„Nielat” Piotr Kościelny | recenzja patronacka

Piotr Kościelny. Boję się jego książek. A jednak czytam je w tym przerażeniu. „Nielat” to historia koszmaru, od którego nie ma ucieczki. Thriller, który druzgocze czytelnika po drodze.

Rok 1998. Wrocław. Pustostan obok kamienic socjalnych. To tam znaleziono jego zwęglone ciało. Nielat, czyli małoletni, nieletni dzieciak w policyjnym żargonie. Piętnastoletni chłopak, który zalazł komuś za skórę. Komu? W budynku niedaleko, w pijackiej melinie, znaleziono natomiast ciało znanego aktora. Jednego z tych, którzy nie mieli czego szukać w takim miejscu jak to. Sąsiedzi widzieli niewiele, zresztą, w tej dzielnicy nie rozmawia się z psami. Rozpoczyna się trudne śledztwo, jedno z tych, które wyciągną na powierzchnię najgorsze i najtrudniejsze do zrozumienia prawdy.

Syf. Smród. Ubóstwo. Alkohol i inne substancje, często trudne do zidentyfikowania. Meliny, rudery, pustostany. Lepkie od brudu dworce, ciemne zaułki, a w nich dzieciaki o wielkich niewidzących oczach. Ciała na sprzedaż. Za działkę, za kilka groszy, za kolejny dzień. Dorośli, którzy udają, że nie widzą. Nie chcą widzieć. Nie ich problem. Cały świat wokół jakiś taki szary. Tylko nieliczni przemykają pośród koloru, ci, którzy dorwali się do wodopoju. Reszta jakoś musi przetrwać. Iść naprzód. Żyć. Tylko reklamy wokół migają, obiecują cuda, obcasy urwane od szpilek i uśmiech biały, miętowy. Lata dziewięćdziesiąte to takie lata przetrwania. Dla jednych – barwne wspomnienie, albumy pełne podobnych zdjęć, uśmiechniętych buź, pierwszych plastikowych kubków z Myszką Miki. Dla innych – koszmar. Koszmar systemu, który nie był w stanie udźwignąć ich krzywdy.

Taki jest właśnie tytułowy nielat, chłopak, który wylosował krótszą słomkę w loterii rzeczywistości. Jego dom to wiecznie pijani, nieprzytomni rodzice. To awantury o ostatnie krople, obowiązki, którym żadne dziecko nie powinno musieć podołać. To wujek, który nagle pojawia się w jego życiu, by zamienić je w najgorsze z możliwych piekieł. I wreszcie – malutka siostra, dla której to piekło trzeba jakoś znieść, by uciec, by znaleźć to obiecane, lepsze życie. Piotr Kościelny przygląda się ofierze z bliska. Wprowadza nas do tego świata pełnego bólu, rozpaczy, wreszcie – zobojętnienia. Ukazuje z bliska system, który nie działa. Instytucje, które nawet przy dobrych chęciach nie są w stanie zapanować nad sytuacją. Zresztą, tymi dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. A na koniec, Kościelny serwuje najgorszą z możliwych prawd. Taką, która zapiera nam dech i sprawia, że nic nie ma już sensu.

Podejdźcie do „Nielata” z ostrożnością – przygotowani na to, co spotkacie w środku. Tej książki nie da się czytać dla przyjemności, nie da się też przyjąć zobojętniałej miny podczas lektury. Thriller kryminalny, który działa jak chlust zimnej wody w twarz. Skojarzenie z serialem „Pitbull” narzuca się samo, wnioski z najbardziej przejmujących odcinków nasuwają podobne. Piotr Kościelny bierze pod lupę patologie rodzinne, patologie społeczne, dziury systemu, polityczne grzechy. To brudny świat, koszmarny świat, żadne wspomnienie tego nie odda, żadne inscenizowane kolorowe zdjęcie nie zamaże. Naprawdę – naprawdę – mocna lektura.

O.

*We współpracy z Wydawnictwem Czarna Owca.