Jak czytać więcej książek? – moje triki i sprawdzone metody

Moi Drodzy,

Dzisiaj na Wielkim Buku tak długo wyczekiwana odpowiedź na jedno z najczęściej zadawanych przez Was pytań:

Olga, jak ty to robisz, że czytasz tak dużo książek?

Życie pędzi naprzód, a codzienne obowiązki z każdym rokiem przytłaczają coraz bardziej, a wszystko to przez codzienność zbyt intensywną, zbyt przejaskrawioną, zbyt męczącą w erze social mediów i nachalnych komunikatów. W natłoku obowiązków trudno znaleźć chociaż chwilkę czasu, odnaleźć moment na odpoczynek, nie mówiąc nawet o swoich pasjach.

Sama mam to szczęście, że pracuję w domu, prowadzę z Ukochanym firmę, co wcale nie oznacza, że nie jestem od rana do wieczora zawalona robotą, co to, to nie! Jak dobrze wiecie czytam jednak dużo, czytam często i gęsto, ale mój imponujący wynik czytelniczy to tak naprawdę mieszanka okoliczności i kilku pomniejszych technik, które staram się wykorzystywać w codziennym życiu. W końcu czytanie to jest coś na czym się znam, a co promuję ile się da!

Dlatego dla wszystkich bukoholików spragnionych wskazówek przygotowałam dla Was moje osobiste triki i sprawdzone sposoby, by czytać szybciej i tym samym więcej książek, o ile tylko macie na to ochotę, bo nie ma się z kim ścigać i każdy może czytać jak chce i kiedy chce.

Czytaj regularnie!

Regularność to podstawa wszystkiego i najlepszy sposób, by rozpocząć czytelniczą drogę ku osobistym rekordom czytelniczym. Narzuć sobie dyscyplinę, znajdź chwilkę czasu każdego dnia na lekturę, chociaż kilka akapitów, kilka stron, jeden rozdział.

W okresie przedświątecznym przy gorączce przygotowań i szaleństwie końca roku nie jest łatwo znaleźć czas, by rozsiąść się wygodnie i zaczytać leniwie, dlatego łapię każdą wolną chwilę, żeby nie wypaść z rytmu. Takie codzienne regularne czytanie, jak ćwiczenia fizyczne, stworzą przyzwyczajenie i staną się pozytywną rutyną, a zanim się obejrzysz kolejna książka zostanie przeczytana.

Czytaj wszędzie i zawsze, w mikro-sprintach!

To mój ulubiony sprawdzony trik i coś co sprawi największą różnicę! Czytaj w autobusie, w kolejce do lekarza, zabieraj książki ze sobą w trasę, nawet jeśli nie planowaliście zaczytania, bo nigdy nie wiadomo kiedy skradniesz kilka minut na lekturę, a kilka minut to już np. jeden rozdział i to robi różnicę.

Zawsze mam książkę w torebce, mam aplikacje do czytania w telefonie i kiedy tylko się da czytam. Czytam w kolejce po mięso, kiedy babeczka przede mną nie może się zdecydować czy bierze jedną kiełbachę czy dziesięć. Czytam w kolejce do lekarza, kiedy okazuje się, że jest opóźnienie i kilka osób przede mną też czeka. Czytam w autobusie albo w pociągu, bez względu czy podróż trwa 10 minut czy godzinę. Książka towarzyszy mi zawsze w codziennym życiu.

Używaj zakładek albo jakichkolwiek oznaczników!

Może to być urokliwa zakładka, może to być kawałek papierka czy patyk ale zaznaczaj gdzie jesteś. To pomaga w mikro-sprintach, czytaniu w kolejce czy wówczas gdy czekasz aż twoja druga połówka zbierze się na spacer. Otwierasz, czytasz, zaznaczasz, zamykasz. Lecisz dalej!

Sięgaj po książki, na które naprawdę masz ochotę!

Nie daj literackiemu salonowi wybierać swoich książek, jeśli później będziesz się z nimi męczyć. Czytaj to, co przeczytasz z chęcią. Jeśli masz dzień na krwawy thriller łap i czytaj, nie zauważysz, a będziesz w połowie. Masz ochotę na Prousta w nowym tłumaczeniu zaczytaj się z zachwytem, nie odbieraj sobie tej przyjemności. Masz ochotę na romansidło z pierwszych półek bestsellerów? Nie wstydź się czytaj, czytaj, po prostu czytaj! Bo nie ma nic gorszego od książki, na którą tak naprawdę nie mamy ochoty, ale do której się zmuszamy. Wtedy możemy czytać jeden tytuł w nieskończoność.

