„Zakładnicy wolności. Florentyna i Konstanty” Nina Majewska-Brown – recenzja PATRONACKA

Poruszająca, kobieca, pełna dramatów rodzinna saga z wielką historią w tle oparta o prawdziwe wydarzenia pióra Niny Majewskiej-Brown – „Zakładnicy wolności. Florentyna i Konstanty”, która rozpoczyna nową serię autorki.

FLORENTYNA I KONSTANTY

Dworek pod Środą Wielkopolską w okolicach Poznania w zaborze pruskim, dom Florentyny i Konstantego Zabierzyńskich. Wielka Wojna trwa, a w dworku trwają przygotowania do przyjęcia na świat kolejnego potomka rodu. Służąca Klara czaruje na kuchni, Florentyna rozmyśla nad płcią wyczekiwanego dziecka, Konstanty natomiast… w konspiracji snuje marzenia o niepodległości. Pozorny spokój zburzy przybycie kolejnych członków bliższej i dalszej rodziny z teściową na czele, a wkrótce wszystkich porwie historyczna zawierucha.

ŻYCIE POŚRÓD ZAWIERUCHY

Zwykli ludzie uwikłani w niezwykłe realia historyczne i zbiegi okoliczności – tę perspektywę cenię sobie najbardziej w twórczości Niny Majewskiej-Brown. Florentyna to kobieta taka jak my, bliska w swoich codziennych wyzwaniach, bolączkach, niepokojach… To kochająca żona, to matka, to także synowa jakże upierdliwej teściowej, której wymysły i pomysły doprowadziłyby do łez niejedną panią domu. Florentyna jednak to także patriotka, która mimo strachu i świadomości narastającego niebezpieczeństwa, wspiera ukochanego w walce o wolność i niepodległość. Bowiem wokół Powstania Wielkopolskiego toczy się ta opowieść, powstanie jest tłem i spoiwem wszystkich wydarzeń.

Nina Majewska-Brown umieściła w książce moc ciekawostek historyczno-społecznych, wycinków z gazet, dzienników, periodyków z epoki. Umiejętnie wplotła w fabułę najciekawsze i najbardziej charakterystyczne elementy tamtego okresu przemiany – nowinki techniczne i technologiczne, rewolucję obyczajową, zdobycie praw wyborczych przez kobiety… Dla żarłoków znajdą się uniwersalne domowe przepisy na ciasteczka, pierniczki, konfitury… Aż ślinka cieknie! Wisienką na torcie jest jednak niepublikowany dotąd dziennik powstańca wielkopolskiego, który domyka klamrą całą opowieść.

Całość jest lekka jak piórko, a przecież nosi w sobie cały ciężar tamtych lat i wydarzeń historycznych, które naznaczyły pokolenia. Nina Majewska-Brown wie jednak jak oczarować słowem, jak zaprosić nas za próg domu swoich bohaterów, gdzie nie poczujemy się wcale jak gość, a jak członek najbliższej rodziny. Czekam na więcej, a Was zapraszam do domu Florentyny i Konstantego – rozgoście się, skosztujcie ciasteczek, wysłuchajcie ich opowieści!

O.

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Bellona.

**Zapraszam na film i na KONKURS!

Leave a Reply