyczne opowiastki z trupem w tle, niczym serialowe odcinki – krótkie, zwięzłe, proste, ale niezwykle satysfakcjonujące. Ta swobodna forma pozwala cieszyć się lekturą, bez męczliwego główkowania, bez moralizowania. „Do trzech razy śmierć” to kryminalna zabawa z babskim pazurem i już nie mogę się doczekać na jaki trop z literaturą w tle natrafi następnym razem Róża Krull. Do poczytania TUTAJ.

„Dziennik Kasztelana” Evžen Boček

Gatunek: powieść grozy

b12

PATRONAT MEDIALNY Wielkiego Buka! Evžen Boček w mrocznej, tajemniczej odsłonie to jest to! O ile „Ostatnia arystokratka” i „Arystokratka w ukropie” serwowały pyszną, sympatyczną lekturę, przerywaną co chwila wybuchami śmiechu, a zakończoną poważnymi zakwasami, to „Dziennik Kasztelana” zaskakuje poczuciem niepokoju i niesamowitości, który trzyma czytelnika nawet po zakończeniu książki. Kto by pomyślał, że opowieść o nawiedzonym zamku może budzić takie sprzeczne uczucia! Ale to chyba jest właśnie cecha charakterystyczna dla czeskiej literatury. Do poczytania TUTAJ.

„Dwoje do pary” Andy Jones

Gatunek: komedia romantyczna

b13

Idealna lektura na Walentynki! Zakochać się jest łatwo, ważne, co się stanie potem… Przewrotnie romantyczna powieść. Fisher i Ivy są parą od dziewiętnastu (!) dni czują, że są dla siebie stworzeni. Poza tym wiedzą o sobie niewiele, ale któż by się przejmował błahostkami? Szczególnie że za kilka miesięcy ich życie ma się diametralnie zmienić… Przez ten czas Fisher i Ivy odkrywają, że zakochanie się to jedno, a wytrwanie w uczuciu to zupełnie coś innego.

„Śpij Kochanie” Rachel Abbott

Gatunek: thriller

b14

Po doskonałych „Obcym dziecku” (recenzja TUTAJ) i „Zabij mnie znów” (recenzja TUTAJ) można być pewnym, że Rachel Abbott kontynuuje tworzenie diabelnie mrocznych i przejmujących thrillerów, które wbijają w fotel. Tym razem pytanie brzmi: Jak daleko się posuniesz, by zatrzymać przy sobie ukochane osoby?

„Dwór mgieł i furii” Sarah J. Maas

Gatunek: powieść młodzieżowa fantasy

b15

Kontynuacja „Dworu róży i cierni”, luźno nawiązującego do baśni o Pięknej i Bestii. Sarah J. Maas nie boi się meandrować po różnorodnych motywach, gmatwać fabuły, dodając kolejne skomplikowane zależności i wątki, które jeszcze mocniej zaciskają jej bohaterom pętlę wokół szyi. Oferuje swoim czytelniczkom nie tylko przyjemnie spędzony czas, ale także intrygującą, mroczną przygodę, z baśniowym wątkiem w tle. Czego chcieć więcej? Do poczytania TUTAJ.

BONUS

„Romeo i Julia” William Shakespeare w nowym, młodzieżowym wydaniu, czyli klasyka nigdy nie może się znudzić. ❤

b16

KONKURS!

Razem z Księgarnią Internetową Gandalf zapraszamy na konkurs!

Nagrody:

konkurs

  • 1x „Doktor Żywago” Borys Pasternak
  • 1x „Amerykańska sielanka” Philip Roth
  • 1x „Jak podróżować z łososiem” Umberto Eco

Pytanie konkursowe:

Gdzie lubisz robić zakupy: w księgarni tradycyjnej, czy internetowej? Dlaczego?

REGULAMIN KONKURSU:

  • Organizator: Olga Kowalska blog Wielki Buk i Księgarnia Internetowa Gandalf.
  • Konkurs trwa: Od soboty 11 lutego 2017 roku do 25 lutego 2017 roku do godz. 23:59
  • Zwycięzcy: Zwycięzcy zostaną wybrani za najciekawszą odpowiedź po 25 lutego 2017. Książki przyznane zostaną losowo (po jednym z poniższych tytułów) dla każdego zwycięzcy.
  • Nagroda:  1x „Doktor Żywago” Borys Pasternak, 1x „Amerykańska sielanka” Philip Roth, 1x „Jak podróżować z łososiem” Umberto Eco.
  • Uczestnikiem konkursu zostaje osoba udzielająca odpowiedzi na pytanie konkursowe, w formie pisemnej, w komentarzach pod tekstem.
  • Koszt nadania nagród ponosi organizator. Nie wysyłam nagród za granicę RP. Termin zgłaszania się po nagrodę to 10 marca 2017, po którym to terminie zwycięzca automatycznie zrzeka się nagrody w przypadku niepodania swoich danych do wysyłki.

