Site icon Wielki Buk

„Syrena i Pani Hancock” Imogen Hermes Gowar – recenzja PATRONACKA

Syrena i pani Hancock - recenzja książki

Tętniący życiem XVIII-wieczny Londyn, legendarne stwory i bolesna rzeczywistość w porywającej powieści historycznej w iście dickensowskim stylu autorstwa Imogen Hermes Gowar Syrena i Pani Hancock.

Od tysiącleci rybacy, podróżnicy, żeglarze i marynarze snują o nich opowieści. O tajemniczych istotach widzianych pośród głębin, pięknościach o ciele kobiety i ryby, dziewczętach migających pośród morskiej piany. Ich kuszące pieśni śpiewane pełnym zmysłowości głosem przyciągały straceńców na mielizny, ściągały statki na rafy i skały ku pewnej śmierci. Nie oszczędzały nikogo nawet taki mędrzec jak Odyseusz nie potrafił okiełznać swojej żądzy i gotowy był płynąć ku zatraceniu. Syreny, bo o tych mitologicznych istotach mowa, były niezwykle przebiegłymi i niebezpiecznymi stworzeniami, które za nic miały sobie miłość, za nic sobie miały ludzkie uczucia w ich myślach tylko morska piana, tylko odmęty oceanów. O takich syrenach marzył niejeden poszukiwacz żywych skarbów, niejeden rybak wystawiał na nie sieci, niejeden kupiec czekał na swój łup.

Rok 1785, Deptford, przedmieścia Londynu. Życie Jonaha Hancocka kupca z dziada pradziada od lat płynie spokojnym, niezmiennym torem. Przelicza, podlicza, kupuje i sprzedaje, bez zbędnego ryzyka, tak, żeby wilk był syty i owca cała. Wysyła w świat statki po sprawdzone egzotyczne towary, ale sam każdej nocy zasypia bezpiecznie w domu, w którym niegdyś sam przyszedł na świat. Z pewnością przeżyłby w podobny sposób kolejne czterdzieści pięć lat, gdyby nie niezwykły skarb, który przywiózł mu jeden z jego kapitanów. Co prawda sprzedał statek Hancocka, pozbył się calutkiego towaru, ale w zamian kupiec ma teraz syrenę! A takie dziwy uwielbiają ulice, wielbią salony, a także co cwańsze, spragnione bogactwa kobiety

Imogen Hermes Gowar zabiera czytelnika w podróż po brukowanych uliczkach, kawiarniach o intensywnym zapachu kawy i wymyślnych słodkości, salonikach bardziej i mniej elitarnych, gdzie słowo kurtyzany, fikuśne halki i koronki mają większą władzę niż najwyższych szczebli polityka. Autorka wykreowała pod swoim piórem barwny, tętniący portret XVIII-wiecznego Londynu i jego mieszkańców, którzy gotowi są na wszystko, by przetrwać, by nie zniknąć, by nie zostać zapomnianym. To miasto pozbawione złudzeń i wszelkiej magii, w którym istota z mitów i legend zdaje się ożywczą bryzą, świeżym powiewem i obietnicą czegoś lepszego, co dopiero nadejdzie. To w tym świecie syrenka pana Hancocka staje się najwyższą kartą przetargową, towarem potrzebnym i upragnionym, który może nawet kupić najbardziej zatwardziałe niewieście serca.

„Syrena i Pani Hancock” Imogen Hermes Gowar, przeł. Anna Dobrzańska

Sukces powieści Imogen Hermes Gowar udowadnia, że czytelnik wciąż spragniony jest syrenich pieśni, wciąż łasy jest na legendy i mity, łaknie cudów i dziwów, które pozwolą mu uwierzyć, że gdzieś tam, daleko w odmętach, czeka coś magicznego, fantastycznego i upiornego jednocześnie. Zmęczony kłamstwami, jakimi karmi go świat wokół, iluzjami i fatamorganami, których musi nauczyć się unikać liczy, że na krańcach świata istnieje realna tajemnica, której można jednak dotknąć, która nie okaże się wydmuszką. Syrena i Pani Hancock zachwyca balansowaniem między historią a niesamowitością, rysowaniem namacalnej rzeczywistości i snuciem ulotnej, eterycznej mgiełki obietnicy, która nigdy nie może zostać spełniona. Jest w tej powieści coś melancholijnego, pewien smutek, który wplata się w rozpasane suknie, delikatne halki, migające światełka morskiej groty Jej piękno urzeka, mami, wciąga w swoje głębiny, ale warto dać się pochłonąć.

O.

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Albatros. <3

**Zapraszam na film, na KONKURS i CIEKAWOSTKĘ o prawdziwych syrenach!

Exit mobile version