Jak kupować książki i nie zbankrutować?

Moi Drodzy,

Wydawałoby się, że kupowanie książek to czynność oczywista i nieskomplikowana. A jednak nie do końca. Na książkoholików, jak na wszystkich maniaków i kolekcjonerów, czeka wiele pułapek, wiele problemów, moc dodatkowych kosztów, wiele nieoczywistych wyborów i sytuacji. Podpowiem Wam jak owe przeszkody ominąć, rozwiązać i odczarować.

Sama kupuję książki w dużych ilościach, zarówno dla siebie jak i dla moich bliskich. Poluję nieustannie na tytuły starsze i nowsze, i jakkolwiek bym próbowała przestać – nie da się, tym bardziej, gdy literatura stanowi tak duży element czyjegoś życia. Sprowadza się to wszystko do tego, że książki stanowią w naszym domowym budżecie naprawdę sporych rozmiarów wydatek, a nikt nie lubi bankrutować, nawet na tym, za czym przepada najbardziej na świecie.

Dlatego wypracowałam sobie pewne metody i sposoby jak te książki zdobywać, by cały proces zakupowy odbywał się stosunkowo bezproblemowo, szybko i w miarę bezboleśnie dla mojego portfela.

Specjalnie dla Was

JAK KUPOWAĆ KSIĄŻKI I NIE ZBANKRUTOWAĆ?

📚 Twórz listy zakupowe!

To krok, który wyda się wielu z Was oczywisty, innym absolutnie bezsensowny, ale wierzcie mi: jest w nim moc!

Spisujcie sobie tytuły książek, którymi jesteście zainteresowani i planujcie zakupy. Listę możecie mieć jedną, albo kilka (tak jak ja), w zależności od tego, jak lubicie planować zakupy. Dla przykładu, prowadzę jedną listę dla książek, które po prostu muszę mieć, drugą dla książek, którymi jestem zainteresowana, ale bez których ogólnie jakoś się obędę, trzecią listę mam na książki dla moich bliskich.

Nie wiem jaki dokładnie mechanizm psychologiczny się za tym kryje, ale wypisywanie książek w ten sposób szalenie ułatwia mi nie tylko późniejsze zakupy, ale też eliminację książek, na które nie starczy mi czasu czy pieniędzy. Widząc wszystkie te książki wypisane przede mną łatwiej jest mi podjąć decyzję o tym, żeby którejś NIE kupować, o tym, że jakaś książka NIE będzie mi jednak potrzebna, że po jej zakupie najpewniej wylądowałaby ona gdzieś z tyłu półki, zbierając tylko kurz.

Tego typu listy prowadzić możecie na kartce papieru, możecie tworzyć je na komputerze czy komórce, możecie ściągnąć konkretną aplikację. Możecie też stworzyć listę zakupową w serwisie takim jak Goodreads czy Lubimy Czytać – ważne jest to, aby istniało jedno miejsce, w którym umieścicie te wszystkie wasze książkowe zachcianki i będziecie mieli szansę spojrzeć na nie kompleksowo.

Gwarantuję, że jeśli jesteście tacy jak ja, to z czasem zaczniecie z tej listy książki wykreślać i eliminować, zostawiając tylko te, na których naprawdę Wam zależy.

📚 Kupuj przez Internet!

Dla wielu z Was sprawa jest pewnie oczywista, ale wierzcie mi, statystycznie bardzo wiele osób, w szczególności osób z większym życiowym doświadczeniem… unika na co dzień zakupów przez Internet. A jest to chyba największy błąd, jeśli Waszym celem jest przyoszczędzenie na książkowych zakupach.

To, że książki bywają sporo droższe, gdy kupujemy je w fizycznym sklepie nie jest winą jakiegoś wielkiego spisku księgarzy, nie jest również wynikową wielkiej miłości jaką darzą nas księgarnie internetowe. Po prostu – utrzymywanie fizycznego sklepu wiąże się z konkretnymi kosztami. Kosztami, które wliczane muszą być do ceny książki, uniemożliwiając obniżki.

Z tego też powodu kupowanie książek w sieci wychodzi na ogół taniej w porównaniu do zakupów w galerii handlowej czy tej czy innej rodzinnej księgarni. Dołóżcie do tego stałe obniżki w internetowych dyskontach książkowych i okaże się, że można na tego typu zakupach przyoszczędzić całkiem sporą sumkę. Grosz do grosza, a będzie kokosza albo jak nie przepadacie za drobiem, to jedna albo nawet dwie świeżutkie dodatkowe książki.