O.

*Wpis powstał we współpracy z Księgarnią Internetową GANDALF. ❤

logo

34 thoughts on “15 NOWOŚCI wartych uwagi + KONKURS!

  1. Marta pisze:

    Jestem polonistką z wykształcenia, a przede wszystkim z miłości. Książki kocham nie tylko ze względu na treść, ale także za piękne okładki i niesamowity zapach farby drukarskiej. Te wspomnienia mam z dzieciństwa, kiedy jeszcze niewiele rozumiejąc stałam przy rodzinnym regale i brałam do ręki książki, by popatrzeć na ich okładki i poczuć ich zapach. I to samo mogę robić w księgarni stacjonarnej, zachwycać się pięknymi wydaniami, a przy okazji zerkać na ludzi, którzy lubią książki tak samo jak ja. Jednak moje serce bije ostatnio do księgarni internetowych, gdzie ceny są bardziej atrakcyjne, a jak większość humanistów nie jestem Rockefellerem 🙂 Więc wybieram księgarnie internetowe, a zaraz po odebraniu paczki od razu książki wącham, dotykam i delektuję się nimi 🙂

  2. Monika pisze:

    Na początku kochałam kupować w księgarniach stacjonarnych, ale niestety ceny książek są dość wysokie. 😦 Z pomocą przyszły księgarnie internetowe, które biją cenowo stacjonarne 🙂 co więcej wybór jest większy i w spokoju mogę wyszukać i skompletować zamówienie. Największym plusem jest to, że nie muszę wychodzić z domu 🙂

  3. joanna pisze:

    Oczywiście uwielbiam tradycyjne księgarnie, ale że do najbliższej stacjonarnej mam 6 km, a do następnych 20 to najczęściej korzystam z internetowych, ponieważ mogę w dowolnym momencie być we wszystkich księgarniach jakie tylko mi się zamarza!

  4. Anna Jaworska pisze:

    Cenię sobie wygodę zakupów przez internet, jednak jeżeli chodzi o książki wolę iść do tradycyjnej księgarni. Dlaczego? Ponieważ lubię książki podotykać po okładkach 🙂 Często z księgarni wychodzę z zakupem przypadkowym, gdyż zakochałam się od pierwszego wejrzenia w okładce, jej fakturze i kolorach. Zwykle jednak instynkt mnie nie myli i za ładną okładką kryje się też genialna treść 🙂

  5. gingerlady92 pisze:

    Cenię sobie wygodę zakupów przez internet, jednak jeżeli chodzi o książki wolę iść do tradycyjnej księgarni. Dlaczego? Ponieważ lubię książki podotykać po okładkach 🙂 Często z księgarni wychodzę z zakupem przypadkowym, gdyż zakochałam się od pierwszego wejrzenia w okładce, jej fakturze i kolorach. Zwykle jednak instynkt mnie nie myli i za ładną okładką kryje się też genialna treść 🙂

  6. Martuśka pisze:

    Oczywiście, że w stacjonarnej księgarni. Można zajrzeć do wnętrza książki, przeczytać kilka pierwszych zdań, by wiedzieć, że się zaprzyjaźnicie. Następnie można ja przytulic, pójść z nią do kasy i wracać pod rękę do domu, mając tą cudowną świadomość, że kilka następnych wieczorów należy tylko do was.

