„Diabeł. Nowa biografia” Philip C. Almond – PATRONAT!

„Diabeł. Nowa biografia” Philipa C. Almonda w fascynujący sposób przybliża jeden z najbardziej znaczących symboli kultury Zachodu.

Diabeł. Szatan. Antychryst. Do czasów Oświecenia nie można było nie wierzyć w jego istnienie, tak jak nie można nie było wierzyć w istnienia Boga. Dzisiaj natomiast, dla jednych Diabeł to jedynie mit, ot, kolejna legenda powtarzana od wieków. Potwór z rogami do straszenia dzieci i naiwnych, którzy wierzą w życie po śmierci. Dla innych to wciąż najprawdziwszy symbol wszelkiego zła. Władca piekielnej krainy, który pragnie upadku ludzkości, tak jak on upadł przed eonami czasu. Dawniej anioł samego Boga, teraz władca wszelkiej ciemności. Buntownik i samotnik, Legion o tysiącach twarzy najczystszej niegodziwości. Diabeł od wieków przewija się w kulturach świata, ale w kulturze Zachodu zajmuje specjalne miejsce. Bywał ignorowany, bywał wysławiany, bywał stawiany obok samego Boga, bywał przemilczany. Budził grozę i fascynację. Przestrzegano przed nim i snuto opowieści o nim. Był nawet moment, że stał się postacią tragiczną… Czytaj dalej

„Ogrodnik” Agnieszka Płoszaj – recenzja

W „Ogrodniku” Agnieszki Płoszaj młode kobiety padają ofiarami zbrodni namiętności, okrucieństwa i bezlitosności losu.

Już od dawna kryminały nie są jedynie opowieściami o śledztwach i morderstwach, w których to najważniejsze role odkrywają detektywi, śledczy czy policjanci. Nawet same ofiary są zaledwie początkiem, czubkiem góry lodowej, której korzenie dotykają najciemniejszego dna ludzkiej duszy. Od dłuższego już czasu na pierwszy plan w kryminałach wychodzą motywy zbrodni, powiązane najczęściej z tematyką społeczną i obyczajową, trafiającą w sedna problemów, które dotyczą nas wszystkich. Przemoc wobec kobiet to jedno z takich zagadnień, a w „Ogrodniku” to przyczynek to opowiedzenia brutalnej historii, która sięga lat siedemdziesiątych. Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „Mistrz ceremonii” Sharon Bolton – PATRONAT!

Pełna legend angielskiej północy mroczna historia kobiet naznaczonych przeszłością i mężczyzn, którzy nienawidzą tych kobiet w gotyckim thrillerze Sharon Bolton – „Mistrz ceremonii”.

Zanim w Salem rozpętała się diabelska gorączka, a grupa dziewcząt skazała pół miasta na potępienie, to niemal sto lat wcześniej w 1612 roku w okolicach Lancashire w Wielkiej Brytanii doszło do procesów czarownic, które do historii przeszły jako procesy z Pendle. O morderstwa poprzez użycie magii i czarnoksięstwo oraz używanie czarów na szkodę sąsiadów oskarżono dwanaście osób, dziesięć kobiet i dwóch mężczyzn. Dziesięcioro z nich zawisło uznanych za winnych zbrodni. To właśnie te procesy, a także mroczne legendy o okolicach Lancashire i ich mieszkańcach posłużyły Sharon Bolton w utkaniu misternej intrygi na pograniczu kryminału, dreszczowca i grozy. Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „Zanim zawisły psy” Jens Henrik Jensen – recenzja

Były już kryminały i dreszczowce ze Szwecji, z Finlandii i z Norwegii, a teraz przyszedł czas na skandynawski kryminał z Danii – fenomen wydawniczy i początek trylogii o Nielsie Oxenie, czyli „Zanim zawisły psy” Jensa Henrika Jensena.

Jest prawdą powszechnie znaną, że powieści kryminalne oraz dreszczowce to jedne z najpopularniejszych i najbardziej lubianych gatunków na rynku wydawniczym. A kiedy opowieść dotyczy śledztwa z północy, kiedy pojawia się samotność, a do tego śnieg, rozległa leśna głusz, czy miejskie labirynty, to jest to gwarancja jego sukcesu. Co takiego jest w tych skandynawskich kryminałach, co tak przyciąga czytelników? Surowość i prostota życia? Izolacja i wyciszenie? Pozory doskonałości, zdawkowej uprzejmości, opanowania, za którymi ukrywa się bezwzględność? A może wszystkie te cechy jednocześnie, tworzące charakterystyczną mieszankę, której zwyczajnie nie można się oprzeć? Czytaj dalej

„Bezdech” Grzegorz Kapla – recenzja

Ludzkie tragedie uwikłane w wielką historię Polski łączą się w debiucie kryminalnym znanego reportera, podróżnika i wagabundy Grzegorza Kapli  zatytułowanym „Bezdech”.

Historia naznacza kolejne pokolenia. Jest nieodłączną częścią ludzkiej egzystencji. Kiedy to historia czasów szczęścia, prosperity, radości i zadowolenia, to łatwo jest wyobrazić sobie podobną, satysfakcjonują przyszłość wiecznego lata. Jednak jeśli jest to historia rozpaczy, zniewolenia, nieszczęścia i smutku, to przyszłość przybiera barwy spalonej ziemi, niezadowolenia i niekończącej się walki z zapomnieniem. Taka historia pełna bólu inspiruje, by wciąż ją przetwarzać, obrabiać na nowo, próbować pojąć jej znaczenie dzisiaj. Taką historię wykorzystał Grzegorz Kapla. Czytaj dalej

„Ofiara” Max Czornyj – recenzja

W „Ofierze” Maxowi Czornyjowi udała się sztuka niełatwa – stworzył kryminalną kontynuację, która jest jeszcze lepsza, jeszcze ciekawsza od tomu pierwszego.