Czytaj różne książki, dobieraj je pod nastrój. Czytaj nawet kilka książek naraz!

Jeśli jakaś książka ci nie idzie, może nie iść akurat teraz, bo nie masz na nią nastroju wtedy odłóż ją na moment i sięgnij po coś innego.

Mam rozpoczętych kilka książek w różnych gatunkach poradnik, non fiction i dwie powieści. Sięgam po to, co akurat mi pasuje tu i teraz.

Dobieraj autorów pod siebie!

Jeśli chcesz czytać więcej, to dobieraj takich autorów, którzy piszą Twoim ulubionym stylem i takim językiem, który najłatwiej przyswajasz. Jednych autorów, nawet tego samego gatunku, czyta się łatwiej i szybciej niż innych. Wpływ na to może mieć również język, którym ktoś pisze.

Zauważyłam, że polskich pisarzy przyswajam szybciej niż tłumaczenia zagraniczne.

Pamiętajmy jednak, że pisarzy nie warto dobierać pod tempo czytania, ale można zwrócić na to uwagę.

Czytaj opowiadania i nowele! Eseje i felietony! Zaczytaj się w krótkiej formie!

Nie wiem dlaczego, ale zbiory opowiadań nie cieszą się taką popularnością jak pełnokrwiste powieści, a to ogromna szkoda, bo w krótkiej formie można się rozkochać i rozsmakować, jeśli tylko się ją odpowiednio doceni. Opowiadanie to porządna opowieść na jeden chaps, a do zbiorów opowiadań można wracać bez zmartwień, że utraci się wątek czy zapomni szczegółów fabuły. To sprawdzona metoda dla zabieganych bukoholików z wiewiórkową pamięcią!

Czytaj ebooki!

To już udowodnione naukowo, że czytanie książek w wersji elektronicznej idzie szybciej niż czytanie książek w tradycyjnej papierowej formie, tym bardziej kiedy na urządzeniu, które wybierzemy mamy ustawienia uregulowane pod nasz osobisty sposób czytania. Np. odpowiednią, najlepiej przyswajalną czcionkę, wielkość tekstu czy szybkość przewijania stron.

To jedna z moich popularnych metod czytając na tablecie czy na czytniku, czytam szybciej.

Słuchaj audiobooków!

Pamiętaj, że nie jest metoda, która sprawdzi się dla wszystkich, ale jeśli lubisz słuchać opowieści, to audiobooki mogą być nie lada odkryciem.

Jako że z Ukochanym pracujemy przy komputerze, a nasza praca nie zawsze wymaga 100% skupienia, to włączamy sobie audiobooki i słuchamy, pożeramy opowieści uszami, a godziny pracy upływają dosłownie w moment.

Eksperymentuj!

Zawsze powtarzam nie bój się wychodzić poza strefę swojego czytelniczego komfortu! Może się okazać, że zachwyci Cię jakiś gatunek, którego do tej pory unikałeś i będziesz pożerać książki akurat tego gatunku w zastraszającym tempie!

Mam tak z horrorami i thrillerami jak dobrze wiecie, horrory i thrillery uwielbiam i nie wiem jakbym się starała, to akurat w ich przypadku pędzę na łeb na szyję z czystą przyjemnością.

Motywuj się!

Motywacja do czytania nie bierze się znikąd, dlatego szukaj innych książko holików! Załóż profil na międzynarodowym portalu Goodreads lub polskim Lubimy Czytać, by zaznaczać już przeczytane książki i zbierać w ten sposób „punkty” i brać udział w wyzwaniach. Dołącz do grupy na Facebooku, np. do Wielkobukowego Klubu Książkowego (KLIK! KLIK!), podziel się też tym co czytasz, szukaj pasjonatów takich jak Ty.

Sama jestem ogromnie zmotywowana corocznym Goodreadsowym wyzwaniem i moim własnym, które co roku prowadzę na blogu Wielkiego Buka.

A na koniec kilka słów na zachętę:

Im więcej czytasz tym z czasem czytasz szybciej, nawet jeśli w pierwszych miesiącach nie widać różnicy. Doświadczenie procentuje, czego sama jestem żywym przykładem, bo jeszcze kilka lat temu przeczytanie stu książek rocznie nie było dla mnie osiągalne, a dzisiaj pożeram książkę za książką i przeczytanie jednego tytułu dziennie nie stanowi dla mnie problemu.