  7. Andrzej R. pisze:

    Z racji cen robię zakupy tylko w księgarni internetowej, chyba że w biedronce są tanie książki😉, ale w celach informacyjnych idę do emmpiku lib matrasa i sobie przegladam co kupić. Wiec podsumowanie wolę księgarnie internetowe 😊

  8. shersken pisze:

    Subskrybuję newslettery chyba wszystkich księgarni internetowych, jakie są. I to jest chyba mój największy błąd, bo przez to wiem, kiedy i gdzie jest promocja. A że promocje gdzieś są zawsze, to ja zawsze mam książki w drodze. Najgorsze jest to, że wychodzę z założenia, że przecież nie opłaca się kupować jednej książki. No bo jak? Tylko jedną? Przecież to się nie kalkuluje, tłumaczę sobie, skoro koszty przesyłki, to lepiej kupić ze trzy, ewentualnie siedem. Nawet jak jest darmowa dostawa, to i tak przecież trzeba zrównoważyć te nieistniejące koszty przesyłki! Ale najlepsze jest, że dzięki księgarniom internetowym mogę być w kilku księgarniach jednocześnie! Nic mnie tak nie cieszy, jak porównywanie, gdzie mogę kupić więcej książek na mniejszą cenę ;). Pewnie świadczy to o mnie, że jestem typową polską cebulą, ale za to czytającą cebulą kochającą całym warstwowym serduszkiem księgarnie internetowe!
    I prawie bym zapomniała- księgarnie internetowe często dodają do zamówień zakładki. Cieszę się jak dziecko, jeśli w którejś z zamówionych książek znajdę taki prezencik. Najlepsze jest, kiedy, z całej tej kolekcji zakładek, wybieram sobie tę, która idealnie pasuje do aktualnie czytanej książki. Może to obsesja, ale przecież nieszkodliwa!
    Pozdrawiam 🙂

  9. Magda pisze:

    Ostatnio robię zakupy tylko w księgarniach internetowych. Z dwóch powodów – po pierwsze ceny – książki kupowane przez internet są czasami nawet o połowę tańsze (szczególnie na promocjach), po drugie – wygoda – nie zawsze mam czas zajść do księgarni stacjonarnej i przejrzeć cały asortyment książek, w internecie wybieram sobie dziedzinę, która mnie interesuje albo autora na książkę którego poluję i mogę ją w każdej w chwili „wrzucić” do koszyka. Poza tym mogę uzupełniać swój koszyk w każdej chwili – w domu, pracy, autobusie, gdziekolwiek jestem. Oszczędzam w tej sposób czas, który mogę przeznaczyć na czytanie 🙂

  10. Zosik17 pisze:

    Zdecydowanie internetowe bo:
    -zawsze są jakieś zniżki (często duże co bardzo zachęca do kupna ),
    – wiekszy wybór,
    -szybki i wygodny zakup,
    -większa dostępność książek.

  11. Madźka pisze:

    Zdecydowanie wolę kupować książki w księgarni internetowej.
    Po pierwsze- jest taniej.
    Po drugie – często bywa tak, że w księgarniach tradycyjnych nie ma książek, których szukam.
    A po trzecie i najważniejsze – nie tracę czasu na wychodzenie z domu i długie poszukiwania lektur na sklepowych półkach. Zamiast tego klikam kilka razy, zakupy zrobione, przyniesione do domu. A ja w tym czasie patrzę aromatyczną herbatę, szykuję przekąskę, biorę książkę do ręki i poznaję nieodkryte jeszcze przeze mnie światy i historie.

  12. Joanna pisze:

    Najczęściej kupuję w księgarniach internetowych, czasem na spotkaniach autorskich – jeśli autor zaprezentuje się sympatycznie i interesująco. W księgarniach stacjonarnych kupuję rzadko: najczęściej pod wpływem impulsu, przy okazji wyjątkowej promocji lub gdy przygotowuję prezent na ostatnią chwilę.

  13. Joanna pisze:

    Księgarnie internetowe preferuję ze względu na ceny książek, możliwość robienia zakupów o dowolnej porze i w dowolnej pozycji :), możliwość zastanowienia się i rozłożenia zakupów na kilka dni, szansa na szybkie sprawdzenie cen i opinii w kilku miejscach w krótkim czasie. Do książek można zajrzeć na stronach wydawnictwa a także na ulubionych blogach.

  14. jandi21 pisze:

    Z natury jestem lekko niezdecydowana wiec zakupy książkowe zabierają mi sporo czasu. Najpierw czytam opisy potem oceny a w księgarni stacjonarnej nie moge tego zrobić i dlatego księgarnia internetowa to idealne rozwiazanie. Mozna tam na spokojne wybrac interesujace pozycje a co najważniejsze w swietnych cenach! ☺

  15. literackakonesreka pisze:

    Uwielbiam kupować książki przez internet! Ceny książek w księgarniach internetowych są bardziej przystępne. W księgarniach internetowych nie spotkam się nigdy z niemiłą obsługą i chaotycznymi stosami książek, których nie sposób ogarnąć. Poza tym mogę zamawiać książki o dowolniej porze dnia i nocy kiedy tylko przyjedzie na to ochota. Mam więcej czasu aby się zastanowić przed dokonanie wyboru. Księgarnie internetowe pozwalają na szybkie sprawdzenie informacji o danej pozycji i opinii klientów dotyczącej jej. Poza tym możemy odebrać je bez wychodzenia z domu. Księgarnie internetowe to perfekcyjne rozwiązanie!