PAMIĘTAJ! Nie znaczy to, że powinniście całkowicie rezygnować z zakupów u sprzedawców lokalnych – co to, to nie, tym bardziej, że sama jestem zwolenniczką postawienia na swoją własną, małą społeczność, poszukiwania oparcia w ludziach, których mamy dookoła. Zaznaczam jedynie, że jeśli priorytetem są dla was oszczędności, to zamawianie przez Internet może w tym zdecydowanie pomóc.

Ale jeśli jest wokół ciebie jakaś lokalna księgarnia, którą naprawdę lubisz, w której lubisz przebywać i szukać nowych tytułów – to może warto dopłacić od czasu do czasu tych kilka złotych w zamian za jej obecność i ten bezpośredni ludzki kontakt?

📚 Porównuj ceny!

Choć sama nie jestem do końca pewna czym jest to podyktowane umowami z wydawcami, kwestiami promocyjnymi, może czymś jeszcze innym, ale różnice w cenach poszczególnych książek w dwóch księgarniach internetowych potrafią być znaczące, raz na korzyść jednej księgarni, raz drugiej.

Dlatego też zawsze zakładajcie, że NIE MA czegoś takiego jak NAJTAŃSZA księgarnia internetowa. Opłaca się sprawdzać ceny konkretnych tytułów, poszukać ich również w księgarniach, z których do tej pory nie korzystaliśmy, z założeniem, oczywiście, że są to sklepy poważne i z jakąś tam renomą.

W sukurs przyjść mogą nam tu również porównywarki cen takie jak Ceneo czy Skąpiec, które pozwalają poszukać najtańszej oferty spośród kilku, kilkunastu podanych.

Pomocne może być tu również przeszukiwanie Allegro, na której to platformie funkcjonują nie tylko użytkownicy prywatni, ale również spore sklepy internetowe. Sama nieraz natrafiłam już na sytuację, w której produkt oferowany na profilu Allegro danej księgarni był tańszy niż ten sam, identyczny produkt dostępny na ich stronie. Nie mam pojęcia czemu – zważywszy na to, że Allegro podbiera jakąś tam część zarobku sprzedawcy – ale tak właśnie było.

PAMIĘTAJ! Zwróć uwagę na koszty wysyłki.

📚 Zamawiaj partiami!

Nawiązując do wysyłki to nie sposób ukryć, że bywa ona kosztowna, nawet bardzo. Ze względu na to sama stosuję i doradzam sposób zamawiania partiami, czy haulami, czyli po kilka, kilkanaście książek naraz.

Zamiast zamawiać książki pojedynczo, do każdej dopłacając za wysyłkę, staram się wstrzymać z zakupami do czasu, aż nie uzbieram większego zamówienia. Gdy zamawiamy kilka książek naraz, cena przesyłki rozkłada nam się niejako pomiędzy nimi, pozwalając faktycznie korzystać z tych niższych, internetowych cen. W całości bardzo pomaga, a jakże, prowadzenie własnej książkowej listy zakupowej, o której wcześniej już tu wspominałam.

📚 Zamawiaj z rodziną, bliskimi i znajomymi!

Za każdym razem gdy zamawiam kolejną partię książek, to najpierw dzwonię do mojej Mamy z zapytaniem, czy aby nie chce czegoś zamówić. Ba, jeśli zamawiam coś z zagranicy to obdzwaniam z ćwierć rodziny! W ten sposób zbieramy swoje zamówienia do kupy, zamawiając jedną paczuszkę – i koszt wysyłki rozpływa się pomiędzy tym naręczem książek do stopnia, w którym jest całkowicie niewyczuwalny. Ja osobiście robię to wraz z rodziną, ale nic nie stoi na przeszkodzie by tego typu zbierane zamówienia realizować także z przyjaciółmi czy znajomymi z pracy.

PAMIĘTAJ! W takim wypadku należy ustalić zasady na jakich rozliczycie daną przesyłkę ZANIM ją zamówicie – żeby potem nie było skisów i niedopowiedzeń.

📚 Poluj na promocje!

Szukajcie obniżek cenowych, tak w Waszych ulubionych sklepach internetowych, jak i księgarniach w pobliżu domu, uczelni czy miejsca pracy.

Nieważne gdzie jestem i dokąd zmierzam, jeśli mam chwilkę czasu i przechodzę akurat obok jakiejś księgarni, zawsze zajrzę chociaż na moment, żeby zobaczyć czy nie ma w promocji jednej z książek, które mam na swojej zakupowej liście. Kilka razy upolowałam w ten sposób prawdziwą perełkę.

