„Dostatecznie blisko” Colleen Oakley – recenzja

Jakikolwiek dotyk może zakończyć się śmiercią – bohaterka powieści obyczajowej „Dostatecznie blisko” Colleen Oakley musi zmierzyć się z chorobą i stawić czoła rzeczywistości.

Uczulenie na dotyk. Uczulenie na otoczenie. Alergia, która potrafi wywołać wstrząs anafilaktyczny, doprowadzając do śmierci. Tak skrajna odmiana tej choroby to niezwykła genetyczna anomalia, zdarza się niezwykle rzadko, i nazywana jest ciężkim złożonym niedoborem odporności. Na SCID cierpiał David Vetter – chłopiec z bańki – a jego przypadek do dzisiaj budzi emocje, do dzisiaj działa na wyobraźnię, inspirując chociażby uroczą komedię „Bubble Boy”. Bohaterka powieści Colleen Oakley nie jest tak skrajnym przypadkiem jak mały David, jednak pokazuje jak ludzkie ciało potrafi dokonywać sabotażu na samym sobie.

Jubilee Jenkins od dziecka cierpi na bardzo rzadkie schodzenie – jest uczulona na dotyk, co oznacza, że jakikolwiek bliski kontakt może ją nawet zabić. Po latach zmagania się z chorobą jest samotna, izoluje się od świata, od otoczenia, udając, że takie życie jej odpowiada i potrafi jakoś sobie poradzić. Jednak po śmierci matki zostaje zmuszona, by powrócić jakoś do świata, do codzienności i podjąć ryzyko normalnego życia zarabiającej na siebie młodej kobiety. Rozpoczyna pracę w bibliotece, poznaje nowych znajomych, nawiązuje bliższe znajomości, tylko czy choroba pozwoli jej pokochać?

przeł. Magdalena Iwińska

Trudno sobie wyobrazić takie życie – bez cudzego dotyku, bez kontaktu z drugim człowiekiem, bez możliwości wchodzenia w bliższe relacje. Colleen Oakley buduje przed oczami czytelnika właśnie taki zamknięty świat kobiety, której życie przypomina „bańkowe dzieci”, tylko mniej dziwaczne, mniej skrajne, mniej przerysowane. Stawia swoją bohaterkę przed niewyobrażalnym zadaniem, przed niemal niemożliwym wyzwaniem – powrotem do normalności po latach izolacji. To, co napędza całą fabułę to nadzieja, to miłość, to rodzące się uczucia i potrzeba przekroczenia barier. Wtedy też rodzi się wiara w to, że nie wszystko jest jeszcze stracone, medycyna rozwija się każdego dnia i nigdy nic nie wiadomo.

„Dostatecznie blisko” to urocza, ciepła powieść obyczajowa o miłości, o walce z chorobą, o nadziei. Kto przepada za prozą Jojo Moyes, Marii Semple czy Grame’a Simsiona, ten u Collen Oakley znajdzie coś dla siebie.

O.

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Prószyński i S-ka. <3

**Zapraszam na film i na KONKURS!

Dodaj komentarz