  16. Gerald pisze:

    Księgarnia internetowa!!! Ceny!!! Przy cenach okladkowych stać mnie by było na zdecydowanie mniejszą ilość książek wiec czułbym sie niezaspokojony czytelniczo. Tylko czy można zaspokoić ten głód?

  17. Anna Gąsecka pisze:

    ja robię zakupy książkowe w internecie. mieszkam w małej miejscowości, na wsi – tutaj działa tylko biblioteka (którą chętnie odwiedzam). musiałabym jechać do miasta a to się ekonomicznie nie opłaca. oczywiście jak wybieram się na zakupy większe to moim celem są też księgarnie – poczuć zapach książek, podotykać, spotkać fanów powieści – więcej do szczęścia mi nie trzeba:)

  18. Natala pisze:

    Zdecydowanie wybieram księgarnie internetowe! Przede wszystkim ceny – kupowanie książek po cenach okładkowych boli kieszeń przeciętnego studenta. A po za tym, kto nie lubi dobierać się do ogromnej paczki wypełnionej książkami? 😉 Pozdrawiam!

  19. Weronika Zimna pisze:

    Uwielbiam odwiedzać małe, klimatyczne księgarnie. Poznańskie Skład Kulturalny czy Bookowski – to moje drugie domy. Kocham długie rozmowy o książkach w pięknym otoczeniu, przewracanie kartek i próbę wyczucia, czy dana książka przypadnie mi do gustu. Równie często odwiedzam księgarnie internetowe – one są moim pierwszym wyborem w momencie, w którym wiem, co chcę kupić. Lubię je za to, że ułatwiają mi życie i dbają o mój portfel. 🙂

  20. Olfcia pisze:

    Zdecydowanie księgarnia tradycyjna. Dlaczego? Po przekroczeniu jej progu zdaje mi się, że przenoszę się do innego świata. Nowa książka otwiera przede mną kolejną tajemnicę wszechświata, a każda przewracana kartka napawa ekscytacją i drżeniem rąk porównywanym do odkrycia horkruksa, w którym została zaklęta dusza czarodzieja, pardon pisarza. Wzięcie do rąk książki , poczucie jej zapachu sprawiaja, że z jednej strony chce się ją pożreć w całości, z drugiej strony napawają chęcią (niczym Grenouille zapachu dziewicy) zamknięcia jej wyjątkowego aromatu w małym flakoniku i napawaniu się nim w chłodne, zimowe wieczory. Otóż książki wydawane w formie tradycyjnej to magia, której nie jest w stanie odtworzyć żaden Kindle. Otwierają bramy do bogatego, beztroskiego świata, z którego za żadne skarby nie chce się już uciec. Przedsionkiem do tego świata są tradycyjne księgarnie. Czasem wystarczą juz 2 obole, by odkryć inna rzeczywistość.

  21. Patrycja F. pisze:

    Uwielbiam buszować po księgarniach, zwłaszcza gdy mam chandrę: przeglądanie książek, wypatrywanie nowości, czytanie opisów na okładkach a w końcu zakup jednej wymarzonej sprawia mi nieopisaną radość i poprawia humor (a mam swoje ukochane, niedrogie i przytulne księgarnie). Przy klikaniu w internecie nie czuję tego samego (drugi powód to taki, że pracuję głównie przy komputerze, więc wizyta w księgarni jest także odskocznią i odpoczynkiem od monitora). Jedyną zaletą zakupów internetowych jest możliwość otrzymania i przeczytania książki jeszcze przed premierą: wszystkie wyczekane nowości zamawiam zawsze w przedsprzedaży, bo po prostu nie mogę wytrzymać z ciekawości, co też mój któryś ulubiony autor wymyślił.

