„Zaginiona siostra” Lucinda Riley – recenzja PATRONACKA

Aż trudno uwierzyć, że Lucinda Riley nie napisze już kolejnej książki. Kilka dni temu pożegnaliśmy tę wspaniałą autorkę, a teraz nie pozostaje nam nic innego jak zanurzyć się w jej ostatnią opowieść, którą kończy poruszającą sagę Siedmiu Sióstr – „Zaginiona siostra”.

ZAGINIONA SIOSTRA

Ta opowieść zaczęła się od smutku, od rodzinnej tragedii, bo od śmierci. Od śmierci ojca, tajemniczego, skrytego milionera i dobroczyńcy nazywanego Pa Saltem. To jego śmierć przyzwała do bajecznej posiadłości Atlantis na prywatnym półwyspie jego sześć ukochanych córek. Młodych kobiet, które przez laty wybierał z różnych stron świata, adoptował i przysposabiał, a które teraz, po jego śmierci, mają odkryć swoje korzenie i swoją przeszłość. Każdą z nich czekało nie lada wyzwanie, ale udało im się odkryć niewiarygodne tajemnice, poznać bliżej nieznane dotąd rodziny, pokonać słabości i odnaleźć nową życiową drogę. Teraz, kiedy każda z nich spełniła ostatnią wolę swojego ojca, przed nimi najtrudniejsze zadanie – muszę odnaleźć tę, której nigdy nie poznały. Siódmą, zaginioną siostrę.

ZAMKNIĘCIE OPOWIEŚCI

Kto sięgnie po sagę Siedmiu Sióstr ten może liczyć na poruszające serce opowieści obyczajowe z taką magiczną, nierealną, baśniową niemal poświatą. Lucinda Riley w każdym tomie dołożyła moc wspaniałych ciekawostek historycznych, oddała głos niezwykłym kobietom, które walczyły o swoje prawa, ale także tworzyły ten świat lepszym. Każda z jej Siedmiu Sióstr jest inna, każda ma swój charakter, każda mierzy się ze swoimi lękami, swoimi bolączkami, a także swoimi demonami. Co więcej, każda z ich opowieści nawiązuje do mitycznych odsłon bohaterek, do samych Plejad, ukrywa w sobie symbole i metafory, a to dodatkowa frajda dla każdego, kto interesuje się mitologią. To sprawia, że każdy tom stawia akcent na inny aspekt kobiecości, ukazuje odmienne problemy, a same bohaterki – chociaż wychowane w tak baśniowej poświacie – tak naprawdę okazują się być po prostu kobietami, z krwi i kości.

Lucinda Riley w niezwykle dopracowany sposób wykreowała skomplikowaną, spójną całość, która teraz prowadzi już do wzruszającego finału. „Zaginiona siostra” zabiera nas do Nowej Zelandii, do Kanady, wreszcie – do Irlandii – to tutaj wszystko się zaczęło, to tutaj wszystko się zakończy.

Domknięciem i klamrą dla sagi Siedmiu Sióstr miał być dziennik Pa Salta, który połączyłby wszystkie wątki. Pozostaje czekać, bo być może uda nam się jeszcze poznać jego historię. A sama Lucinda Riley zostanie w naszym sercu na zawsze.

O.

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Albatros.

**Zapraszam na film i na KONKURS!

Komentarze do: “„Zaginiona siostra” Lucinda Riley – recenzja PATRONACKA

  1. anna538 napisał(a):

    Dzisiaj poszłam do biblioteki po „Siostrę słońca” i dowiedziałam się o śmierci Lucindy Riley.Jaka smutna wiadomość…Sagę o siedmiu siostrach zaczęłam czytać z Twojego polecenia i jestem zachwycona wyobraźnią i rozmachem jej autorki. To jedna z moich ulubionych sag.
    Inną ulubioną moją serią jest „Poldark” Winstona Grahama,opowieść o kornwalijskim szlachcicu,perypetiach jego i jego rodziny oraz przyjaciół na tle wydarzeń XVIII-wiecznej Anglii.

    • Olga Kowalska napisał(a):

      O „Poldarku” słyszałam wiele dobrego – jestem ciekawa tej sagi bardzo! Będę musiała kiedyś koniecznie nadrobić 🙂

Dodaj komentarz: