Ursula K. Le Guin – życie i twórczość

URSULA K. LE GUIN - Warto Czytać

„Tylko w milczeniu słowo,
tylko w ciemności światło,
tylko w umieraniu życie:
na pustym niebie
jasny jest lot sokoła.”

– Pieśń o stworzeniu Ea
Ursula K. Le Guin Czarnoksiężnik z Archipelagu

Ursula K. Le Guin zmarła w poniedziałek 22 stycznia w wieku 88 lat.

Nazywano ją „matką chrzestną fantasy”, czy „pierwszą damą science-fiction”. Spod pióra tej legendarnej twórczyni wyszło ponad dwadzieścia powieści w tym kultowy już cykl o Ziemiomorzu i cykl Ekumena, zwany też cyklem Hain tuzin tomików poezji, trzynaście książek dla dzieci, do tego mnóstwo esejów, opowiadań oraz historyjek spisywanych w tej czy innej formie.

Słysząc o jej śmierci, Stephen King nazwał ją „jedną z największych, kimś więcej niż pisarką science-fiction: ikoną literatury.” Margaret Atwood już teraz tęskni za jej tak słyszalnym, humorystycznym i mądrym głosem. A Neil Gaiman, który już wcześniej podkreślał jej znaczenie dla jego twórczości powiedział, że „część jej słów zapisanych jest na jego duszy”.

CÓRKA SWOJEGO OJCA

Urodzona w 1929 roku w Berkeley, w Kalifornii, Ursula Le Guin była córką pisarki Theodory Kracaw i uznanego profesora antropologii, Alfreda Kroebera, który odegrał szczególną rolę w życiu młodej Ursuli.

To właśnie po ojcu Le Guin odziedziczyła unikatowe spojrzenie na ludzi i ludzkość jako taką, którą analizowała w swojej prozie w najdrobniejszym szczególe, często dość kontrowersyjnie. Tak jak jej ojciec zafascynowana była nie tylko kulturą jako całością, jako systemem, ale także tym wszystkim co się na nią składa, co ją buduje piosenkami, opowieściami, mitami, archetypami, rytuałami. Jednej ze swoich przyjaciółek wyjawiła, że pisać o czarnoksiężnikach najpewniej zaczęła dlatego, że z jednym sama dorastała czarnoksiężnikiem antropologicznym, który ciągle mieszał w kulturowym kotle.

INNA NIŻ WSZYSCY?

Ta fascynacja, połączona z dość unikatową perspektywą, spowodowały że gdy usiadła w końcu do pisania, to pisała inaczej niż wszyscy.

W dobie tzw. „hard sci-fi”, fantastyki naukowej skupiającej się na szczegółach i systemach technologicznych, naukowych i futurystycznych, ona zwracała się w swojej twórczości ku perspektywie antropologicznej, kładąc nacisk na portret psychologiczny swoich bohaterów. Jej podgatunek fantastyki nazywany był „soft sci-fi”, w odróżnieniu od tego twardego, klasycznego, który rozciągał się od Isaaca Asimova, przez Roberta A. Heinleina, po Arthura C. Clarke’a.

Podobnie w świecie fantasy, Le Guin szukała nowego zaczepienia, nowego podejścia, nowej ciekawszej drogi. Jej cykl o Ziemiomorzu bywał wręcz antyheroiczny, sprzeciwiał się romantycznemu pojmowaniu dobra i zła, ukazywał szarość, skupiał się na konfliktach wewnętrznych. Le Guin była świadoma tego, o czym w fantasy się pisze, a o czym nie, co się pomija ze względu na charakterystykę gatunku, czy też może raczej jej głównego nurtu… I szła właśnie w to!

Dzięki takiemu podejściu miała szansę wyrobić sobie miejsce pośród tych największych nazwisk, stanąć na fantastycznym piedestale, a „Ziemiomorze” przyczyniło się z czasem do zmiany percepcji fantastyki w świecie literackim. Dzięki Le Guin zaczęto dostrzegać, że to gatunek, który podobnie jak science-fiction wykorzystywany może być do alegorycznej krytyki zastanego świata i naszej współczesności.

REWOLUCJONISTKA?

Ta krytyka współczesności była czymś, co jak najbardziej leżało Le Guin na sercu. Aż do ostatnich chwil swojego życia pozostała ona bowiem radykałem, prawdziwą rewolucjonistką. Ta, którą swego czasu niektórzy nazywali potomkinią J.R.R. Tolkiena, tak naprawdę czuła niechęć do tej cywilizacji, tego świata, który Tolkien tak doszczętnie kochał i którego bronił.

Le Guin pisała zawsze z radykalnej, buntownicznej perspektywy, nie ukrywając, że chciała, by jej twórczość w szczególności jej twórczość science-fiction miała również efekt polityczny, by coś udowadniała, promując ideologię, którą z czasem nazwano postmodernistycznym anarcho-komunizmem.

To rewolucyjne podejście miało konkretny wpływ na jej powieści. Znaleźć można w nich, oprócz anarchii, to, co nie pojawiało się jeszcze wówczas w mainstreamie: wątki feministyczne, podejmowanie tematów płciowości kulturowej, podważanie znaczenia płci, także normalizację związków kazirodczych, jak i wiele innych tematów, które sama Le Guin zbierała w swojej wyjątkowo ekspansywnej definicji wolności. Wszystko to było jednak częścią jej walki o anarchistyczną utopię, zainspirowaną do pewnego stopnia filozofią Taoizmu: utopię która miała być, według niej, powrotem do jakiegoś mitycznego porządku, niezakłóconego przez kulturę.