Warto również zaprzęgnąć do pracy swoje konta na mediach społecznościowych. Z doświadczenia mogę podpowiedzieć, że na oficjalnych profilach sklepów i dyskontów dość często pojawiają się nie tylko informacje o nowych promocjach, ale również specjalne kody rabatowe, które można wykorzystać w danym dniu lub z jakiejś okazji.

PAMIĘTAJ! Całkiem spore obniżki zdarzają się już PO sezonie zakupowym, kiedy księgarnie, dyskonty i im podobne placówki pozbywają się tego towaru, który nie zszedł podczas zakupowych szaleństw. Oznacza to, że często to właśnie już PO różnego typu bożonarodzeniowych, noworocznych, walentynkowych czy czarnopiątkowych obniżkach trafić można na najlepsze okazje. Oczywiście nie dotyczy to wszystkich sklepów, ani wszystkich książek, ale warto o tym pamiętać.

📚 Odwiedzaj antykwariaty i kupuj używane książki!

Antykwariaty kocham i uwielbiam od zawsze.

Pamiętajcie, że oprócz nowiutkich książek możecie zainwestować również w egzemplarze używane, często naprawdę godnej jakości. Poszukajcie antykwariatu wokół siebie lub skorzystajcie z oferty antykwariatów internetowych, w tym antykwariatów, które swoje pozycje wystawiają na Allegro. Na tym ostatnim portalu znajdziecie także aukcje i oferty sprzedaży wystawiane przez innych książkoholików.

O antykwariatach pisałam TUTAJ.

📚 Korzystaj z abonamentów czytelniczych

Lubicie ebooki i audiobooki? To koniecznie zainteresujcie się usługami oferującymi kaskady e-booków i audiobooków w abonamentach czytelniczych.

Polegają one na tym, że za jedną, comiesięczną opłatę abonamentową uzyskujecie dostęp do tysięcy tytułów, które możecie „wypożyczyć” z usługi bez żadnych dodatkowych kosztów.

Najpopularniejsze w Polsce usługi tego typu to Legimi, które zdaje się cieszyć całkiem sporą popularnością wśród czytelników Wielkiego Buka, i usługa iBuk, stworzona przez grupę PWN. Z podobną ofertą, choć skupiającą się głównie na audiobookach, wyszedł do czytelników również Storytel, ale w przeciwieństwie do Legimi nie miałam jeszcze go okazji przetestować.

Pamiętajcie, by o ofertę wypożyczania e-booków zapytać również w swojej bibliotece –chociaż nie wszędzie jest tak dobrze, to na przykład moja ukochana Biblioteka w Gdyni przygotowała rewelacyjną rzecz, właśnie w kooperacji z Legimi, w której uzyskujemy z biblioteki kod dostępowy na miesiąc darmowych e-booków. Po tym czasie można odebrać kolejny kod – tak dalej, i tak dalej. I jak tu nie kochać bibliotek?

Dla osób czytających po angielsku! Razem z moim Kubą korzystamy z amerykańskiej usługi Scribd, którego abonament wykupiliśmy w dużej mierze ze względu na świetną ofertę książek historycznych i audiobooków, których słuchamy przy pracy.

📚 Co możesz – zdobywaj za darmo!

Raz na jakiś czas możecie ulżyć swojemu portfelowi przez sięgnięcie po jakąś książkę całkowicie za darmo – i całkowicie legalnie. Starczy, że udacie się do swojej biblioteki, skorzystacie z książek znajdujących się w domenie publicznej albo załapiecie się na jakąś akcję czytelniczą. Starczy przywołać tu choćby akcję CZYTAJ PL z listopada, podczas której można było złowić darmowego Remigiusza Mroza, Wojciecha Chmielarza czy Annę Brzezińską.

Pamiętajcie też o różnych rozdawajkach i konkursach, jakie organizuję na Wielkim Buku, czasem we współpracy z wydawcami czy księgarniami, czasem całkiem samemu. Na tyle na ile to możliwe, staram się organizować jakiś konkurs przy każdej recenzji, dlatego zapraszam do udziału!

Podzielcie się koniecznie Waszymi sposobami na kupowanie książek! Macie swoje sposoby, żeby kupować, ale nie zbankrutować?

Bo warto czytać.
O.

Komentarze do: “Jak kupować książki i nie zbankrutować?

  1. Agnieszka napisał(a):

    No proszę, zycie wpoilo mi dokladnie te zasady, o jakich piszesz powyzej. Stosuje wszystkie.

