Książki na urlop

Książki, które warto zabrać do walizki!

„Kwiaty Sajgonu” Nguyen Phan Que Mai

Wojna nigdy tak naprawdę się nie kończy. Wojna zostaje we krwi. Dla żołnierzy to PTSD, to koszmar walki i utraty braci na polu bitwy. Dla cywili to żałoba, to tęsknota za utraconymi, to złamana obietnica. I dzieci… Wojna w Wietnamie zostawiła po sobie tysiące dzieci o mieszanym pochodzeniu. Azjaci. Amerykanie. Dzieci Pyłu. Tak je nazywają w Wietnamie. Bez korzeni, często bez rodzin osierocone, porzucone, wyszydzane.

Lata 60. XX wieku. Młoda wietnamska dziewczyna zakochuje się w amerykańskim pilocie i zachodzi w ciążę. Zostaje sama.Osierocony chłopiec dorasta jako dziecko o mieszanym pochodzeniu i całe życie szuka swoich biologicznych rodziców. Straumatyzowany żołnierz amerykański wraca w 2016 roku do Wietnamu, aby zmierzyć się ze swoją przeszłością i odszukać dawną ukochaną. Ich losy splatają się ponownie, prowadząc do odkrycia prawdy o rodzinie rozdzielonej przez wojnę.

Nie. Ta historia wcale nie jest taka prosta. Dobrze wiemy, że los i przeznaczenie lubią igrać z człowiekiem, a pisarze lubią igrać z czytelnikiem. „Kwiaty Sajgonu” kryją sporo smutnych tajemnic, sekretów, które wyjdą na jaw, a których odkrycia się nie spodziewamy. Ja się nie spodziewałam. I trochę się spłakałam, trochę się wzruszyłam, bo niby to jedna z tak wielu podobnych do siebie jakoś opowieści, ale wciąż działa na emocje.

Przemilczane dzieje kobiet i dzieci pozostawionych po obu stronach konfliktu w Wietnamie. O tym jest powieść Nguyen Phan Que Mai. O traumie przekazywanej między pokoleniami. O poczuciu wyobcowania i poszukiwaniu własnej tożsamości. O winie, przebaczeniu i pojednaniu. O tym, że wojna nigdy się nie kończy. I zawsze coś po sobie zostawia.

A jednocześnie to po prostu historia o rodzinie, która musi się odnaleźć. I odnajduje się.

„Cudowne lata” Valérie Perrin

Powieść, która pozostawia po sobie blizny na czytelniczym sercu – takie blizny chcemy nosić! Przejmująca do szpiku kości, nostalgiczna opowieść o trójce przyjaciół, o przemijającej idylli dzieciństwa i najgłębszej tajemnicy. Nostalgia ma dla mnie słodko-gorzki posmak i taka jest właśnie ta powieść. Miejscami słodka i beztroska, miejscami (częściej) gorzka, bolesna, druzgocząca. Piękna i niezapomniana choć zupełnie inna od „Życia Violette”.

„Sezonowa dziewczyna” Jenny Blackhurst

Kultowa wyspa dla bogaczy i ich dzieciaków. Dziewczyna z zewnątrz, która chce przynależeć. Nie ona pierwsza… I nie ona pierwsza znika bez śladu. Duszny thriller, w którym prawda ukrywa się za woalem bogactwa i perwersji.

„W stronę latarni” Virginia Woolf

Nie bez przyczyny uznana za jedną z najlepszych powieści angielskich XX wieku i jednocześnie kamień milowy w literaturze tzw. modernizmu wysokiego. To historia rodu Ramseyów, którzy spędzają przedwojenne lato w swojej nadmorskiej posiadłości, w pobliżu tytułowej latarni morskiej. Nostalgiczna, melancholijna, miejscami mocno depresyjna, dosłownie wgryza się w wewnętrzne przeżycia członków rodziny. A w tle morze, piasek i poczucie nieustępliwego przemijania.

„Kroniki portowe” Annie Proulx

Czy to jest moja ukochana morska powieść? A być może, być może! Nie ma nic bardziej morskiego i północnego jak opowieść rodem z Nowej Fundlandii pełna legend, duchów, śmierci i wody. Wody, która zabija i ożywia jednocześnie. Nowa Fundlandia po piórem Proulx pełna jest duchów ciotek, wujków, dziadów i pradziadów. Pirackich historii, buntowników, rzezimieszków i kanibali. To wyspa, która skrywa w sobie sztormową przeszłość, pełną krzywd i rozpaczy, ale która daje też nadzieję, szansę na wybaczenie i na miłość. Co pięknego!

„Rozwód” Moa Herngren

Sceny z Życia Rodzinnego, to nazwa cyklu szwedzkiej pisarki, scenarzystki i dziennikarki. Nie da się lepiej tego ująć słowami, tym bardziej, że tytuły mówią tu same za siebie. Jeden SMS kończy wieloletnie małżeństwo. Zaczyna się nowa, cholernie ciężka droga do szczęścia. Do bólu prawdziwa, słodko-gorzkia, mądra powieść obyczajowa.

„Wspaniałe, cudowne życie” Emily Henry

Od początku tej powieści wiemy jedno: będzie happy end. Będą perypetie, bolesne wspomnienia i rozmaite trudności, ale uczucie zwycięży! Tym razem poznajemy parę pisarzy, którym marzy się to samo zlecenie: napisanie biografii skandalistki, która do tej pory nikomu nie wyjawiła swoich sekretów. Szykuje się klasyczna historia obyczajowo-romantyczna, w której początkowa niechęć stopniowo przeradza się w uczucie.

„Dzień popiołów” Jean-Christophe Grangé

Alzackie winnice, brudne sekrety zamkniętej wspólnoty religijnej i… Pierre Niémans na tropie w krwawym, brutalnym thrillerze w jakże zjawiskowych okolicznościach przyrody. Śmierć prominentnego członka wspólnoty ujawni, że pod powierzchnią, między cedzonymi słowami, między czujnymi spojrzeniami, zsynchronizowanymi ruchami brzęczy najgorszy rodzaj zła.

Bo warto czytać.

O.