Site icon Wielki Buk

„Małe ogniska” Celeste Ng | recenzja

Książka roku 2017 według wszystkich największych literackich portali za oceanem, absolutny bestseller, który oczarował amerykańskich czytelników Małe ogniska Celeste Ng.

Macierzyństwo to więź, której w pełni nie pojmie nikt, kto nie jest matką. Macierzyństwo to uczucie, które sprawia, że kobieta gotowa jest na wszystko w obronie swojego dziecka. Macierzyństwo to niepojęta potęga, której nic nie jest w stanie przerwać do końca. Macierzyństwo to także odpowiedzialność, to pewna rola, to dojrzałość, na którą nikt nigdy do końca nie jest gotowy. A czy macierzyństwo to więź zrodzona z nieskończonych pokładów miłości czy może więź zrodzona jedynie z pokrewieństwa? Nie sposób do końca zbadać natury takiego uczucia, ale można o nim snuć rozważania, można budować opowieści bez końca

„Małe ogniska” Celeste Ng, przeł. Anna Standowicz-Chojnacka

Dla rodziców dziecko jest czymś więcej niż osobą, jest miejscem, rodzajem Narni, rozległą i wieczną krainą, gdzie teraźniejszość, w której żyją, przeszłość, którą pamiętają, i przyszłość, której pragną, istnieją w tym samym czasie.

Witajcie w Shaker Heights! Idealnej społeczności idealnych ludzi, gdzie każda rodzina mieszka w rezydencji niczym z katalogu, na równiutkich jak od linijki ulicach, w garażu ma co najmniej dwa lub trzy samochody, w domu gosposię, a poza nim dostęp do pól golfowych, stadnin, basenów i innych udogodnień. W Shaker Heights żyje się według ściśle ustalonych zasad i wszyscy wiedzą co im wolno, czego nie wolno, na co mogą sobie pozwolić, czego muszą unikać. Wszyscy mieszkańcy wyglądają podobnie, każdy zna swoje miejsce i swoją rolę w przyszłości. To niemal istna utopia, bo nie ma odstępstw od normy, do czasu, gdy do Shaker Heights wprowadzają się Mia i Pearl Warren. Wkrótce atmosfera rozgrzeje się, bo ani Mia, ani jej nastoletnia córka Pearl nie są takie same jak ich otoczenie, a ich przeszłość roznieci tu niejedno małe ognisko buntu.

Takie właśnie było Shaker Heights. Panowały tam zasady, wiele zasad, dotyczące tego, co można, a czego nie można robić.

W Małych ogniskach nie sposób nie zauważyć podobieństwa budowania fabuły jak w Wielkich kłamstewkach Liane Moriarty. Tutaj również fabuła zaczyna się od finału wielkiego pożaru domu jednej z rodzin pozostaje jedynie dowiedzieć się od czego to wszystko się zaczęło. Jak u Moriarty, tak i Ng wprowadza do małej, wyidealizowanej, utopijnej społeczności samotną matkę, która ma swój sekret. Sekret, który naznacza ją, jej dorastającą córkę i wszystkich, którzy będą próbowali ten sekret rozgrzebywać. Wreszcie, w Małych ogniskach tak jak i w Wielkich kłamstewkach czytelnik z fascynacją obserwuje upadek utopii. Patrzy jak idealnie wykreowany świat runie w gruzach, by fundamenty okazały się być zbudowane z kłamstw i straconych złudzeń. W powieści brakuje jedynie czarnego humoru Liane Moriarty, bo Celeste Ng traktuje swoich bohaterów śmiertelnie poważnie, nie rozładowując napięcia, ale dolewając oliwy do rodzącego się w sercach mieszkańców Shaker Heights ognia. A to zwiastuje nie lada katastrofę i pozbawia bohaterów możliwości ucieczki.

Czy starczy odwagi
Aby zmącić rytm wszechświata?

Śpiew Miłosny J. Alfreda Prufrocka T.S. Eliot, przeł. Adam Pomorski

Małe ogniska czyta się jednym tchem, a bogactwo i wachlarz poruszanych przez Celeste Ng tematów nie bez przyczyny zagwarantował tej powieści status absolutnego bestsellera za oceanem. Być może właśnie na tym oparł się również fenomen tej powieści, który w gruncie rzeczy po pełnej lekturze może wciąż pozostać nieco niezrozumiały. To świetnie napisana, czytająca się niemal sama opowieść obyczajowa, o sile macierzyńskiej miłości, o poświęceniu, o dojrzewaniu i stawaniu się kobietą, jednak brakuje całości pazura, czegoś, co sprawi, że w sercu czytelnika ta powieść rozbłyśnie prawdziwym tańczącym ogniem, wypalając piętno na wyobraźni i znak w pamięci. A tak pozostaną Małe ogniska.

O.

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Papierowy Księżyc. <3

**Zapraszam na film!

Exit mobile version