„Słowiańskie siedlisko” Monika Rzepiela – recenzja

Miłość, wielka historia i niesamowita słowiańszczyzna, a wszystko to w dwutomowej sadze obyczajowo-historycznej Moniki Rzepieli – „Słowiańskie siedlisko” oraz „Słowiańskie siedlisko. Dar Rzepki”.

Kiedy spoglądali w taflę wody zbyt długo, mogli przywołać topielicę i zatracić się w jej spojrzeniu. Kiedy kąpali się w tuż przed Nocą Kupały złośliwy wodnik mógł wciągnąć ich w wodne odmęty. Kiedy pracowali w polu w upalne dni musieli zważać na południcę, by nie odebrała im życia w wysokiej trawie. Kiedy słońce było bogiem, spoglądali w jego tarczę z radością i uniesieniem. Oddawali hołd pradawnej puszczy, która dawała im życie, z lękiem poszukiwali żmij pod nogami, by nie zabrała ich do krainy umarłych, z wdzięcznością spoglądali na ziemię wokół, która karmiła ich o każdej porze roku. Słowianie.

Rok 966, czyli pamiętny rok, w którym Mieszko I przyjmuje chrzest, poślubia Dobrawę, by tym samym na zawsze odmienić bieg historii. Natomiast w niewielkiej osadzie Polana życie toczy się swoim zwykłym codziennym rytmem. Ktoś się rodzi, ktoś umiera, ktoś rzuca uroki, a ktoś inny zakochuje się do szaleństwa. Dwie siostry, Dziewanna i Rzepka, oddają swoje serce jednemu mężczyźnie, dzielnemu Dobromirowi, wojowi samego Mieszka. Zakochane, naiwne,wierzą, że jakoś uda im się pogodzić miłość, rodzinę, spokojne życie w osadzie,ale złośliwy los pokazuje, że nic nie jest takie łatwe, a przeznaczenie bywa naprawdę okrutne.

Słowianki. Starsze i młodsze, twarde i nieprzejednane. To one rządzą w u Moniki Rzepieli, to w ich opowieści zanurza się czytelnik. Poznaje westalki zwykłej codzienności sprzed wieków. Te, które żyły swoim trybem, niemal niezależne, tak blisko, a jednocześnie z dala od mężczyzn,pielęgnując to, co niezmienne, czuwając zawsze przy granicach życia i śmierci.Przekazywały tradycję, odwieczne porządki, wiarę w stare bóstwa, które otaczały je każdego dnia. Zielarki, szeptuchy, tkaczki, zbieraczki, matki, siostry, żony…W „Słowiańskim Siedlisku” to one wiodą prym, to w krainę ich skomplikowanych uczuć wkracza czytelnik, poznając opowieść o Słowiankach z krwi i kości, wokół których być może nie kręci się największa historia, ale one są jej nieodłączną częścią.

 „Stara Baśń” Józefa Ignacego Kraszewskiego, książki poświęcone mitologii słowiańskiej i uzupełniające bestiariusze, wreszcie „Niesamowita Słowiańszczyzna” Marii Janion i na poprawę humoru cykl Kwiat Paproci Katarzyny Bereniki Miszczuk – słowiańszczyzna niezmiennie istnieje w moim czytelniczym życiu i z przyjemnością powróciłam do niej zaczytując się w Sadze Polskiej Moniki Rzepieli, poznając dole i niedole jej bohaterów, obserwując romantyczne zmagania i walkę ze złośliwym przeznaczeniem. „Słowiańskie siedlisko” przenosi czytelnika w odległą epokę, rzuca w odmęty historii, w ten delikatny czas, gdy wszystko powoli zmieniało się na polskich ziemiach, a słowiańska rzeczywistość i przekształcała się nieodwracalnie. Te powieści to moment uchwycony w czasie, krótka chwila, romantyczna zawierucha, a w tle świat, który rodzi się na nowo.

Kto lubi słowiańskie opowieści oraz romantyczno-życiowe historie obyczajowe, ten nie powinien odmówić sobie tej przyjemności i zaczytać się w Słowiańskim Siedlisku.

O.

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Szara Godzina. <3

**Zapraszam na kanałYouTube Wielkiego Buka i na KONKURS! 

Komentarze do: “„Słowiańskie siedlisko” Monika Rzepiela – recenzja

Dodaj komentarz