„Zaginiona Księga z Salem” Katherine Howe – Recenzja

Bombla_ZaginionaKsięgaZ Salem

W 1692 roku, wśród mieszkańców niedużej miejscowości Nowej Anglii zwanej Salem, wybucha zbiorowa histeria. Córka miejscowego pastora, Betty Parris, wraz z kuzynką Abigail Williams, a wkrótce chór innych dziewczynek z okolicy, pozoruje silne ataki epilepsji. Dzieci mówią o przypalaniu żelazem, o nakłuciach, o uroku, który rzucają na nie… czarownice. W miasteczku zaczyna się gorączka – każda kolejna dziewczynka wytyka palcami kolejne osoby, dochodzi do zbiorowych aresztowań kobiet i kilku mężczyzn, którzy według dzieci mieli niby służyć szatanowi. Dochodzi do procesów i dwadzieścia cztery osoby giną ku uciesze rozjuszonego tłumu.

Jakby to było mieć w przeszłości swojej rodziny taką kobietę skazaną za czary w jednym z najsłynniejszych i najbardziej absurdalnych procesów w historii? Jakby to było wiedzieć, że pochodzi się od kogoś, kogo nazwano wiedźmą? Jakby to było być potomkinią czarownicy z Salem?

„Nagle zyskała absolutną pewność. Oczywiście. I jeszcze Sophia, według Liz greckie słowo oznaczające mądrość. Mercy, miłosierdzie. Prudence, rozwaga. Patience, cierpliwość. I powściągliwość, Temperance, której łagodna twarz z połowy dziewiętnastego wieku spoglądała w jadalni babci. Te imiona to milczące ogniwo łączące łańcuch kobiet znany Connie z obecnego życia z łańcuchem tych, które tropiła w przeszłości. Ich nazwiska zmieniały się wraz z małżeństwami i upływem czasu, ale imiona niewzruszenie wyznaczały genealogię.”

Z pewnością co nieco w tym temacie wie amerykańska pisarka, historyk i badaczka czarów w dawnych wiekach, czyli Katherine Howe, autorka „Zaginionej Księgi z Salem”. Autorka jest bezpośrednią potomkinią Elisabeth Howe i Elisabeth Proctor, dwóch kobiet skazanych na śmierć za uprawianie czarów. Sama Katherine Howe zajęła się dogłębnie tematem magii w Nowej Anglii, stała się nawet swoistą specjalistką w tej dziedzinie i do dzisiaj organizuje tematyczne seminaria. Salem i okolice stało się miejscem głównych wydarzeń jej powieści, a motywem przewodnim „Zaginionej Księgi z Salem” jest  założenie, że tak w 1692 roku, jak i dzisiaj, mogą istnieć czarownice, a magia jako taka, przenosi się z pokolenia na pokolenie i tylko od samej wiedźmy zależy, czego dokona z tak niezwykłym dziedzictwem.

Okładkowy39

Connie Goodwin, świeżo upieczona absolwentka i doktorantka wydziału historii na Harvardzie, zostaje zmuszona spędzić letnie wakacje w starym domu po babci, w Marblehead. Na miejscu okazuje się, że dom to waląca się rudera, jednak… wyłącznie z pozorów. Odizolowana od świata posesja jest w pełnym rozkwicie – gigantyczne warzywa, wyjątkowe zioła i rośliny, których przeznaczenie może być co najmniej dwuznaczne. Zadaniem Connie jest doprowadzić dom babci do stanu używalności i ostatecznie sprzedać, jednak jej podstawowym celem jest odnaleźć unikatowe źródło historyczne, na którym oprze badania do swojej nowej pracy. Wkrótce Connie natrafia na trop, który prowadzi do tajemniczego almanacha, księgi zaklęć niejakiej Deliverance Dane, która okazuje się być jedną z nieznanych czarownic z Salem. Losy Connie i Deliverance przeplatają się i uzupełniają, a im bliżej Connie zdaje się być blisko odnalezienia księgi, tym bardziej przeszłość wkrada się w jej życie i odkrywa kolejne sekrety.

Katherine Howe stworzyła opowieść o niezwykłym dziedzictwie, o powrocie do korzeni i do samych podstaw kobiecej siły. Wykorzystała znaną symbolikę matki-ziemi, tworzenia nowego życia i umiejętności uzdrawiania, dzięki kierowaniu siłami natury. Connie odkrywa w sobie talenty, dzięki którym zaczyna być w pełni sobą – z każdym rozdziałem coraz bardziej odzyskuje kontrolę nad własnym życiem, które do tej pory nie miało żadnych konkretnych podstaw. Dom babci staje się kotwicą, pewnym punktem, w którym przeszłość i teraźniejszość mają na siebie niezmienny wpływ, a moc poprzednich pokoleń kobiet wciąż przebija się przez ściany i sprzęty.

„Zaginiona Księga z Salem” to także historia o kobiecości samej w sobie. Connie otoczona jest dominującymi jednostkami, a mężczyźni, szczególnie jej bardzo natarczywy promotor z alchemiczną obsesją, zdają się z łatwością kierować jej losem. Do pewnego momentu, bohaterka jest jak liść na wietrze – działa, tak jak zagrają jej nowy przyjaciel Sam i profesor z uczelni. Losy Deliverance Dane wciągają ją w świat, o którym nie miała do tej pory pojęcia – magii i historycznej niesprawiedliwości, którego mądre kobiety, zamawiaczki i uzdrowicielki stały się ofiarami. Z ich mocy, sama Connie czerpie siłę, odzyskuje wiarę w siebie, rozumie to, czego pragnie i zdolna jest dokonać rzeczy, o których nigdy by siebie nie podejrzewała.

Powieść Katherine Howe to pięknie napisana, pieczołowicie dopracowana, magiczna lektura, w której to, co nieprawdopodobne staje się możliwe, a historia przestaje być tak bardzo oczywista. Autorka zostawiła otwartą furtkę, niedopowiedzenia  i puste miejsca, które wypełnić może jedynie wyobraźnia. Dzięki temu „Zaginiona Księga z Salem” daje czytelnikowi pole do interpretacyjnego popisu, zachęca do eksperymentowania „co by było gdyby”. No właśnie, bo co by było, gdyby magia istniała naprawdę? Gdyby Salem było jedynie po części histerycznym wybuchem nastoletniego buntu, a okazało się mieć drugie, ukryte dno? Opowieść o Deliverance Dane wskrzesza tamte stare dzieje, przenosi czytelnika w czasie i sprawia, że nic nie jest już tak oczywiste i pewne, jak wydawało się jeszcze przed chwilą. „Zaginiona Księga z Salem” czaruje i hipnotyzuje, nie dając się od siebie oderwać.

KomiksWielkobukowy39

O.

*Po więcej „Zaginionej Księgi z Salem” i ostatnich chwil z Tygodniem Czarownic, koniecznie zajrzyjcie na VLOGA! 🙂

27 thoughts on “„Zaginiona Księga z Salem” Katherine Howe – Recenzja

  1. Zosia pisze:

    Nie, nie, nie! Błagam niech tydzień czarownic już się skończy 😦
    Nie zrozum mnie źle, ale ja tak nie lubię tego tematu… Sytuację ratuje filmik, znów genialny.

    • Bombeletta pisze:

      To już ostatni tekst Tygodnia Czarownic, więc bez paniki 😉
      Wczoraj była Noc Walpurgii, więc dzisiaj czarownic wracają już do swoich chatek na kurzych łapkach 🙂

  2. LadyDeVi pisze:

    Ah cudownie opowiadasz i genialnie napisalas recenzje. Az chce sie czytac 🙂 Ale jestem bardzo zadowolona ze sie skusilas na ta ksiazke! 🙂 Aj aj aj! cudownie ❤ Tydzien czarownic byl super!!!!!

  3. tommyknocker pisze:

    To był ciekawy Tydzień Czarownic 🙂
    A ja przeglądam sobie zapowiedzi i stwierdzam, że maj będzie chyba miesiącem klasycznych angielskich opowiadań grozy. C&T właśnie wydało „Opowieści upiorne” Edith Nesbit, a wyd. Zysk anonsuje na ten miesiąc opowiadania Wilkiego Collinsa oraz „Carmillę” Sheridana Le Fanu.
    pozdrawiam 🙂

  4. Lolanta pisze:

    Kolejny smaczny kąsek wchodzi na listę 🙂 Podoba mi się, że autorka jest potomkinią tych kobiet, więc na pewno przez wzgląd na ich pamięć rzetelnie wykonała swoją pracę 🙂

  5. Luka Rhei pisze:

    Zaczynam swój maraton Czarownic u Ciebie 😀 Dobre podsumowanie dobrego majówkowego dnia! :]

    W tematykę czarownic można się wciągnąć. Kiedyś miałam taki etap i teraz mi o nim przypomniałaś. Ale świetnie opisane! Pędzę dalej!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s