  22. Granatowa Zakładka pisze:

    Jakiś czas temu odkryłam magię kupowania książek przez Internet. Cena to oczywiście ważna rzecz, ale raczej przyziemna, a tymczasem… Internet pozwala mi wracać do książek, o których może już zapomniałam, a które towarzyszyły mi w dzieciństwie – w księgarniach w sieci o wiele łatwiej je znaleźć. Wpisując tytuły w wyszukiwarkę, wyczarowuję sobie książki, o których marzyłam – jedno kliknięcie i już są moje! Dodatkowo często zdarza mi się zapomnieć, co kupiłam – kiedy paczka zjawia się pod moimi drzwiami, towarzyszy mi cała gama niesamowitych uczuć: od ciekawości przez ekscytację aż po euforię radości. Na dodatek nie znam osoby, która przygotowuje dla mnie paczkę – dlatego mogę sobie wyobrażać, że jej pakowanie moich książek sprawia taką samą radość jak nie wyciąganie ich na zewnątrz. Ten ktoś na podstawie tego, co dla mnie pakuje, może też stworzyć sobie pewien obraz mnie – nie jestem już tylko klientem, ale czytelnikiem o sprecyzowanych potrzebach i gustach! I ostatnia, ale równie fantastyczna sprawa – mogę wyczarować książki w księgarni internetowej, zapłacić za nie i sprawić, że powędrują do kogoś w ramach prezentu-niespodzianki. Wtedy radość jeszcze bardziej rośnie! 🙂

  23. Astrey pisze:

    Bardzo lubię księgarnie stacjonarne z tego względu, że mogę obejrzeć książki i mam z nimi fizyczny kontakt. Jednak ostatnio to księgarnie internetowe wygrywają ze stacjonarnymi. Pierwszym wyznacznikiem oczywiście jest cena i różnego rodzaju promocje, których nie brak.
    No i w sumie jest coś ekscytującego w odbieraniu paczki ( a jeszcze jak listonosz jest przystojny?! 😛 ) i późniejszym jej otwieraniu. Mimo że wiem co się w niej znajduję bardzo lubię otwierać takie paczki i po kolei sprawdzać zamówione książki 😀
    No i folia bąbelkowa… Nie wiem jak Wy a ja jeszcze z niej nie wyrosłam ♥
    To wszystko sprawia, że dużo częściej korzystam z ofert jakie dają mi księgarnie internetowe. Jeśli za daną kwotę mogę kupić tam dużo więcej książek niż w takim np empiku to muszę to wykorzystać 😀 Książkoholizm to kosztowne uzależnienie jeśli tak jak w moim przypadku marzy się o domowej biblioteczce ♥

  24. Paweł Richert pisze:

    Lubię fizyczne, stacjonarne księgarnie, ale jeśli już kupuję książki poza bazarkami, to raczej w internetowych – ze względu na oszczędność czasu (zarówno szukania, jak i odbioru), ale może przede wszystkim kierując się ceną – czasami narzucając sobie limit cenowy na szukaną pozycję można przy odrobinie uporu wykopać w odmętach sieci korzystną ofertę.

  25. Adrianna pisze:

    Ojejku, ostatnimi czasy kupuję książki tylko przez internet, ale dalej preferuję tradycyjne księgarnie i antykwariaty (nawet jeśli ceny przyprawiają o dreszcze). Jestem leniwą osobą raczej. A duże zakupy książkowe oznaczają dla mnie specyficzny wysiłek fizyczny. Mam okazję poćwiczyć swój biceps, triceps i mięśnie przedramienia. Rozwijam również nadgarstki. Pochwalę się – dzięki noszeniu książek pobiłam rekord liceum w ilości zrobionych pompek! Nawet nie próbowałam! Dlatego polecam kupowanie tradycyjne i noszenie dużej ilości książek w twardych oprawach :D. Teraz będę szukać ćwiczeń na nogi!

  26. Karolina Kurpiewska-Hinz pisze:

    Kupowanie książek jest miłym rytuałem. Na polowanie zabieram niezbędny ekwipunek, czyli wyostrzony wzrok (okulary -6 w każdym denku), świadomość moich finansów, cierpliwość oraz zegarek, żeby nie utknąć w dziurze czasoprzestrzeni pomiędzy regałami. Następnie odwiedzam kilka księgarni, wypatrując łupów, czając się za regałami, buszując w promocjach i oglądając co innym udało się upolować. Na końcu jakże emocjonującego polowania westchnę z cicha i mając obraz przyszłych zdobyczy przed swoimi oczami, wrócę w domowe pielesze, zaparzę kawę i zamówię je w księgarniach internetowych.

  27. katarzyna koziol pisze:

    pierwsze co mi sie nasuwa to ksiegarnia internetowa: taniej i łatwiej zanim kupisz sprawdzasz czy warto ale jest to ale jeszcze zadnej nie kupilam 😉 wszystkie książki co posiadam są nabyte w normalnych księgarniach bądź sklepach są kupione pod wpływem chwili impulsu i to jest fajne moze przepłacone ( na pewno) ale sa;-) pod wplywem chwili i to jest fajne ale coraz bardziej skłaniam się ku internetowi ale to wynika z mojej małej dojrzałości i świadomości i z tego że wiem co chcę i to też zaczyna być fajne !!! ta świadomość….!!!

  28. Bairre pisze:

    Kiedyś kupowałam tylko w księgarniach stacjonarnych, lecz ostatnio wybieram jednak księgarnie internetowe. Przede wszystkim, dlatego że można tam znaleźć tańsze książki, co dla studenta jest jednak ważne :). Poza tym łatwiej mi znaleźć tam dzieła, które mnie interesują, nie muszę ich szukać w labiryntach półek, ani też nie jestem tak bardzo bombardowana kompletnie mnie nie interesującymi książkami. A gdy nie są one dostępne – wystarczy kliknąć i zostanę poinformowana, gdy tylko zostaną udostępnione. Gdy kupuję przez Internet oszczędzam także czas – mogę złożyć zamówienie o dowolniej porze bez wychodzenia z domu, a także, gdy zainteresuje mnie jakaś pozycja, szybko mogę sprawdzić opinię na jej temat i upewnić się czy rzeczywiście chcę przeczytać daną książkę i moja decyzja jest o wiele szybsza i bardziej świadoma. Ciągle w wolnej chwili lubię chodzić po księgarniach, aby pozachwycać się wydaniem i ogromem książek wokół mnie, jednak gdy coś mnie zainteresuje częściej wracam do domu i dopiero kupuję, chociaż czasem zdarza mi się ulec pokusie spontanicznego zakupu.

  29. Czas Motyla pisze:

    Trudno jest mi udzielić jednoznacznej odpowiedzi na zadane przez Ciebie pytanie, bo prawda jest taka, że uwielbiam kupować książki wszędzie! 🙂 Księgarnie tradycyjne posiadają ten niepowtarzalny urok, że wchodzisz między regały, czujesz zapach książek, możesz ich dotknąć, nacieszyć oko ich mnogością, kolorami, różnorodnością, porozmawiać na ich temat ze sprzedającym – takie miejsce zawsze wywiera na mnie cudownie kojący wpływ, to dla mnie coś jak Tiffany dla Holly Golightly. Z drugiej strony lubię bardzo korzystać z ofert księgarń internetowych, bo są pod ręką dosłownie o każdej porze dnia i nocy, kiedy tylko najdzie mnie ochota na znalezienie kolejnej przyjaciółki i zaproszenie jej do zamieszkania na moim regale. Z pewnością łatwiej jest też wyszukać interesujące kogoś w danej chwili tytuły, a i przyjemność płynąca z rozpakowywania paczki, kiedy ta nadejdzie, to również nie byle gratka 🙂 Dodam, że uwielbiam również wszelakiej maści antykwariaty (te internetowe też) i nie odstrasza mnie fakt, że książka ma pożółkłe stronice, nadszarpniętą okładkę, zagięte rogi… Treść wszak pozostaje niezmiennie cenna, a książka taka również zasługuje na miłość i przytulne schronienie na półce już nie anonimowej, porastającej kurzem zapomnienia, ale takiej, z której z czułością będzie co pewien czas zdejmowana, czytana, przeglądana. No co tu dużo pisać – kocham książki! ❤ A przy takiej miłości ciężko byłoby wskazać jedno miejsce, w którym uwielbia się je nabywać, bo każde miejsce jest równie dobre, nie ma miejsc gorszych 🙂

  30. Malwina pisze:

    Witaj Wielki Buku!!!
    Odpowiedź na twoje pytanie jest prosta.Wybieram księgarnie stacjonarne, ponieważ w nich mogę przejrzeć książkę, przeczytać jej fragment, bądź zapytać księgarza o polecenie jakiejś ciekawej pozycji. Po prostu nie lubię kupować kota w worku. Niestety po moich ostatnich zakupach mam całkowity zakaz zbliżania się do jakiejkolwiek księgarni, a co dopiero przeglądania w niej książek (:(: (pobiłam mój rekord, zakup 10 książek w ciągu jednego dnia).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s