Najlepsze horrory dekady 2009-2019

Moi Drodzy,

Tanecznym krokiem wkraczamy w lata 20. XXI wieku, więc w Bezsenną Środę zapraszam Was na NAJLEPSZE HORRORY DEKADY według Wielkiego Buka. NAJLEPSZE, a w zasadzie te moje ulubione, bo przecież to subiektywne zestawienie i każdy może lubić co innego.

Czytaj dalej

BEZSENNY TBR 2020, czyli horrory i groza na Nowy Rok!

Pierwszy dzień Nowego Roku i od razu Bezsenna Środa! Nie mogłam sobie lepiej wymarzyć tego dnia!

Czytaj dalej

Bezsenne Środy: JAK ZABIJA LAS?

TO PRZYSZŁO Z LASU. Jak większość dziwnych rzeczy.

Oto motto tej Bezsennej Środy zaczerpnięte z przerażającego tomu „Przez Las” Emily Carroll.

Czytaj dalej

KSIĄŻKI NA LATO 2018

Moi Drodzy,

Come on and dance all night
Despite the heat it will be alright
And babe, don’t you know it’s a pity
The days can’t be like the night
In the summer in the city in the summer in the city

Przed nami letnie, rozpalone do białości miesiące! Już za kilka dni, kiedy najdłuższy dzień spotka najkrótszą noc, dziewczęta pobiegną przez pola zrywając polne kwiaty i szepcząc zaklęcia, a śmiałkowie wyruszą w poszukiwaniu kwiatu paproci… nadejdzie lato! Wyczekiwane, oczekiwane, wymarzone! Dla jednych będzie to wakacyjny czas, leniwy czas – jak bardzo im zazdroszczę! Dla innych będzie to moment odliczania do zaplanowanego urlopu i trzymania kciuków, byle pogoda dopisała! A ja niezmiennie zanurzam się w rozpędzonym wirze pracy, bo kiedy dla jednych trwa sezon ogórkowy, to w jakiś tajemniczy sposób bywają tacy pracoholicy jak ja, którzy w robocie turlają się po pachy. Ale to nic nie szkodzi! Czytaj dalej

TOP 5 OPOWIEŚCI O NAWIEDZONYCH DOMACH

Opowieści o nawiedzonych domach - TOP5 Wielkiego Buka

Opuszczone, opustoszałe domy noszą piętno ludzkiej przeszłości. Stoją osamotnione, nawet jeśli otoczone przez życie, to już jakby martwe, zawieszone w wiecznej ciszy. W ich ścianach odbijają się echa zapomnianych wspomnień, najistotniejszych emocji wyrytych w jego murach. W powietrzu wraz z drobinkami kurzu unosi się czyjś nieuchwytny zapach, zamknięty na zawsze, hulający po pokojach wraz z przeciągami. A nocą… Przy pełni księżyca, kiedy jakiś śmiałek podejdzie blisko drzwi, to być może usłyszy nawet jakieś głosy, w wyobraźni dojrzy tańczące w cieniach widma, uwierzy, że dom ożywa na nowo, rozjaśnia się i pogrąża w iluzjach tego, co odeszło już na zawsze i nigdy nie wróci.

A wędrowcy dziś w dolinie
Przez dwa okna krwią płonące
Widzą kształty rozdźwięczone
Fantastycznie kołujące —
I, jak rzeki wir szalonej,
Rój zgrzytliwych płynie ech —
Poprzez wrota — wykrzywiony
Bez uśmiechu w wieczny śmiech.”

przeł. Bolesław Leśmian

Czytaj dalej

Żegnając Jacka Ketchuma…

Jack Ketchum (Dallas Mayr) nie żyje

Moi Drodzy,

Nie żyje Jack Ketchum. Jack Ketchum, a tak naprawdę Dallas Mayr. Przegrał walkę z chorobą nowotworową. Miał 71 lat.

Odszedł jeden z najwspanialszych twórców współczesnej grozy ekstremalnej. Uwielbiany pośród miłośników horroru, legenda pośród fanów. Pozostanie pustka, której nie sposób będzie zapełnić. Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „ZABAWA W CHOWANEGO” Jack Ketchum ♥ PREMIERA

To musiało wydarzyć się pewnego upalnego lata czasów młodości, bo żadna inna pora roku, żaden inny czas życia nie inspiruje do takich wybryków. Nie mogło być inaczej, bo akurat wtedy coś wisiało w powietrzu. Atmosfera dzikości, szaleństwa, totalnego braku odpowiedzialności. Wakacje, nijakie miasteczko nad morzem i grupka znudzonych na śmierć bogatych dzieciaków. Wysokie klify, szybkie kabriolety, hormony buzujące pod skórą. Potrzebne było jakieś wyzwanie. Najprawdziwsze wyzwanie, które podniosłoby adrenalinę…

Takim wyzwaniem mogła być „Zabawa w chowanego”, jakiej podejmują się bohaterowie powieści Jacka Ketchuma. W opuszczonym domu, którego przeszłość wciąż skrywa nierozwiązane tajemnice, nieznane nawet miejscowym.

Czytaj dalej

Bezsenne Środy: „Rudy” Jack Ketchum – recenzja

Bombla_Rudy

Oko za oko, ząb za ząb. Do czego zdolny jest człowiek pragnący zemścić się za krzywdy wyrządzone jemu i jego najbliższym? Do czego posunie się szukając sprawiedliwości? Jak daleko będzie w stanie zajść, by prawda wyszła na jaw, a nazwiska sprawców ujrzały światło dzienne?

„Cholera, krew to krew. Próbowałeś kiedyś zwierzęcej krwi? Smakuje tak samo jak nasza. Czemu więc ludzka ma być cenniejsza od psiej? Lepsza? Na pewno nie według psów. Nie powinno się w ten sposób wartościować życia.”

O bezmyślnej śmierci, która prowadzi do wielkiej zemsty opowiada przejmująca i wzruszająca powieść mistrza niepokojącej, kontrowersyjnej prozy, czyli „Rudy” Jacka Ketchuma.

Czytaj dalej

BEZSENNE ŚRODY: „Love Letters from the Rain Forest” Edward Lee & Jack Ketchum

Bombla_BEZSENNELoveLetters

 

„He’d already discovered several dozen unindexed thallophytesbodied fungus. Zoned polyphores, clitopili, tricholomas, rough-stemmed paneoli. The grid-by-grid burning of the forests was making passage to areas virtually unexplored. The collection teams were all going nuts – new insects, new reptiles, new birds, new plants. Everywhere. And lots of new fungi.”

Nie wiem jak to wyglądało u Was, ale odkąd pamiętam fascynowały mnie tematy przyrodnicze. Od dzieciństwa wgapiałam się w ekran, chłonąc każde słowo sir Davida Attenborough, który w „Na ścieżkach życia” krył się w krzakach, czy za skałami i przybliżał świat natury, do którego nie miałam dostępu. Mikro i makrokosmosy, w których kryły się miriady nieodgadnionych tajemnic. Sekretów do tej pory niezbadanych jeszcze przez ludzkie oko. Czułam, że tak naprawdę wszystko może wciąż ukrywać się przed ludzkim okiem – nowe gatunki, niepoznane brakujące ogniwa, a może nawet dinozaury gdzieś tam, w tropikalnym lesie? Ta potrzeba zbadania najbardziej intrygujących tajemnic natury zwróciła się w stronę miłości do wszystkiego co pochodzi z oceanicznych głębin, do marzeń o Cthulhu i innych cudach podwodnego świata.

Z drugiej zaś strony, od zawsze widziałam siebie na wyprawie w głąb Amazonii, by niczym jakiś Indiana Jones historii naturalnej i biologii, odkrywać dziewicze tereny, przedzierać się przez dżunglę, znajdując odpowiedzi na dręczące mnie pytania. Niefortunnym byłoby jednak odkryć coś, co wcale nie powinno było być nigdy odkryte. Powiedzmy, że na przykład byłby to wyjątkowo drapieżny, zaraźliwy i żarłoczny gatunek pewnego grzyba… Tak jak to przytrafiło się bohaterowi doskonałego opowiadania Edwarda Lee i Jacka Ketchuma zatytułowanego „Love Letters from the Rain Forest”.

