Piękne, melancholijne, niezapomniane… 3 polskie pisarki na upalne dni!

Upalnie, skwarnie, ach, gdyby chociaż wietrzyk zawiał lekki, bryza porządnie uderzyła z morza, by orzeźwić stężałe w spiekocie umysły, poruszyć ospałe od gorąca członki!

Miała rację Natalia Fiedorczuk-Cieślak, pisząc w felietonie dla Pisma zatytułowanym „Fenomeny”, że sierpień potrafi być o wiele bardziej melancholijny od listopada – skonsumowaliśmy lato, zostały już tylko dwa gryzy. Może to faktycznie ten nasz trójmiejski, nadmorski spleen, ta atmosfera oniryczna, prowokacyjnie-wakacyjna jak u Lany del Rey, rozkoszna jak wata cukrowa i balonówa w jednym, jak miniówa i szorty, dojrzała, brzoskwiniowa, a jednocześnie ulotna i zapowiadająca nadchodzące babie lato. Coś się kończy, czuć to w tej zawiesistości lepkiej powietrza, w przejrzałej słodyczy owoców, w tych dyniach przedwczesnych, że za chwilkę huknie, za chwilkę pęknie, bum, po wakacjach i afrykańskim lecie w rozmytych pajęczych barwach.

Zanim jednak spojrzymy z tęsknotą wstecz, wspominając te wszystkie rozkosze rozpalone do białości, to poluzujmy szelki literackie raz jeszcze, rozłóżmy się leniwie na trawie, w hamaku, pośród roślinności rozbuchanej i skubnijmy pięknych, melancholijnych opowieści od trzech polskich pisarek idealnych na upalne dni.

Zostają w głowie, jak owocowa słodkość na ustach.

„Kijanki i kretowiska” Aleksandra Zielińska

Ten zbiór może Was zaskoczyć, wybić z równowagi, przypomnieć o czymś, co powinno zostać zapomniane. Pośród wspomnień rodzinnych, zwyczajnie-niezwyczajnych, mijających lat dziecięcych znajdziemy  gęsty, ciemny las, a w nim dziecięce potwory, traumy, ten mrok, który dorosłość odsuwa daleko w podświadomość. Tutaj wszystko wypływa na powierzchnię. Nie da się zapomnieć.

„Sztuczki” Joanna Lech

Przejmująca opowieść o dorastaniu i umieraniu, życiu pośród śmierci, a wszystko to oparte na wspomnieniach, które mogłyby być wspomnieniami całego jednego pokolenia. Bardzo mocna proza – szczera, dojrzała, pięknie napisana o tęsknocie, która dręczy przez lata. Poetycka do głębi.

„Guguły” Wioletta Grzegorzewska

Cierpkie, kwaskowate, czasami zaskakująco słodkie chwile z życia pewnej dziewczynki z polskiej wsi, które przypominają miejscami scenki rodzajowe zaklęte w butelkach, jak te pieczołowicie budowane stateczki znad morza, czy w szklanych kulach, niczym baśniowe śnieżne obrazki.  Uchwycone momenty, których nie chce się zapomnieć, których nie można zapomnieć, bo to właśnie one tworzą czasową linię życia. Nieco niewyraźne to wszystko, jak pod słońce, jak w upalny, duszny dzień zza firanki, jak za mgiełką porannych zórz…

A na deser…

„Psalmy” Julia Fiedorczuk

 

Bo poezji nigdy dość!

Warto zauważyć, że wszystkie Dziewczyny to nasze narodowe powody do dumy, złotka i perełki polskiej literatury oraz poezji niejednokrotnie docenione i nagrodzone za swoje dzieła. Do poznawania, do pokochania, do czytania.

Bo warto czytać.

O.

Komentarze do: “Piękne, melancholijne, niezapomniane… 3 polskie pisarki na upalne dni!

  1. Mari napisał(a):

    Czytałam „Sztuczki”. Fantastyczna lektura! Wywołuje smutek i nostalgię, a jednocześnie chce się po nią sięgnąć ponownie.

  2. Mika napisał(a):

    Akurat w tym tygodniu wypożyczyłam „Guguły”, aby wreszcie nadrobić, to muszę teraz resztę tytułów zapisać 😉

Dodaj komentarz