
Najlepsze horrory 2026 do tej pory. Najlepsze horrory półrocza.

„Victorian Psycho” Virginia Feito
Za piękną zabawę konwencją i niekonwencjonalną bohaterkę, która pomimo ucisku gorsetu – czuje zew krwi. I nie ma skrupułów.
Prowadzi nas kolor żółty. Kolor szaleństwa. Bo to jest powieść o prawdziwym szaleństwie. Szaleństwie, które płynie we krwi. O tym, że także kobieta może urodzić się po prostu zła. I ukrywać szaleństwo w więzadłach gorsetu. Nie ma w niej nic przełomowego, ale warto zauważyć, że przełamuje wizualny koncept ugrzecznionej, bezsilnej guwernantki, która tutaj przyjmuje postać szalonej morderczyni. I nic sobie z tego nie robi.
„Blackwater” Michael McDowell
Za amerykańskie gnijące Południe i za rzekę, która wypluła piękną i koszmarną potworzycę na brzeg.
Elinnor w pełnym słońcu bywa zjawiskową damą, ale w cieniu przyjmuje postać potwora z rzeki. Wyłowiona przez dziedzica wielkiej fortuny – staje się przyczynkiem do upadku rodu i symbolicznego upadku całego Południa. Genialny początek serii.
„Zabawa w wilka” Zuzana Rihova
Za koszmarną wersję baśni o Czerwonym Kapturku i wilku w każdym z nas.
Trzyosobowa rodzina przenosi się z Pragi na czeską wieś. On i ona przechodzą małżeński kryzys. A ich synek o specjalnych potrzebach jest kolejną zadrą w sercach. Skupieni na sobie – nie czują wilczego oddechu. A powinno, bo zbliża się nieuchronnie.

„W ciemnym, głodnym lesie” Przemysław Piotrowski
Za ciemny, głodny las, do którego nigdy bym nie weszła, nawet gdyby szeptał.
Kiedy wypowiadasz czyjeś imię to wołasz, a jak wołasz to pamiętaj, że ktoś może przyjść. A ty możesz zniknąć. Takie rzeczy przytrafiają się dziewczynom i kobietom w jednej z bieszczadzkich wiosek. Co kryje się między drzewami? KTO kryje się pośród krwawiących korzeni? Brrr…
„Słoneczne miejsce dla mrocznych ludzi” Mariana Enriquez
Za kolejny tom opowiadań pełen duchów, pełen przemocy i ludzi, którzy nie mogą się uwolnić.
Makabryczny zbiór opowiadań, w których nocami ożywają miejskie zaułki, a prowincja staje się pułapką bez wyjścia. Martwi chodzą między ludźmi i zarażają śmiercią, złem, trupim oddechem… Nie ma ucieczki, tylko poddanie przemocy.
„Pan lasu” Łukasz Orbitowski
Za Krystianka, który pozostawiony samemu sobie umiera jak tylko wejdzie do lasu.
To jest gra paragrafowa i wielki powrót Łukasza do horroru. Na dokładkę – przednia zabawa w słowiańskim klimacie. Historia Krystiana, który razem z ojcem ma wyremontować stary dworek myśliwski w lesie. Niestety, to nie takie proste, biorąc pod uwagę to, co czyha wokół.
Od nas zależy, czy Krystianek ujdzie z życiem!
„Złamane dusze” Simone St James
Jedyna powieść w tym zestawieniu wydana w latach poprzednich, która sprawiła, że przeszły mnie najprawdziwsze ciarki strachu i chciałam jak najszybciej znaleźć się w kręgu światła.
Prywatna szkoła dla dziewcząt przed laty. Teraz rudera, która czeka na wyburzenie. Ale. Przeszłość wciąż krąży tam po korytarzach, po ogrodzie, po podwórzu… „Złamane dusze” mają nastrój tajemnicy, gotycką poświatę, okrutną tajemnicę i ten element, który złapie was za serce. Niejednokrotnie. Czytajcie.
Bo warto czytać.
