„Skrawki” Krzysztof Jóźwik – recenzja

Trzech sąsiadów i ich niecne tajemnice… Krwawy thriller kryminalny dla czytelników o mocnych nerwach i mocnych żołądkach – „Skrawki” Krzysztofa Jóźwika. Takie zaskoczenia lubię bardzo!

„Pogładził dłonią po jeszcze ciepłej skórze człowieka, który przed chwilą skończył swoje życie. Kilkanaście minut temu biło jego serce, w żyłach płynęła krew, a umysł, nie poddając się nadchodzącej śmierci, działał na wysokich obrotach. Teraz zostało tylko ciało złożone z mięśni, kości, narządów wewnętrznych i skóry. Całe do jego dyspozycji.”

SĄSIEDZKIE TAJEMNICE

Trzech sąsiadów na jednej ulicy podwarszawskiego osiedla. Trzech sąsiadów i ich niecne tajemnice. Filip Molenda, celebryta kulinarny, koneser i wytwórca domowych wędlin, do którego wkrótce uśmiechnie się szczęście. Marcin Bąk, właściciel siłowni, który mierzy się z problemami wizerunkowymi swojej firmy jak i rodzinno-małżeńskim pożyciem. Major Rowicki, surowy służbista, którego życie posypało się wraz ze śmiercią żony i chorobą psychiczną córki. Trzech mężczyzn i sekret poszatkowanych ciał, które policja znajduje w okolicach Warszawy. Czy mają z tym coś wspólnego?

WYŚMIENITY DRESZCZOWIEC

Wilgotne, zapleśniałe, oślizgłe piwnice. Lepkie posadzki, gnijące ochłapy mięsa, smród cielesnych wyziewów. Walczące o życie, przetrzymywane i torturowane ofiary, które próbują zrozumieć, jakich czynów są winne. I czy w ogóle są winne. Ludzie, których życie stanęło na rozdrożach i muszą dokonać tych ostatecznych wyborów. Ot, „Skrawki” w pigułce. W „Skrawkach” bowiem nie znajdziemy nic ładnego, tego możemy być pewni już od pierwszych scen. Krzysztof Jóźwik zadbał o to, by od początku czytelnik z obrzydzeniem i podejrzliwością spoglądał na kolejnych bohaterów. Hamuje naszą sympatię, a opisami wywołuje dysonans poznawczy – czy możemy tu komukolwiek kibicować? Czy możemy komukolwiek zaufać? Każdy zdaje się ukrywać jakiś sekrecik, niecną obleśność, obrzydliwość charakteru. Bohaterowie „Skrawków” noszą skazy, które z czasem wyzierają na powierzchnię i nie jest to miły widok.

Natomiast zagadka kryminalna to dreszczowa delicja – „Skrawki” zbudowane są w taki sposób, by każda wskazówka urywała się znienacka, prowadząc albo na manowce, albo w otchłań. Nie ma innej alternatywy. Nie wspominając nawet bohaterów pobocznych, którzy co prawda służą często jako rekwizyty w tej historii, ale rekwizyty, których czyny, słabości, niedoskonałości wciąż napędzają wątek główny, motywują sąsiedzkie trio do zwarcia szeregów, do przekierowania uwagi. Spodobało mi się, że śledztwo to jedynie uzupełnienie opowieści, nie stanowi wcale głównej osi fabuły. Warto również zauważyć, że to, co wydaje się oczywiste, wcale oczywiste nie jest, Krzysztof Jóźwik bowiem najeżył swój thriller pułapkami, w które naiwny czytelnik wpada z prawdziwą przyjemnością.

Motywy kanibalizmu, trzech zwyrodniałych sąsiadów, ukrywane przed światem grzeszki i grzechy – „Skrawki” to czysta frajda z lektury, pełna napięcia, pełna rodzących się domysłów, pełna obrzydliwych fabularnych perełek. I to wcale nie jest tak, że wszystko jest jasne od pierwszej strony – Krzysztof Jóźwik niczym Doktor Frankenstein wymieszał ze sobą porozrzucane kawałki i połączył nićmi w spójną, fascynującą całość, do nas należy odkrycie zależności, które stworzą pełny obraz potworności.

Przed czytelnikiem thriller kryminalny napisany z lekkością, z pomysłem, z twistem również, wyłącznie dla czytelników o mocnych nerwach i mocnych żołądkach.

O.

*We współpracy z Wydawnictwem FILIA.

Leave a Reply