„Na gwiaździstych morzach” Sara Sheridan – CZEKOLADOWY PATRONAT!

Ceniona szkocka pisarka Sara Sheridan przybliża postać globtroterki, pisarki  i ilustratorki Marii Graham, wypełniając białe pola jej życiorysu w powieści historycznej „Na gwiaździstych morzach”.

W XIX wieku samotnie podróżująca, niezależna kobieta wprawiała śmietankę towarzyską w nie lada zakłopotanie. Niepoprawna, uparta, łamiąca wszelkie konwenanse stanowiła wyzwanie dla swoich towarzyszy. Była pionierką, podróżniczką, przodowniczką odwagi. Taką kobietą była Maria Graham. Młoda wdowa, globtroterka i pisarka, która od najmłodszych lat spędzała życie w podróży. Najpierw towarzyszyła ojcu w wyprawach do Indii, a kiedy wyszła za mąż – u jego boku odwiedzała nieznane zakątki globu. Owdowiała w drodze do Chile i tam Sara Sheridan rozpoczyna swoją historię…

Po rocznym pobycie w Chile, z kolejną książką gotową do druku i sercem wciąż ciężkim od żałoby, Maria Graham postanawia kuć żelazo póki gorące i w drodze powrotnej do domu zwiedzić Brazylię. Jej podróż przez dżunglę budzi spore zainteresowanie, a sama Maria zostaje w nowym miejscu na dłużej, by również stamtąd wyruszyć z nowym manuskryptem w kierunku oceanu. Zrządzenie losu rzuca ją na statek pewnego przemytnika imieniem Henderson, który przemyca cenne w tamtym czasie ziarna kakaowca. To z nimi związana jest krwawa intryga, która prowadzi prosto do elitarnego klubu w Londynie. Jednak ani Maria, ani Henderson nie są tego świadomi, natomiast poznają się na statku bliżej i każde z nich na swój sposób przeżyje tę wyjątkową znajomość.

„Na gwiaździstych morzach” Sara Sheridan, przeł. Maria Białek

Maria Graham ożywa pod piórem Sary Sheridan, stając się odważną, pewną siebie, niepozbawioną wrażliwości młodą kobietą, która przeżywa przygodę swojego życia. Czujna obserwatorka, otwarta na nowe, nieznane kultury pisarka, spostrzegawcza ilustratorka dziki krain, a jednocześnie prawdziwa dama, która potrafiła brylować na salonach. To także kobieta z krwi i kości, wierna swojemu sercu, a mimo to nieobojętna na urok osobisty wyjątkowego mężczyzny, którego spotyka na swojej drodze. Sara Sheridan w swojej opowieści nie przekracza ustalonych przez epokę granic – związek Marii Graham i Hendersona przedstawia niezwykle realistycznie i zdroworozsądkowo. To ta biała plama na życiorysie podróżniczki, coś, co mogło się wydarzyć, ale nikt nigdy nie pozna już prawdy.

„Miał wrażenie, że czekolada wtapia się w niego. Mógłby przysiąc, że jego zmysły nagle się wyostrzyły. Że widzi i słyszy wszystko wyraźniej. Gdzieś na nabrzeżu ktoś grał na flecie. Muzyka przybliżała się. Jego puls przyśpieszył – czuł się tak, jakby miał ulecieć na wydmy za ostatnim pomostem. I nagle czekolady nie było.”

Sara Sherdian połączyła prawdę historyczną z fikcją literacką tak, że nie sposób odnaleźć dzielących ich granic. To niezwykła sztuka, kiedy opowieść dotyczy prawdziwej postaci, jako że dzieje Marii Graham są na tyle niedopowiedziane, tak już odległe, a jednocześnie na swój sposób pasjonujące i inspirujące także dla współczesnych kobiet. Pisarka pokazuje kobietę, która nie bała się przekraczać konwenansów, umykać ustalonym zasadom, trzymając się jednak praw, które pozwoliły jej zachować swoją pozycję, szacunek w środowisku i powszechne uznanie. To jedna z tych cichych bohaterek, które nawet jeśli jeździły na amazonce, nawet jeśli w dżungli nie wychodziły z długich sukni, gorsetów i rękawiczek, to przyczyniły się do przetarcia szlaków wszystkim kobietom, które przyszły po niej i postanowiły z odwagą przemierzać świat.

„Na gwiaździstych morzach” to unikatowa mieszanka historii, fikcji, miłości, intrygi i… smakowitej czekolady.

O.

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Kobiecym. <3

**Zapraszam na filmik!

Komentarze do: “„Na gwiaździstych morzach” Sara Sheridan – CZEKOLADOWY PATRONAT!

  1. Amaena napisał(a):

    Przyznam ci się do czegoś: w takie upały jak teraz w ogole nie jestem w stanie czytać. Mogę czytać zimą czy wiosną, nie mam klłopotu z czytaniem w podróży, poza domem czy siedząc w miejscu publicznym. Ale w taki upał po prostu nie mogę! Wolę sobie nie wyobrażać jak gorąco musi być w takim Chile. 😛

Dodaj komentarz