Ideologiczne, absolutnie kontrkulturowe zacięcie Le Guin powodowało, że regularnie toczyła z kimś bitwy, zazwyczaj w świecie literackim, czasem poza nim. Była osobą oceniającą i konfliktową, pozwalającą sobie na ataki na innych pisarzy, czasem nawet na ich widownie. Występowała zresztą nie tylko w roli atakującego, ale też atakowanego przy publikacji chociażby „Wydziedziczonych” oskarżana była o promocję odrealnionych utopii w momencie, w którym świat wokół jednoznacznie udowadniał do czego mogą one prowadzić: do totalitaryzmu, do tragedii zbudowanej na dobrych chęciach.

MATKA WSPÓŁCZESNEJ FANTASTYKI

Dla wielu jej oddanych czytelników tego typu awantury nie miały jednak większego znaczenia. Chociaż jej widownia z biegiem lat zaczęła się nieco wykruszać, odrzucana przez coraz bardziej moralistyczne i otwarcie ideologiczne podejście, to wkład Ursuli K. Le Guin w historię tak fantasy, jak i sci-fi jest absolutnie niepodważalny. Bez „Czarnoksiężnika z Archipelagu” nie byłoby ani Harry’ego Pottera, ani powieści young adult jako takich, ani fantasy w takim wymiarze, jaki dziś znamy.

To wszystko sprawia, że wpływu, znaczenia i wielkości Le Guin nie sposób negować. Warto sięgać po jej twórczość choćby po to, by spróbować, by poznać jej prozę i zrozumieć jak bardzo była unikatowa, jak wielce wpłynęła na rozwój fantastyki i to, gdzie ten gatunek znalazł się dzisiaj.

W świecie „Ziemiomorza” kluczową rolę odgrywają imiona. Każdy jakieś posiada, to prawdziwe, najprawdziwsze, większość jednak utrzymuje je w największej tajemnicy, posługując się na co dzień przezwiskami i przydomkami. Dzieje się tak dlatego, że te prawdziwe imiona jednoznacznie nas identyfikują, a tym samym posiadają w sobie moc ujawnienia naszej prawdziwej natury, posiadając swoistą moc nad nami samymi. Zdradź komuś swoje prawdziwe imię, a on cię pozna i będzie wiedział dokładnie kim jesteś.

Patrząc na twórczość Le Guin nie sposób nie zauważyć, że przez wszystkie swoje publikacje powolutku ujawniała czytelnikom swoje prawdziwe imię. I chociaż nie każdemu musi się w pełni spodobać to, co się przed nim ujawni, to jednak niewątpliwie będzie to obraz pisarki nietuzinkowej, innej, znaczącej. Takiej którą warto czytać.

O.

*Fotografia w nagłówku: Marion Wood Kolisch

Komentarze do: “Ursula K. Le Guin – życie i twórczość

  1. bukowakraina napisał(a):

    Nie czytałam jeszcze Ziemiomorza ale po lekturze jej krótkiego opowiadania(które mega polecam <3 ) "The ones who walk away from Omelas" to na pewno sięgnę po więcej jej twórczości 🙂

  2. takitutaki napisał(a):

    na studiach bardzo dużo jej czytalem. powodem byla dostępność w antykwariatach.. jej książki z Phantom Press gdzieś jeszcze mam na strychu u rodziców.. bardzo ciekawa wyobraźnia i spojrzenie na świat..

  3. ekruda napisał(a):

    Czytałam tylko Ziemiomorze, to nie są moje ulubione książki, ale nie można nie znać Le Guin, musiałam przeczytać.
    A Twoje „warto czytać” jest pięknie napisane, chciałoby się więcej takich tekstów spotykać na blogach, tylko oczywiście niech im nie towarzyszą takie smutne okoliczności.

  4. Wiatr napisał(a):

    Smutna wiadomośc, dużo jej książek przeczytałam ,ale ta niezwykła przygoda zaczęła się od „Lewej ręki ciemności” a świat Ekumeny mnie zaczarowł, wielka szkoda:)

  5. Garry Fotter napisał(a):

    Zmarła Ursula K. Le Guin, zmarł Jack Ketchum… Dwie postacie wybitne i ważne w swoich kręgach, w fantastyce i grozie. Jest to wielka strata. Jakoś nigdy nie zaczytywałem się w Le Guin. Oprócz na ogół świetnej prozy zdarzały się jej także elementy, które mnie irytowały, podobnie jak część jej wypowiedzi publicznych, np. ataki na cyberpunk czy innych kultowych twórców sci-fi. Ale mimo że nie była jednym z ulubieńców, to też doceniam jak bardzo była ważna.

    • Bombeletta napisał(a):

      O! Nie zdawałam sobie sprawy, że atakowała podgatunki sci-fi, ale z pewnością była waleczną pisarką, więc nic mnie nie dziwi. 🙂
      I zdecydowanie – jej wkład w literaturę jest niepodważalny!

  6. Cebulki Hrabiego napisał(a):

    „Ziemiomorze” faktycznie jest świetne, „Lewa Ręka Ciemności” nie przypadła mi do gustu. Fajny artykuł, wiele się dowiedziałem!

  7. BETTY THE YETI napisał(a):

    Ursula K. Le Guin to jedna z autorek mojej młodości, ale przyznaję że zainteresowałam się tylko jej twórczością wcześniejszą (o późniejszej słyszałam już mniej pochlebne opinie i nigdy po te książki nie sięgnęłam). Fajnie, że o niej przypominasz i piszesz. ++

Dodaj komentarz: