Bezsenne Środy: „Zanim zawisły psy” Jens Henrik Jensen – recenzja

Były już kryminały i dreszczowce ze Szwecji, z Finlandii i z Norwegii, a teraz przyszedł czas na skandynawski kryminał z Danii – fenomen wydawniczy i początek trylogii o Nielsie Oxenie, czyli „Zanim zawisły psy” Jensa Henrika Jensena.

Jest prawdą powszechnie znaną, że powieści kryminalne oraz dreszczowce to jedne z najpopularniejszych i najbardziej lubianych gatunków na rynku wydawniczym. A kiedy opowieść dotyczy śledztwa z północy, kiedy pojawia się samotność, a do tego śnieg, rozległa leśna głusz, czy miejskie labirynty, to jest to gwarancja jego sukcesu. Co takiego jest w tych skandynawskich kryminałach, co tak przyciąga czytelników? Surowość i prostota życia? Izolacja i wyciszenie? Pozory doskonałości, zdawkowej uprzejmości, opanowania, za którymi ukrywa się bezwzględność? A może wszystkie te cechy jednocześnie, tworzące charakterystyczną mieszankę, której zwyczajnie nie można się oprzeć?

Niels Oxen to były żołnierz duńskich sił specjalnych, bohater narodowy, który po wielu wojennych misjach wycofał się ze świata. Jedyne czego chce, to by zostawiono go w spokoju i dlatego przenosi się w leśne ostępy Jutlandii wraz ze swoim ukochanym psem. Nie wie jednak, że to właśnie tam dojdzie do tajemniczej śmierci wpływowego polityka i to nie kto inny jak on stanie się głównym podejrzanym w sprawie. Oxen zostanie wciągnięty w wir śledztwa, by wkrótce przekonać się, że przed nim skomplikowana zagadka i zbrodnie nawiązujące do jego militarnej przeszłości.

Podczas lektury „Zanim zawisną psy” nie można oprzeć się wrażeniu, że Niels Oxen przypomina swojego amerykańskiego kolegę po fachu, a mianowicie Jacka Reachera z bestsellerowego cyklu brytyjskiego pisarza Lee Childa. Oxen podobnie jak Reacher jest żołnierzem w sercu i w duszy, wielokrotnie odznaczanym za swoje wyczyny na frontach całego świata. Podobnie jak Reacher, Oxen prowadzi życie włóczęgi, który na swoje życzenie wypisał się z systemu i teraz wędruje samotnie po swoim kraju. Jednak w odróżnieniu od Reachera, Oxen ma jednego, nieodłącznego przyjaciela – ukochanego psa Mr White’a. To po części przez niego Oxen postanowi włączyć się do śledztwa i to dla niego będzie kontynuował swoje wysiłki, by znowu wpasować się w systemowe ramy. W końcu to psy są tym, co inicjuje tragiczny ciąg zdarzeń, chociaż to nie od psów wszystko się zaczęło.

„Zanim zawisły psy” to rasowy, skandynawski kryminał i doskonały początek dla trylogii o Nielsie Oxenie. Jens Henrik Jensen zawarł w nim wszystko to, co tak charakterystyczne dla gatunku – bohaterów wyrzutków naznaczonych przeszłością i skazanych tym samym na samotność, którzy są niczym wyspy wiecznie zmagające się ze światem; spiski, w które zostają uwikłani, intrygi tajnych organizacji, które niewidzialne współistnieją gdzieś na granicach prawa i rzeczywistości; otoczenie, które zamiast nieść ukojenie i spokój, przynosi jedynie poczucie wiecznego osaczenia. A wszystko to w oparach atmosfery wiecznego niepokoju i obawy o to, co przyniesie przyszłość i w stylu, który wyróżnia samego pisarza.

To początek fascynującej serii, która sprawi wiele satysfakcji wielbicielom gatunku.

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Helion Editio Black. <3

**Zapraszam na film i KONKURS!

Komentarze do: “Bezsenne Środy: „Zanim zawisły psy” Jens Henrik Jensen – recenzja

  1. Hermiona Granger napisał(a):

    Zawsze jestem na tak jeśli chodzi o skandynawskie kryminały. 🙂 Przyznaję, że próbowałam sięgnąć też kiedyś po inną ich literaturę i aż tak bardzo mi się nie podobała. Natomiast kryminał to gatunek w którym faktycznie tworzą cuda. 🙂

Dodaj komentarz