  2. EllaZet napisał(a):

    Listy zakupowej nie robię. W ulubionej księgarni internetowej mam długą listę w schowku 🙂 Poluje na promocje, biorę udział w konkursach i rozdaniach 🙂 Czasami się udaje wygrać 🙂 Po miesięcznej promocji gratis w Storytelu zostałam i polubiłam audiobooki, ebooków stąd jeszcze nie czytałam. Ebooki na czytnik kupuje głównie na promocjach. Lubię biblioteki ale tam na nowości zazwyczaj jest duża kolejka

    • Bombeletta napisał(a):

      Czyli też masz swoje wypracowane metody, żeby przyoszczędzić przy jednoczesnym porządnym zaczytaniu 📚 ❤

  3. Moreni napisał(a):

    Wskazówka: czasem wchodząc przez link z ceneo czy innej porównywarki można mieć cenę na produkt jeszcze odrobinę niższą, niż wchodząc bezpośrednio ze sklepu. Nie wiem, czemu, ale tak bywa.

    U mnie robienie list przyniosło skutek odwrotny do zamierzonego – kiedyś kupowałam mniej, bo nie przeszukiwałam zapowiedzi wydawniczych i o części tytułów nie wiedziałam, więc nie chciałam ich mieć. XD

    Przy okazji – czasem warto odczekać kilka tygodni od premiery, zamiast rzucać się na tę wyczekiwaną książkę od razu. Przykład: najnowszą powieść Wegnera kupiłam miesiąc po premierze (którą Empik miał na wyłączność) – dzięki temu zamiast pełnej ceny okładkowej miałam od razu z 25% rabatem 😉

    • Bombeletta napisał(a):

      Mega godne wskazówki! ❤ Z tym Ceneo nie miałam pojęcia, że taki trik mają!
      Co do odczekiwania po premierze – to znana sprawa, ale bardziej np. z Empikiem, gdzie faktycznie tę cenę trzymają wysoko, bo można już od razu coś upolować taniej na innych stronach. Wyłączność mają tylko na terminy przedpremierowe chyba… 😄

      • Moreni napisał(a):

        W zasadzie to jest nie tyle przedpremierowo, tylko oni sobie zastrzegają te dwa pierwsze tygodnie sprzedaży na wyłączność – część wydawnictw podaje wtedy datę sprzedaży w Empiku jako premierową, a część tą dwa tygodnie późniejszą.

  4. Izabell Cognac napisał(a):

    Ja mam podobnie, robię listy, porównuje ceny, ale jak się mieszka poza granicami kraju, i ma się do wyboru dwie księgarnie internetowe(polskie nie wysyłają za granice, ale jeśli już to cena wysyłki jest horyzontalna), to nie da się dużo zaoszczędzić :((

    • Bombeletta napisał(a):

      Ooo! 🙁 To faktycznie niezbyt fajnie – ale tutaj sprawdza się metoda zbiorowej paczuchy. Może masz znajomych, którzy też chcieliby książki z Polski?
      I oczywiście zostają Ci ebooki 🙂

  5. Daniela Keks napisał(a):

    Super wpis. Część stosuję, część muszę zacząć… W sumie sam nie wiem czemu ja i rodzice zamawiamy książki osobno, skoro mieszkamy tak niedaleko i widujemy się co chwilę. Dobrze byłoby zmniejszyć te koszty wysyłki. 🙂

  6. Anna napisał(a):

    Ja robię listę zakupową i przy danej pozycji porównuję ceny z kilku sklepów internetowych. W ten sposób okazuje się, że w jednej księgarni opłaca mi się zamówić kilka książek o 10-20zł taniej niż w innej. Owszem, często wiąże się to z tym, że zamawiam pakiet interesujących mnie książek z dwóch księgarń (lub dyskontów), ale w większości przypadków mam możliwość odbioru osobistego w okolicy mojej pracy, więc zazwyczaj za żadną wysyłkę nie płacę i odbieram „przy okazji przechodząc obok” 😉 Dzięki temu oszczędzam nie tylko na książkach poprzez porównywanie cen, ale też nie płacę za wysyłkę. A i mniejsze paczki łatwiej donieść do domu 😉

  7. Zoma napisał(a):

    Myślę, że warto też wspomnieć o kupowaniu całych serii naraz lub książek typu „Sherlock Holmes. Księga wszystkich dokonań”, które również pomogą zaoszczędzić nam parę groszy 🙂

    • Bombeletta napisał(a):

      To też na pewno jest fajna opcja, bo akurat Sherlock faktycznie jest w godnej cenie. ❤

Dodaj komentarz