Thrillery na lato 2026

Thrillery na lato, czyli wybór nastrojowych tytułów, dzięki którym poczujecie latem dreszczyk emocji.

Seria z komisarzem Forstem Remigiusz Mróz

Wiktor Forst. Śledczy prosto z Zakopanego. Znaki szczególne? Koszula w czarno-czerwoną kratę, paczka papierosów marki West i gumy Big Red w kieszeni. Jest twardzielem, samotnikiem, ale jak wpada w dołek… To rozpada się na milion kawałków. A potem trzeba zbierać go do kupy, bo tylko on ma na tyle analityczny umysł, by wszystko ze sobą powiązać. Tym bardziej, że wszyscy złoczyńcy mają tendencję do zwracania się do niego bezpośrednio swoimi poczynaniami. I tak będzie też tym razem. Jedenastym już razem.

Topielec znad Morskiego Oka. To wszystko jego sprawka. Przepowiedziała to miejscowa czarownica, widziała śmierć. Wiktor Forst od razu zostaje wciągnięty w koszmar przez kogoś, kto od długiego czasu na niego poluje. I nie odpuści, dopóki jeden z nich nie zginie. Kto tym razem kryje się na tatrzańskich szlakach?

Ulubiona ekipa wraca w zasadzie w komplecie! Inspektor Osica – wielka miłość! Osica, która od pierwszej sceny od razu dominuje swoją peleryną z Lidla. Osica, który chyba nigdy jeszcze nie obraził się na dłużej za te wszystkie odcinki Forsta. Osica, którego fizycznie boli spotkanie z miejscową wiedźmą i nie może za siebie. Potrzeba w tej serii takiej właśnie poczciwej postaci, bo inaczej za dużo byłoby cierpienia, zbyt wiele zła. Remigiusz Mróz o tym wiedział, dlatego od początku dał Forstowi tego dobrego ducha.

Uwielbiam też w tej serii te małe detale, elementy folkloru, lokalnych wierzeń, górskich zabobonów. Może zauważyliście na okładce „Urwiska” motyla zatopionego w bursztynie – to nie przypadek, bo taki talizman otrzymuje właśnie Forst po spotkaniu z wiedźmą. I jeszcze górska natura. Mróz przenosi swoją tatrzańską miłość na tę serię i to po prostu czuć.

Jako, że w tej serii wszystko się łączy i spójnie kontynuuje, to polecam sięgnąć jednak po tom pierwszy, czyli „Ekspozycję”. Wiem, że to jedenaście tomów i jeszcze pewnie sporo kolejnych przed nami, ale to moja ulubiona seria – idealna na letnie miesiące. Polskie góry, mroczne tajemnice, zwyrodnialcy na górskich szlakach… I Wiktor Forst ze swoimi przyjaciółmi. Sama mroczna przyjemność.

„Ostre przedmioty” Gillian Flynn

Powroty do domu nigdy nie są tym, czego oczekujemy. Ale dla naszej bohaterki są powrotem do rodzinnego koszmaru, którego nawet do końca nie była świadoma. Śmierć dziewczynek w rodzinnym miasteczku na Południu Stanów Zjednoczonych zmusza dziennikarkę śledczą Camille do powrotu, a tam okazuje się, że jej własna przeszłość pełna jest niedomówień i tajemnic. Motywy okaleczenia, motywy uzależnienia, motywy znęcania się – to wszystko tu jest, skąpane w dusznej, pełnej pełznącej gorączki atmosferze południowego miasteczka.

„Morderstwo na szlaku” Jenny Blackhurst

Dwadzieścia lat temu coś stało się na malowniczym szlaku turystycznym w Kanadzie, a wesoła wędrówka zamieniła się w koszmar. Teraz, po latach, odnaleziono ciało. A znalezisko wzbudziło strach i… Wspomnienia. Co wydarzyło się tamtego lata? Mocne, pokręcone i działające na wyobraźnię!

„Kod Leonarda da Vinci” Dam Brown

Do dzisiaj wzbudza mój ogromny entuzjazm! Pełen wartkiej akcji, tajemnic i morderstw thriller, którego głównym bohaterem jest Robert Langdon. Ten historyk, profesor, specjalista od symboli zostaje wplątany w odwieczny religijny spisek i niczym współczesny rycerz okrągłego stołu wyrusza na poszukiwanie Świętego Graala. A w tle Paryż i oczywiście obrazy Leonardo da Vinci.

„Zuchwałe dziewczyny” Rachel Hawkins

Najbardziej letni, najbardziej tropikalny thriller tego roku – szkoda go ominąć, bo upał i ocean można poczuć między kartkami. Czworo młodych ludzi wypływa na samotną wyspę archipelagu Hawajów. Wyspę o mrocznej historii i równie mrocznej reputacji. Nasi bohaterowie przekonają się na własnej skórze jaką moc ma ta wyspa. I nie wszyscy tę wyprawę przeżyją.

„Tangerynka” Christine Mangan

Gorące Maroko lat 50., rogrzany do czerwoności Tanger w chwilach największego przełomu i dwie młode kobiety, które stoczą bitwę pośród uliczek tego dziwnego miasta. Przypomina nieco „Utalentowanego Pana Ripleya”, ale w bardziej kobiecym, drapieżnym wydaniu. To jeden z najbardziej klimatycznych dreszczowców!

„Las zaginionych” Agnieszka Pietrzyk

Do lasu w letni poranek wybrały się konno trzy nastolatki, a wróciły tylko dwie. Co stało się z trzecią? I czy ma to jakiś związek z kolejną kobietą na koniu, która znika pośród drzew? Zaczyna się śledztwo pełne kłamstw, niedopowiedzeń i koszmarów przeszłości. Nieodkładalne!

„Bóg lasów” Liz Moore

Diabelnie dobry thriller z motywem zaginięcia. Ba, znam dwie prawdziwe sprawy amerykańskich zbrodni, które autorka połączyła w tu jedną całość. Lato, połowa lat 70. XX wieku. Mamy obóz skautowski, mamy zaginioną nastolatkę z bogatej miejscowej rodziny i tajemnicę sprzed lat, która wszystko zamyka klamrą. Dobre, świetnie napisane i trzyma za gardło do ostatniej strony.

MOJE PLANY

Bo warto czytać.

O.

*We współpracy z Wydawnictwem FILIA.