„POP!” Mitch Johnson – recenzja PATRONACKA

Przewrotny humor, szalona akcja i… zaskakujące, pełne dojrzałości i uniwersalności przesłanie, w pozornie beztroskiej powieści dla młodzieży „POP!” Mitcha Johnsona.

RECEPTURA WARTA MILIONY

Nikt nigdy nie spodziewał się, że dwóch szefów największej firmy Mac-Tonic, specjalizującej się w napojach gazowanych, utraci życie w tak absurdalny sposób i tym samym narazi ową firmę na niewyobrażalne straty. Nikt nigdy nie spodziewał się również, że legendarna, iście bezcenna receptura najpopularniejszego napoju na świecie ulegnie… zagubieniu. Odnajdzie ją jednak pewna dziewczynka, która co prawda marzyła o przygodach i życiu na miarę ulubionych bohaterów, ale nie spodziewała się tego, co przyjdzie jej przeżyć. Teraz bowiem musi uciekać, musi chronić siebie i kryć się przed tymi, którzy gotowi są na wszystko, by odzyskać recepturę i zamienić życie dziewczynki w piekło.

Z HUMOREM I PRZESŁANIEM

Szalony, absurdalny humor. Prześmiewczy ton. Oczko puszczone w stronę czytelnika. I wreszcie – mocny, przemyślany przekaz, który uderza z impetem. To właśnie te elementy rzucą się w oko starszemu czytelnikowi, w którego ręce trafi pozornie beztroski „POP!”. Nie sposób nie dostrzec podstawowego nawiązania do jednej z największych światowych korporacji, ironii, która kryje się za iluzją zabawnej fabuły. Mitch Johnson z jednej strony proponuje pełną akcji powieść przygodową, a z drugiej – opowieść ku przestrodze. Ukazuje bowiem bezwzględną i bezlitosną siłę, która ukrywa się za przyjaznymi sloganami i radosnymi reklamami, która może ukrywać się za każdą korporacją. Tutaj to napój gazowany – napój traktowany jako eliksir, jako przepustka do lepszego życia, ale też coś, co skrywa o wiele mroczniejsze, niebezpieczne oblicze. To już nie tylko kwestia walki o władzę, o wpływy, o miliardy dolarów – to także kwestia przyszłości naszej planety i tego, do czego może doprowadzić bezkrytyczny konsumpcjonizm.

Teraz już „POP!” nie wydaje się być tak beztroską lekturą tylko dla dzieciaków, prawda? Dodajmy do tego cięte, świetnie skrojone dialogi, wysokie stawki, z krytyką wielkiego biznesu na czele. I i wreszcie – inspirujący przekaz, apel do młodych, by nie pozostawali obojętni, by nie odwracali wzroku. Mitch Johnson zrobił kawał świetnej roboty – połączył lekkie pióro z przenikliwą intensywnością, dodał czarny humor i bohaterów, których zapamiętujemy na długo. Sprawił też, że wokół „POP!” można rozmawiać, toczyć dyskusje z młodymi czytelnikami, więc sądzę, że to będzie też świetna lektura dla dyskusyjnych klubów książkowych, szkół i bibliotek. Warto.

O.

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Akapit Press.

**Zapraszam na film i na KONKURS!

Komentarze do: “„POP!” Mitch Johnson – recenzja PATRONACKA

  1. Bajecznyogrod napisał(a):

    Książka wydaje się ciekawa. Jeśli tak jak piszesz ma absurdalny humor to na pewno coś dla mnie. Kto wie, może kiedyś się na nią skuszę, bo teraz jeszcze wiele innych książek stoi na mojej półce i czeka, aż w końcu je przeczytam. Tak w ogóle to dzięki za bardzo fajne wyzwanie czytelnicze. Mam już gwiazdki przy 8 kwadracikach 😉

    • Olga Kowalska napisał(a):

      Ooo! Ogromnie się cieszę, że WBBingo podoba się i zabawa trwa <3
      A "POP!" jest świetna! Co prawda przeznaczona dla młodszych czytelników, ale można się przy niej swietnie bawić 🙂

Leave a Reply