Howard Moley jest specjalistą od grzybów. Wybitny w swojej dziedzinie, prawdziwy pasjonat, a w dodatku tak się złożyło, że udało mu się zdobyć stypendium i ruszyć wraz z pokaźną uniwersytecką drużyną badaczy w głąb amazońskiej dżungli. Na kampusie, w Stanach, zostawił swoją „dziewczynę”, niejaką Clarę Holmes, która według wszystkich i jej samej sądzi, że Howardowi jak tej przysłowiowej ślepej kurze trafiło się ziarno. Howard, nudziarz i obsesyjny nerd, naprawdę się w niej zakochał, a Clara, korzystając z wolności, chodzi do łóżka z kim popadnie, nie odpisując na kolejne listy Howarda. A Howard ma o czym opowiadać – otóż, pewnego dnia, podczas spaceru po dżungli odkrył truchło oposa, a na nim wyjątkowy, piękny i unikatowy nieznany gatunek czerwonego grzyba. Grzyb okazuje się być wyjątkowo agresywny, szybko się rozprzestrzenia, a kolejni członkowie ekipy Howarda umierają w męczarniach. Natomiast Clara ma dość Howarda i postanawia raz na zawsze zakończyć ten „związek”, wysyłając mu swój ostatni i jedyny list, na który wkrótce doczeka się odpowiedzi, już po jego śmierci.

Edward Lee i Jack Ketchum połączyli pisarskie siły, tworząc opowiadanie doskonale łączące seksualny mrok znany z historii Lee wraz z tajemnicą i zemstą znaną z książek Ketchuma. A wokół tego wszystkiego sekret amazońskiej dżungli – nie da się przejść obok tej historii obojętnie. Zarówno Lee, jak i Ketchum to mistrzowie grozy, w której tak naprawdę główną rolę odgrywa człowiek. Człowiek jako potwór, człowiek jako nieszczęście dla drugiego człowieka. I tutaj jest podobnie, chociaż dodatkowym elementem, podkreślającym Inność pozostaje wciąż nieznany gatunek grzyba odkryty przez Howarda. I zemsta, której ten grzyb się posłuży, w czym ja widzę akurat zemstę podwójną, bo skierowaną tak w kierunku Clary, jak i tych, którzy zdecydowali się spenetrować dolinę Amazonki, nieodwracalnie ją niszcząc. I kolejny raz, na kilku stronach otrzymujemy prosty, mroczny i smutny komunikat dla gatunku ludzkiego.

Dzisiaj nie zmrużę oka, bo rozmyślam o tajemnicach, jakie wciąż skrywa natura.

O.

*Opowiadanie pochodzi z tomu „Sleep Disorder” autorstwa Edwarda Lee i Jacka Ketchuma – duet doskonały 🙂

BEZSENNE ŚRODY: „Niedziele” Jack Ketchum

Bombla_BezsenneNiedziele

 

„Charlie był jednak zawzięty. Było tak, jakby ojciec był jedynym, na którego naprawdę chiał się wspiąć, a reszta z nas stanowiła jedynie rozrywkę. Chodzące drabinki. W końcu dotarło do niego, że był niechciany, ale czasami przyłapywałem go, jak obserwował ojca tym nerwowym, ukośnym spojrzeniem, kłapiąc zębami, pociągając nosem i można było być pewnym, że któregoś dnia spróbuje ponownie.”