Nie ma nic gorszego od potwora, który w swojej potworności, w swoim zwyrodnialstwie dostrzega nieuchwytną, niedostrzegalną dla innych misję. A jeśli jest to misja mistyczna, związana z religijnym odurzeniem i bezmiarem jakiejś wyższej, niepojętej idei, tym bardziej taki potwór staje się niebezpieczny. Czytaj dalej

„Koniec lata” Anders de la Motte – recenzja

Kryminały rodem ze Skandynawii charakteryzuje swoisty smutek. Naznaczone są rozpaczą, nieszczęściem, ludzkim krzykiem, który uwiera głęboko w środku, próbuje wydostać się na zewnątrz. Ciemność zdaje się towarzyszyć kolejnym bohaterom, bez względu na to, czy mowa tutaj o thrillerach polityczno-sensacyjnych, czy kameralnych opowieściach ze zbrodnią w tle. Niezależnie, czy  chodzi o małą społeczność na uboczu cywilizacji, czy o północną metropolię – to nie ma znaczenia – smutek towarzyszy bohaterom na każdym kroku, mrok, od którego sami nie potrafią się uwolnić, a który zyskuje swoją spotworniałą reprezentację w kolejnych zbrodniach i bolesnych motywacjach.

Ten smutek odnaleźć można również w powieści „Koniec lata” Andersa de la Motte, który znany jest między innymi z trylogii miejskiej „[geim]”, „[buzz]” i „[bubble]”. Teraz pisarz powraca w rodzinne strony, do Skanii i małego miasteczka, które jest lustrzanym odbiciem bliskich jego sercu miejsc. Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „Dziewczyna na karuzeli” Danya Kukafka

W małych społecznościach nikt nie pozostaje anonimowy. Nikt nie jest do końca obcy. Czujne  oczy zawsze obserwują, bacznie śledzą każdy krok, podążają śladem innych. Nawet w tym nowym świecie, w którym człowiek zdaje się być wyspą, samotnym atomem, tylko od czasu do czasu napotykającym inne atomy, nawet w takiej rzeczywistości ludzie potrafią domyślać się o sobie rzeczy najmniej prawdopodobnych. Bo nikt nikogo nie zna za bardzo – kurtuazyjne powitania, pożegnania, czy pogaduszki zdają się chronić przed wzrokiem ciekawskich, a mimo to, gdy przyjdzie co do czego, to nagle okazuje się, że wystarczy lekko uchylona firanka, niedociągnięta zasłonka, uchylone okno… Taniec wyobraźni! Unoszą się dźwięki, uciekają słowa, a światło przyciąga zagubione ćmy, obserwatorów cudzego życia.

Voyeurystyczne zapędy mieszkańców małego, spokojnego miasteczka w stanie Kolorado bierze pod lupę Danya Kukafka w swoim debiutanckim, przejmującym dreszczowcu „Dziewczyna na karuzeli”. Czytaj dalej

„Surogatka” Louise Jensen – recenzja

Popkultura nie boi się trudnych tematów. Nie stroni od ludzkiego cierpienia, od niewyobrażalnego bólu, od tego, co traumatyczne, a co zniszczony umysł pragnie odrzucić w kąt, wyprzeć w najdalsze zakątki podświadomości. Filmy, książki, gry… Żaden temat nie jest tabu, nawet tak dramatyczny, tak nieustępliwie rozpaczliwy, jak niemożność poczęcia, jak utrata dziecka, jak walka o macierzyństwo. A z tym problemem walczy niejedna kobieta, niejednokrotnie przegrywając bitwę za bitwą. Niektóre poddają się, godzą ze stanem rzeczy i odwracają uwagę, by szukać ukojenia gdzie indziej. Inne nie potrafią pogodzić się z porażką i będąc gotowymi na wszystko, by zostać matką, brną naprzód nie przyjmując przegranej do wiadomości.

O pragnieniu macierzyństwa silniejszym od wszelkich innych uczuć i o desperacji, która prowadzi do tragedii opowiada przejmujący thriller Louise Jensen – „Surogatka”. Czytaj dalej

„Ostatni raz, gdy rozmawialiśmy” Fiona Sussman – recenzja

Nie zabijaj! To najbardziej uniwersalny z przekazów światowych religii i filozofii. To kantowskie prawo moralne we mnie. Bez względu na wyznawaną wiarę, bez względu na wyznawany system filozoficzny, bez względu na epokę historyczną, w której przyszło nam żyć. To granica pomiędzy człowiekiem a bestią. Między istotą myślącą a potworem. To ważny element tego, co sprawia, że jesteśmy ludźmi. Kto pozbawia życia drugiego człowieka dla własnej satysfakcji, ze zwyrodniałej potrzeby, dla czystej zabawy i przyjemności traci pierwiastek ludzki. Dla takich czynów nie ma usprawiedliwienia. Przeszłość, kontekst historyczny, niesprawiedliwość dziejowa nie mają żadnego znaczenia, gdy pojawia się podejmowana indywidualnie zbrodnia. A tam, gdzie zbrodnia, gdzie celowe okrucieństwo człowieka przeciw drugiemu człowiekowi, tam kara jest jedynym rozwiązaniem. Nie trzeba niczego wybaczać.

Pytania natury moralnej stawia czytelnikowi Fiona Sussman w postmodernistycznej opowieści kryminalnej „Ostatni raz, gdy rozmawialiśmy”, nagrodzonej The Ngaio Marsh Award 2017 za najlepszy kryminał w Nowej Zelandii. Czytaj dalej