„D.O.G.S.” M.A. Bennett – recenzja

Elitarna szkoła średnia, uprzywilejowane dzieciaki i tajna organizacja, która knuje coś niedobrego. Trzy lata temu zachwycił mnie thriller młodzieżowy „S.T.A.G.S.” M.A. Bennett, a teraz czas na jego bezpośrednią kontynuację – „D.O.G.S.”.

WTEDY…

S.T.A.G.S. to skrót od Szkoły Średniej imienia św. Aidana Wielkiego w Wielkiej Brytanii, której symbolem jest biały jeleń. S.T.A.G.S. to miejsce elitarne, tak elitarne, że uczęszcza tam wyłącznie elita spośród elit, najbogatsze dzieciaki z najstarszych rodzin. Po tysiącletnich korytarzach kręci również kilka rodzynków: a to dziewczyna z nowobogackiej rodziny, a to chłopak powiązany z rodziną królewską w Radżastanie, albo ktoś taki jak nasza narratorka. Greer MacDonald uzyskała stypendium, dostała się do S.T.A.G.S., by od pierwszych chwil przekonać się, jak radzi się tutaj z takimi wyrzutkami jak ona. Wyalienowana, skazana na milczenie i samotność po kilku miesiącach gotowa jest na jakąkolwiek bliskość. Kiedy po pierwszym trymestrze Greer wraz z dwójką innych wyrzutków otrzymuje zaproszenie od najpopularniejszego chłopaka w szkole zaproszenie na weekend z polowaniem, strzelaniem i wędkowaniem w luksusowej rezydencji jest zaskoczona i podekscytowana. Nie wie jeszcze, że ten weekend na długo zapisze się w jej pamięci.

TERAZ…

Greer trudno pogodzić się z odkryciami jakich dokonała po pamiętnym weekendzie w posiadłości. Zdaje sobie jednak sprawę, że przetrwanie za wszelką cenę da jej przepustkę do wymarzonych studiów teatralnych na Oxfordzie. Jej życiową szansą jest wystawienie spektaklu, który poruszy serca widzów. Wszyscy wokół stawiają na tradycyjne, sprawdzone dzieła Shakespeare’a, ale ona pragnie zaryzykować. Okazja nadarza się, gdy w jej ręce zaczynają wpadać kolejne akty elżbietańskiego dramatu „Wyspa Psów”. Dramatu, który już przed wiekami uznany został za kontrowersyjny i niebezpieczny, a którego egzemplarze zaginęły przed laty.

MIĘDZY SŁOWAMI

Zacznijmy od legendarnej „Wyspy Psów”, sztuki, którą wystawiono tylko raz – w 1597 roku, by od razu została zdjęta z afiszy, której teksty zniszczono, a której twórcy ponieśli karę. Podobno była to satyra, która na tapet wzięła nie tylko podlizujących się fałszywie dworzan Elżbiety I Tudor, ale… samą królową! A to nie mogło przejść bez echa, nie mogło zostać tak po prostu puszczone płazem.

Ten właśnie element zbuntowania się przeciw władzy i tym samym obnażenia jej największych słabości wykorzystała M.A. Bennett w „D.O.G.S.”. Całą serię prowadzi zresztą krytyka uprzywilejowanych grup społecznych, nawiązujących do elit Wielkiej Brytanii. W końcu tematem jest tutaj elitarna szkoła, tajna organizacja i jej niecne uczynki, nie wspominając o członkach owej organizacji, których macki sięgają czasów mocno zamierzchłych. A to ścisłe nawiązanie do tradycji klasycznych brytyjskich szkół prywatnych, w których tworzą się specyficzne grupy, a nawet tajne stowarzyszenia o kontrowersyjnych kodeksach postępowania.

Chociaż „S.T.A.G.S.” i „D.O.G.S.” należą do kategorii thrillerów ściśle młodzieżowych, to starszy czytelnik będzie również bawić się przednio. Tym bardziej, jeśli przepada za opowieściami w duchu klasycznych młodzieżowych filmów rodem z lat 90. Sprawiają czystą frajdę z lektury i wciągają w intrygującą, pełną zaskakujących zagadek opowieść, od której trudno się oderwać. Czekam teraz na finałową rozgrywkę!

O.

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Media Rodzina.

**Zapraszam na film i na KONKURS!

Komentarze do: “„D.O.G.S.” M.A. Bennett – recenzja

  1. big sport napisał(a):

    Już pierwsze dwa zdania wstępu zachęcają mnie do przeczytania tej książki. Widzę, że to coś w moich klimatach. Na pewno kolejna pozycja z Twojego bloga do przeczytania 😉

  2. ladentalspa napisał(a):

    Twój opis naprawdę mnie zachęcił do przeczytania tej książki. Przejrzałam też inne Twoje propozycje na blogu i widzę, że będę miała co kupować i czytać w jesienne wieczory.
    Pozdrawiam, super blog 😉

Leave a Reply to big sport Cancel reply