Rodzice, czytajcie dzieciom!

Warto czytać dzieciom? Cóż to w ogóle za pytanie! A jednak nie jest to wcale tak oczywiste…

Moje najwcześniejsze wspomnienia z dzieciństwa związane są głównie z książkami. Tak się jakoś złożyło, że książki, książeczki, wszelkie słowo pisane towarzyszyło mi od najmłodszych lat, a moi Rodzice czytali nie tylko dla siebie, dla przyjemności, ale także razem ze mną każdego dnia. Patrzyłam na nich i napatrzeć się nie mogłam. Umiejętność czytania wydawała mi się magiczna i sama jak najszybciej chciałam nauczyć się czytać, żeby poznawać więcej historii, pożerać coraz więcej opowieści. Tylko to było już dawno…

Ile dzieci może mieć dzisiaj takie wspomnienia? Ile dzieciaków faktycznie przekonuje się do czytania już nawet nie dla przyjemności, ale z przymusu, bo warto, bo trzeba, żeby rozwijać się zdrowo i aktywnie? Trudno powiedzieć, bo w świecie konsoli, tabletów i wszelkich migających, pohukujących, świecących urządzeń skutecznie odwracających uwagę, dzieciom wygodniej jest nie wykonywać żadnego większego wysiłku i klikać bezmyślnie na kolorowe obrazki. To do rodziców należy zadanie, by zaszczepić bakcyla książkoholika już w malutkim dziecku.

Pewnie większość z Was trafiła kiedyś na spot kampanii społecznej Cała Polska Czyta Dzieciom, która promuje czytanie od najwcześniejszych lat i przekonuje, że nawet 20 minut czytania dziecku dziennie wpływa pozytywnie na jego rozwój zarówno psychiczny, emocjonalny jak i społeczny i moralny. Według badań przeprowadzonych na rzecz akcji w 2015 roku tylko 10% rodziców zadeklarowało, że czyta swojemu dziecku codziennie powyżej zalecanych 20 minut dziennie, natomiast ok. 40% czyta dziecku codziennie, ale krócej niż 20 minut. Statystyki nie kłamią – w porównaniu z badaniami przeprowadzonymi w 2011 roku pojawił się znaczny wzrost rodziców, którzy czytają swoim dzieciom każdego dnia. Wydawać by się mogło, że to oczywiste – czytanie od najmłodszych lat to samo dobro, a wspólna lektura przynosi same korzyści dla początkującego książkoholika.

Wiadomo, czytanie to nie jest taka prosta sprawa – wymaga czasu, cierpliwości i odpowiedniego zaangażowania. Jeśli dziecko nie widzi wokół siebie pozytywnych wzorców czytelniczych namówienie go na czytanie będzie męczarnią, ale męczarnią wciąż wartą świeczki. Od czego zacząć? Najlepiej od wspólnego czytania – te 20 minut dziennie zrobi swoje, zobaczycie!

Dlaczego warto czytać dzieciom?

📚 Jeśli jednak ktoś miałby wątpliwości, to według badań Amerykańskiej Akademii Pediatrii z 2017-ego roku, czytanie wraz z dziećmi już od najmłodszych lat dzieciństwa poprawia ich rozwój. Co więcej, wspólne czytanie rozpocząć można już po urodzinach, okazuje się bowiem, że nawet tak wczesna przygoda ze słowem pisanym i czytanym ma znaczenie dla rozwoju językowego dziecka.
📚 Umiejętność czytania można na dobrą sprawę rozpocząć już od 3 roku życia, kiedy w dziecku rozwija się wrażliwość na myślenie symboliczne, znaczenie słów i ich sens.
📚 Badania potwierdzają, że taka wspólna lektura stymuluje mózg, pobudza ciekawość względem świata i rozbudza wyobraźnię.
📚 Uczy także, że czytanie to nie tylko przykry obowiązek, ale zabawa i czysta przyjemność poznania opowieści.
📚 Co więcej buduje relację między rodzicami a dzieckiem, bo taki wspólny czas to wyjątkowy czas w epoce migających, chwilowych mediów.
📚 Lektura poprawia koncentrację, uczy skupienia i samodzielnego myślenia, co pozwala rozwijać prawidłowe relacje z otoczeniem.
📚 Co może wydawać się oczywiste, ale o czym trzeba wspomnieć to fakt, że czytanie uczy języka i rozwija słownictwo, a co za tym idzie pobudza i rozwija pamięć, ułatwiając późniejszą naukę.
📚 Co ciekawe, według naukowców wspólne czytanie zalecane jest nawet wówczas, gdy dziecko już nauczyło się samo czytać!
📚 I wreszcie – wspólne czytanie w dzieciństwie rozwija zainteresowanie czytaniem i literaturą i sprawia, że dziecko zamieni się w młodego człowieka, który przekaże tę tradycję dalej.