Mam nadzieję, że moje triki i porady czytelnicze okażą się dla Was pomocne! Testujcie i dawajcie znać, czy działają także na Was! Podzielcie się również Waszymi sposobami na szybsze i efektywniejsze czytanie.

Bo warto czytać.
O.

Zapraszam na film!

Komentarze do: “Jak czytać więcej książek? – moje triki i sprawdzone metody

  1. skursywieni napisał(a):

    Ostatnio mój wykładowca wyjaśniał wyższość czytników nad książkami argumentem, że jak chodzi na spacery z psem i czyta książkę to ludzie się dziwnie patrzą, a jak chodzi z czytnikiem to wygląda prawie jak z telefonem. Odkrycie, że ktoś czyta nawet na spacerze z psem zmusiło mnie do pewnego przedefiniowania bycia „zażartym czytelnikiem” 😀

    • Bombeletta napisał(a):

      Ooo! To jest faktycznie zażarte czytelnictwo! 😀 I jakie uparte! I jednocześnie tajemnicze, bo przecież ukrywające się! Twój wykładowca musi być ciekawą postacią!

  2. bananaisland napisał(a):

    Mini-sprinty są niesamowite. Przekonałam się o tym, zamieniając słuchanie muzyki na audiobook w drodze do pracy – ok. 40 minut w obie strony. Okazało się, że mam przeczytaną dodatkowo 1 książkę miesięcznie. Na zakupach i w kolejce do kasy audiobooki także rządzą.

  3. Mika napisał(a):

    Nie potrafiłabym czytać w kolejce w sklepie (za dużo ludzi i hałasu) ani w takich mikro-sprintach, które za bardzo rwałyby mi fabułę i przyjemność z książki ^^” Audiobooki też nie są dla mnie, ale z resztą się zgadzam i w tym roku rekordowo czytam już według Goodreads 114-stą książkę 🙂 Najwięcej czytam przed snem – to już taki mój rytuał i jedyny plus problemów z zasypianiem.. Też żongluję gatunkami pod aktualną ochotę i poza seriami najczęściej zmieniam gatunek co książkę, szczególnie np. po ciężkim reportażu siegam po lżejszy kryminał albo fantasy.

    • Bombeletta napisał(a):

      GRATULACJE! <3 Jaki cudowny wynik czytelniczy! Absolutne szaleństwo! <3
      I wiadomo - każdy musi sobie sam do siebie dopasować porady i triki, bo każdy czyta inaczej. Najważniejsze jednak, żeby czytanie sprawiało frajdę - to jest najważniejsze! <3

  4. Zołzanna napisał(a):

    Super tipsy, dobre porady żeby więcej czytać jak się chce, a wydaje się że nie ma kiedy. 🙂

  5. Monk napisał(a):

    Nie mogłem się kiedyś przekonać do czytania w autobusie. Ale odkąd zacząłem to faktycznie schodzi o wiele szybciej. W tym roku poprawiłem znacząco swoje „wyniki” czytelnicze – a przez to rozumiem, że udało mi się przeczytać prawie wszystkie książki, które sobie założyłem jako te konieczne do przeczytania. Jeszcze parę z „listy rezerwowej” mi zostało, ale to już na później.

    • Bombeletta napisał(a):

      Ooo! Czytanie w środkach komunikacji miejskiej to rewelacyjna opcja i wiele osób ją stosuje, z tego co zauważyłam. 😀 I jak widać, nie ma co się temu dziwić, bo to działa. 🙂

  6. Agnieszka napisał(a):

    Audiobooki to blogoslawienstwo dla kur domowych i dla mnie tez. Odkad sie z nimi zarzyjazniam nie straszne mi mycie podłóg, czy kilkugodzinne prasowanie, powiem wiecej, czasami nie moge sie doczekac, az stane za deska ze sluchawkami w uszach.

    • Bombeletta napisał(a):

      Audiobooki to zdecydowanie świetne rozwiązanie i zgadzam się – potrafią odmienić codzienne obowiązki

  7. Kama napisał(a):

    Wiem, że trochę czasu minęło od publikacji tego artykułu, ale dopiero na niego trafiłam. Pamiętam, że miałam raz taką czytelniczą fazę, że chciałam iść na spacer ale jednocześnie chciałam czytać, więc wzięłam książkę ze sobą. I szłam czytając. To dopiero była atrakcja, znajomi uznali, że jestem szalona. Podczas gdy chodzenie wpatrując się w telefon w ręku jest ok i normalne. Nie zrozumiem niektórych ludzi chyba nigdy.

Dodaj komentarz: