„Rani z Sigiriji” Dorota Sumińska – recenzja

Specjalistka od zwierzaków mniejszych i większych, lekarz weterynarii i pisarka Dorota Sumińska zabiera nas na Sri Lankę sprzed wieków, by snuć tajemniczą legendę „Rani z Sigiriji”.

Sigiriyę dojrzeć można z wielu kilometrów jak góruje ponad kwitnącą, rozbestwioną dżunglą. Olbrzymia magmowa skała, która jest pozostałością po wulkanicznej aktywności na wyspie Sri Lanka, a na niej jedno z najciekawszych archeologicznych stanowisk swojej epoki wpisane na listę światowego dziedzictwa kulturowego i przyrodniczego UNESCO. Lwia Skała, bo tak można tłumaczyć jej nazwę, dzisiaj jest już pozostałością po niebywałym pałacu i towarzyszącej mu monumentalnej twierdzy wzniesionej, by chronić jego mieszkańców w V wieku n.e. za panowania króla Dhatusena. To z nim i jego synami związana jest przygnębiająca legenda, którą na nowo opowiada Dorota Sumińska na swój własny, wyjątkowy sposób.

Dawno, dawno temu, na wyspie zwanej Lanką, a dzisiejszej Sri Lance, wspaniały król Dhatusen wymarzył sobie pałac pośród chmur, na tajemniczej, wielkiej skale. Nie wie jednak, że to miejsce należy do małp i że to właśnie tam, w jednej z niewielkich jaskiń, zrodziła się przed laty jego nałożnica, Rani, córka boga małp i młodej, niewinnej dziewczyny. Król nie wie też, że Rani ma niebezpieczną misję do spełnienia – jako matka jego syna ma za zadanie pilnować, by człowiek nie naruszył królestwa małp i nigdy nie przywłaszczył sobie skały. Zaczyna się trudny czas, skomplikowany czas, gdy światy człowieka i natury staną naprzeciw siebie.

Dorota Sumińska z wyczuciem i szacunkiem snuje baśń o Rani, opowieść ku przestrodze, której morał jest prosty i niezmienny od lat – ludzkie żądze i pragnienie zysku prowadzą ku rozpaczy, poświęceniu i ku tragediom, których nie cofnie już nic. Co prawda oryginalna legenda o synu Rani – księciu Kassapie – to krwawe, pełne przemocy i tumultu dzieje walki o władzę, to Dorocie Sumińskiej udało się przepleść je z motywami mitologicznymi, tajemniczymi, poruszając tym samym tematy, które z łatwością zrozumieją współcześni czytelnicy. Potrzeba nieustannej ekspansji, niszczenie przyrody, podbój ponad wszystko inne… Natura ludzka nie zmienia się od lat, a przyroda niezmiennie bacznie nas obserwuje i spogląda jak daleko będziemy w stanie zajść w naszej pogoni za pragnieniem posiadania…

„Rani z Sigiriji” czyta się tak, jak wszystkie baśniowe opowieści – z zaskoczeniem czytelnik odkrywa, jak bardzo jest uniwersalna w wydźwięku, jak współczesna, chociaż jej korzeni możemy doszukiwać się przecież przed wiekami. Dorota Sumińska połączyła dwie swoje największe fascynacje, czyli miłość do przyrody oraz zachwyt egzotycznymi kulturami, tworząc mieszankę jedyną w swoim rodzaju. Historię pełną intryg, zawiłości, niepojętych relacji między ludźmi a bogami, a wszystko to zderzone z nieuchronnością losu. Kto lubi zgłębiać nieznane legendy, ten w lekturze „Rani z Sigiriji” znajdzie nie lada inspirację.

O.

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Literackim. <3
**Zapraszam na recenzję i na konkurs!

Dodaj komentarz