„Mroczne Wybrzeża” Danielle L. Jensen – recenzja PATRONACKA

Między powieścią młodzieżową a pełnokrwistym high fantasy tam znajdziecie powieść Danielle L. Jensen, która tym samym rozpoczyna nowy cykl nie tylko dla młodych czytelników. Czas się wyprawić na „Mroczne Wybrzeża”!

Wyobraź sobie świat podzielony na dwie równe połówki, na Wschód i na Zachód. Pomiędzy nimi złowieszcze Bezkresne Morza, głębiny i niezbadane czeluście. Świat Zachodu to tajemnica, to sekret, którego nikt nie może poznać. Legendy o jego wybrzeżach kuszą nieodparcie wschodnie waleczne Imperium Calendoru gotowe podbić wszystkie niezdobyte jeszcze ziemie.
Do świata Zachodu należy Teriana i jej lud zwany Marinaami, ludźmi morza, którzy pływają po oceanach, handlując i odkrywając nowe morskie szlaki. Do imperium Wschodu należy Marek, żołnierz legendarnego 37. legionu, który ze swoimi braćmi podbił pół świata, a który w sercu skrywa mroczny sekret. Ich ścieżki połączą się, gdy wieść o zachodnich ziemiach trafi do w niepowołane ręce. Losy Wschodu i Zachodu rozegrają się na ich oczach.

Danielle L. Jensen co prawda zadebiutowała baśniowym cyklem o podziemnym mieście Trollus w „Przeklętej Pieśniarce”, ale jak sama zaznacza w posłowiu – to „Mroczne Wybrzeża” były pierwsze, to od nich wszystko się zaczęło, a ten świat Wschodu i Zachodu chodził za nią od ponad dekady i nie potrafił opuścić. Jakie szczęście, że autorka nie poddała się i wróciła do tej opowieści! Imperium Celendoru luźno inspirowane Imperium Rzymskim pod względem struktury władzy to kraina skorumpowana, rozdygotana jak przed upadkiem, ale wciąż triumfująca i oczekująca kolejnego podboju, kolejnego zwycięstwa. Bezbożna i bezlitosna dla tych, którzy jakimkolwiek bogom oddają cześć, spoglądająca w przyszłość, ale wciąż zawieszona w przeszłości. A świat Wschodu to tajemnicze wybrzeża, to krainy, w których wciąż dowodzą bogowie, pełne bogactw i tajemnic wartych odkrycia. Zachód jeszcze ich nie spenetrował, jeszcze tam nie dotarł, ograniczony traktatami, umowami, które dla nowej władzy nie mają takiego znaczenia. Wystarczy jedno słowo, wystarczy jeden źle powierzony sekret, by cienka granica została przekroczona i dwa światy weszły na wojenną ścieżkę.

O Mrocznych Wybrzeżach można śnić, można marzyć, można ich pragnąć – one zostają w głowie, działają na wyobraźnię. Danielle L. Jensen udało się coś, co niewielu twórcom młodzieżowego fantasy dzisiaj potrafi, tzn. wykreowała uniwersalną przestrzeń, która umyka schematom literatury young adult, a przypomina doskonałe dzieła klasyków literatury gatunku. Wykorzystała te same chwyty sięgając po historię ludzkości, uniknęła infantylnych rozwiązań fabularnych, a jej bohaterowie, chociaż młodzi, to już doświadczeni przez życie, dojrzali i odpowiedzialni. „Mroczne Wybrzeża” to opowieść pełna polityki, wojennych potyczek, pełna przemocy i brutalnych zagrywek. Nawet przyjaźń zostaje tutaj boleśnie zweryfikowana i tylko wspólne interesy – życie, śmierć i honor – są w stanie połączyć dwa obce sobie światy. Inne tempo opowieści, powaga poruszanego tematu, odmienne nałożenie akcentów sprawia, że powieść Danielle L. Jensen to wyższy kaliber fantasy. I dzięki Bogu! Warto czekać na więcej.

O.

➡️ Łapcie KOD RABATOWY na „Mroczne Wybrzeża” do wykorzystania na stronie Wydawnictwa Galeria Książki. Kod działa od 16 sierpnia i obniża cenę o 40% od ceny okładkowej. Kod ważny do końca sierpnia!

KOD RABATOWY -40%:

📖 Przeczytajcie 1 rozdział powieści!

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Galeria Książki. <3

**Zapraszam na film i na konkurs!

Dodaj komentarz