Co można czytać razem?

Podrzucam Wam kilka propozycji, które połączą pokolenia:

„Nowe przygody Mikołajka”, „Nowe przygody Mikołajka. Kolejna porcja” i „Nieznane przygody Mikołajka” Gościnny i Sempé

Mikołajka nigdy za wiele! Przed Wami trzy tomy wypełnione po brzegi przezabawnymi perypetiami Mikołajka i jego przyjaciół – Ananiasza zwanego pupilkiem pani, grubego Alcesta, dobrego kolegi Gotfryda i innych psotliwych chłopaczków. Nie można też zapomnieć o nieco zagubionych dorosłych wokół nich – o Rosole, o ukochanej Buni i kultowych już rodzicach Mikołajka.

„Nowe przygody Kubusia Puchatka” przełożone po mistrzowsku przez Michała Rusinka

Nie ma to jak powrócić do Stumilowego Lasu i przeżyć cały rok, przejść przez wszystkie pory roku u boku Kłapouszka, Prosiaczka, Tygryska, Sowy, Królika i oczywiście Krzysia. Wypełniona pięknymi ilustracjami książeczka pozwoli raz jeszcze przeżyć magiczne chwile jak za czasów A.A. Milne.

„Bolek i Lolek na szlaku polskich kultur”

Cudownie ilustrowana książeczka o parze rozrabiaków, których pamiętają jeszcze nasi rodzice! Bolek i Lolek podróżują po Polsce, odkrywając regionalną różnorodność i poznając różne ciekawostki związane z kolejnymi regionami.

„Pensjonat Muszelka. Nowi Goście” Fanny Joly

W miejscowości Kąpielowa Zatoczka nam samym morzem położony jest uroczy Pensjonat Muszelka. Warto go odwiedzić z dzieciakami, by poznać jego niezwykłych mieszkańców i kolejnych gości i przeżyć kolejne przygody!

„Magiczne drzewo. Czas robotów” Andrzej Maleszka

11 tom absolutnie bestsellerowej serii przygodowej Magiczne Drzewo, która przekonała niejednego małego niejadka czytelniczego do literatury! Szaleństwo magii i tajemnic! W „Czasie robotów” pojawiają się… stalowe osy i roboty. Dużo robotów.

A jakie Wy macie wspomnienia z dzieciństwa związane z książkami? Ulubione lektury? Co byście polecili dzisiaj małym czytelnikom? A może macie już jakieś sprawdzone książeczki?

Bo warto czytać.
O.

*Wpis powstał we współpracy z Wydawnictwem ZNAK Emotikon. <3

**Zapraszam na film i na KONKURS!

Komentarze do: “Rodzice, czytajcie dzieciom!

  1. Ojanin napisał(a):

    Kubusia Puchatka uwielbiam ja i moje brzdące. 🙂 Najlepsza bajka dla wszystkich, uniwersalna, nie ważne jaki mamy rok i erę.

  2. nieperfekcyjnie.pl napisał(a):

    Popieram całym serduchem! Czytałam synkowi, będąc w ciąży, i teraz mój prawie 3-latek ma swoją biblioteczkę, z której korzystamy kilka razy dziennie, bo auta uwielbia, ale jednak książki wygrywają. 🙂

    • Bombeletta napisał(a):

      Ale to jest wspaniałe! Co dobrego synek ma w biblioteczce? Jaki tytuł polecacie najbardziej? 🙂

Odpowiedz na „nieperfekcyjnie.plAnuluj pisanie odpowiedzi