W „Małym Księciu” było takie zdanie, które zawsze powtarzam wszystkim tym, którzy przygarniają zwierzęta pod swój dach i planują sprawować opiekę nad nimi: „Musisz być odpowiedzialny za to co oswoiłeś”. Niby takie proste, prawda? Przecież wiadomo, że zwierzak, którego decydujemy się przyłączyć do naszego rodzinnego stada potrzebuje dużo ciepła, miłości i przede wszystkim pełnej kontroli nas, ludzi, jako swoich opiekunów. Powinniśmy odpowiadać nie tylko za niego i za to, co taki zwierzak robi, ale i my mamy wobec niego obowiązek starannej opieki i otoczenia go tym, czego potrzebuje. Przynajmniej tak powinno być. Tak to działa z założenia. Jednak bywa, że zwierzak pojawia się przypadkiem i nikt na pełną odpowiedzialność nie jest do końca przygotowany. I wtedy, również zupełnie przypadkiem, może wydarzyć się coś nieodwracalnego, coś co komuś złamie serce i zmieni wszystko na zawsze. Przerażająco prawdziwą i smutną historię oswojenia ukazuje pisarz, który z człowieka potrafi zrobić największego potwora, czyli Jack Ketchum w swoim opowiadaniu „Niedziele” z tomu „Królestwo Spokoju”.

Narrator opowieści zdradził żonę. Już wie, że nadchodzi nieodwracalne. Już niebawem utraci ją na zawsze. I wtedy, w desperacji, wraca myślami do swojego dzieciństwa, gdy jego ojciec, Bradford Collier, polował na wiewiórki, biegające wśród okolicznych drzew. Polował raz na jakiś czas. Jego strzały były celne. Zabijał dla mięsa i dlatego, że uważał wiewiórki za szkodniki. Pewnego dnia znalazł zwierzaka z przetrąconymi łapkami i nie mając serca go dobijać wziął wiewiórkę do domu. Ku uciesze dzieciaków i żony wyleczył, dokarmił, nadał mu imię – Charlie. Wiewiórka stała się przyjacielem wszystkich, wspinała się, gryzła, bałaganiła po wiewiórczemu. Bradford jednak zawsze trzymał ją na dystans. Niemniej lubił Charliego. Ale nie zaprzestał polowań na wiewiórki. Kiedy nadeszła zmiana pór roku, Charlie poczuł zew i rozpoczął leśne wędrówki. Może chciał wrócić do stada? I pewnego dnia, zupełnie przypadkiem, wydarzyła się tragedia, która zmieniła Bradforda i życie jego rodziny.

Na dziesięciu stronach „Niedziel” Jackowi Ketchumowi udało się zbudować wielowarstwową opowieść o przywiązaniu, stracie i wielkim bólu jaki ta strata za sobą niesie. O tym, jak wydarzenia z dzieciństwa potrafią wpływać na naszą dorosłość, gdy wydaje się, że wszelkich wyborów dokonujemy całkiem świadomie. Pokazuje skomplikowany mechanizm, jakim jest ludzka psychika, która próbuje poradzić sobie z cierpieniem, jednak wciąż popycha do popełniania tych samych błędów. Są tu wyrzuty sumienia, których nie ukoi nic, nawet tysiące wypraw do kościoła w poszukiwaniu przebaczenia. Bo jak można zapomnieć, gdy samemu sobie nie da się wybaczyć wyrządzonej krzywdy? Kiedy jest po wszystkim i wiemy już, że na zawsze zostanie w nas ta skaza? Niezmywalna rysa, która naznaczy dalsze życie, aż do końca dni? „Niedziele” nie są typowym horrorem. To groza wypływająca z samej istoty człowieczeństwa, z poczucia, że zawsze może przytrafić się coś, co odwróci bieg losu, nawet jeśli tego bardzo mocno nie chcieliśmy. Wtedy, nawet w obliczu największej skruchy, i tak wszystko obróci się przeciw nam, a przede wszystkim my sami.

Dzisiaj nie zmrużę oka, bo smutno mi po prostu.

O.

*Opowiadanie pochodzi z tomu „Królestwo spokoju” i niestety nie wynalazłam nigdzie za darmo, ale jeśli natkniecie się na tom w bibliotece bądź zechcecie zakupić świetny zestaw doskonałych tekstów szeroko pojętej grozy – naprawdę warto poznać. 🙂