„Denat wieczorową porą” Aneta Jadowska – recenzja

Zima w sercu upalnego lata? Takie orzeźwienie z morderczym twistem na dokładkę serwuje Aneta Jadowska, która po raz trzeci już zabiera nas do nadmorskiej Ustki – po „Trupie na plaży”, po „Martwym sezonie” nadszedł czas na „Denata wieczorową porą”.

ZIMA W USTCE

Nadmorska Ustka po świątecznej gorączce i noworocznym szaleństwie wreszcie zwalnia turystyczne tempo. Właścicielki pensjonatu Wielka Niedźwiedzica wreszcie mogą odetchnąć po wyzwaniach ostatnich miesięcy. Ale czy na pewno? Tajemnicze anonimy, groźby, wreszcie anonimowe zaproszenie na bal do niejakiego Uroczyska. Co z tego wszystkiego wyniknie? Jakie sekrety rodu Garstków ujrzą światło dzienne tym razem?

TAJEMNICE PRZESZŁOŚCI

O ile „Trup na plaży” należał do Madzi Garstki, w „Martwym sezonie” brylowała Tamara Garstka, to „Denat wieczorową porą” należy w pełni do seniorki roku – Marii Garstki. To również najpoważniejsza ze wszystkich trzech części, pozbawiona jadowitego humoru czy charakterystycznych dla poprzednich części czysto nerdowskich nawiązań. Aneta Jadowska stonowała tę opowieść, tworząc również fabułę bardziej w stylu retro, a la Agatha Christie. Zamknięty zimową porą pensjonat, zaproszeni goście, tajemnicze spotkanie, które prowadzi do demaskowania sekretów przeszłości i ujawnienia sprawców. W „Denacie wieczorową porą” Aneta Jadowska odkrywa karty przeszłości swojej bohaterki, tłumaczy jej liczne zmartwienia i niedopowiedzenia minionych tomów serii.

Warto zaznaczyć, że ustecka seria to przede wszystkim opowieści obyczajowe z kryminalnym twistem, które poruszają tematy przemocy domowej, przemocy rodzinnej, przemocy zarówno wobec kobiet, jak i mężczyzn. Przemocy, która osiada wokół człowieka, naznacza jego życie, a której echa odbijają się całymi latami. To znak rozpoznawczy całej serii, to motyw główny fabuły, która ukazuje życie takim, jakie jest – z całymi swoimi absurdami, dziwnościami, ale też okrucieństwem, które spotkać można w każdym miejscu, nawet idyllicznym pensjonacie w Ustce.

Jeśli jeszcze nie znacie tej serii – nie wahajcie się – czekają Was chwile wielkiego śmiechu i równie wielkiego wzruszenia. Poznacie wyjątkowe kobiety, które walczą o swoje szczęście, nawet wtedy, gdy cały świat wydaje się być wrogi. Odwiedzicie też Ustkę, która pod piórem Anety Jadowskiej ożywa pysznie kryminalnym i tajemniczym sznytem. I zachce Wam się usteckiej krówki – są najlepsze pod słońcem, wiem, właśnie zjadłam kolejną.

O.

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem SQN.

**Zapraszam na film i na KONKURS!

Komentarze do: “„Denat wieczorową porą” Aneta Jadowska – recenzja

  1. Belka napisał(a):

    Jeszcze tydzień temu napisałabym, że moją ulubioną jest seria Roberta Małeckiego „Skaza”, „Wada”, „Zadra” z komisarzem Grossem – ciekawe powiązanie zdarzeń aktualnych z tymi, niewyjaśnionymi sprzed lat. Ostatnio jednak wpadła mi w ręce książka Jacka Galińskiego „Kółko się Pani urwało”, z jakże przewrotnym finałem, a to dopiero pierwszy tom serii. Czytałam tę komedię kryminalną z wielką przyjemnością, a zdziwione spojrzenia rodziny, kiedy wybuchałam śmiechem … bezcenne.

    • Olga Kowalska napisał(a):

      Komedie kryminalne są idealne na letnie zaczytanie 🙂 Ale! Bardzo lubię serię z Grossem – mroczna, niepokojąca, robi wrażenie!

Leave a Reply