Bezsenne Środy: „Horrorstör” Grady Hendrix – recenzja PRZEDPREMIEROWA

Nawiedzony salon meblowy w duchu skandynawskiej Ikei? Przed czytelnikiem horror, parodia i ostra satyra – „Horrorstör” Grady Hendrixa.

WITAJCIE W ORSKU!

„Za dnia Orsk był budynkiem jak każdy inny, rozsądnie zaprojektowanym kontenerem, który wybudowano z nowoczesnych materiałów, by dawał schronienie meblom i ludziom. Jednakże po północy, kiedy wewnętrzne alejki pustoszały, kiedy w biurach było ciemno, a ostatniego klienta wypuszczono ze sklepu, kiedy zaryglowano drzwi, a ostatni pracownicy rozeszli się do domów, Orsk stawał się czymś innym.”

Czym stawał się nocą salon meblowy Orsk? W co przemieniał się ten budynek, który od lat stanowi schronienie i azyl dla milionów klientów, oraz miejsce pracy dla jego wiernych orskowych pracowników? O tym przekona się wkrótce Amy, jedna z pracowniczek Orska, której brakuje jednak równie orskowego entuzjazmu i nie podziela tego charakterystycznego ducha. To właśnie dlatego Amy ma ostatnio problemu, przede wszystkim ze swoim szefem Basilem. Jednak, kiedy przyjdzie jej stawić czoła nocnemu obliczu swojego miejsca pracy – odnajdzie też swoje przeznaczenie.

CZY STRASZY?

Jak na parodię i na satyrę przystało „Horrorstör” straszy średnio, skupia się jednak na czymś zupełnie innym. Warto przyznać, że miejscami nie tylko bawi, ale także niecnie zaskakuje. Wszystko przez formę samej książki, która zawiera w sobie nie tylko kolejne rozdziały opowieści, ale wizualną wskazówkę dla samego czytelnika. Mapki, hasła reklamowe, chwytliwe slogany… Napięcie rośnie, akcja eskaluje, zagrożenie pomnaża nieuchronnie i tak reklamy kolejnych mebli, kolejnych akcesoriów nabierają coraz mroczniejszego charakteru. Od poczciwej sofy „o której zawsze marzyłeś” po specjalny wózek szpitalny, którym opuścisz podwoje sklepu. Podczas lektury nie rodzi się strach, ale buduje samoświadomość, a ta bywa straszniejsza od innych, tych fikcyjnych potworów.

Z CZEGO SIĘ ŚMIEJECIE?

Grady Hendrix wziął na tapet klasyczny motyw nawiedzonego domu, obrócił go, wypatroszył i stworzył swoją własną, iście pokręconą wersję. Salon meblowy Orsk przypomina klasyczny, skandynawski salon meblowy, który od lat stanowi nie tylko pewien określony swoim charakterem sklep, ale… także styl życia milionów ludzi na całym świecie. To z tego stylu życia nabija się Grady Hendrix, to ten styl życia wyszydza i pokazuje, że pod piękną osłoną może kryć się coś iście strasznego, coś, czego już nie będzie można odwidzieć. Pokazuje bezwzględną korporację, która działa jak sprawna, naoliwiona maszyna. Jej pracowników natomiast jako chomiki, trybiki, wymęczone zombie, które każdego dnia powtarzają wyuczone na pamięć formułki i uśmiechają się uśmiechem bez uśmiechu. „Horrorstör” to szydzenie z konsumpcjonizmu, z kupowania tworzonych pod jeden wzór setek tysięcy mebli i dziesiątek podobnych do siebie akcesoriów, przy udawaniu że to „twój własny styl”. To satyra, to parodia, miejscami sardoniczna, miejscami bolesna, bo tak diabelnie realistyczna. Czasami można się w niej odbić jak w lustrze.

Grady Hendrix to jeden z najciekawszych i najbardziej wnikliwych twórców współczesnego horroru. Geniusz, który potrafi z czego tak trywialnego jak salon meblowy stworzyć opowieść, która da czytelnikowi do myślenia. Za to go uwielbiam, za to tak ogromnie cenię.

Dzisiaj nie zmrużę oka, bo próbuję stać się sobą w najbardziej orskowy sposób.

O.

Dodaj komentarz: