„Człowiek o fasetkowych oczach” Wu Ming-Yi – recenzja

Katastrofa ekologiczna łączy dwoje osamotnionych ludzi w opowieści o tajemnicy, o życiu i śmierci – „Człowieku o fasetkowych oczach” Wu Ming-Yi.

Wyobraź sobie wyspę. Sztuczną wyspę. Wyspę śmieci. Tony plastiku dryfujące swobodnie po oceanie, połączone ze sobą w dziwaczny, poplątany sposób, tworząc olbrzymią platformę, która potrafi przyciągać życie i… zabijać. Na tę wyspę trafia nastoletni chłopak Atre z wyspy Wayo Wayo – ten, który musiał odejść. To wyspa śmieci staje się jego domem do czasu, gdy wielkie tsunami nie wyrzuci go na brzeg Tajwanu. Tam pozna pogrążoną w rozpaczy i żałobie Alice – kobietę, która straciła męża i syna, gdy obaj zaginęli bez śladu w górach. Losy Atrego i Alice łączą się. Ta nietypowa para wyrusza na wyprawę, by poznać zagadkę zaginięcia i przetrwać jej konsekwencje, a także poznać innych, którzy wpiszą się w historię ich życia.

Wu Ming-Yi to nie tylko tajwański pisarz, nie tylko wykładowca literatury chińskiej, nie tylko artysta, ale może przede wszystkim działacz na rzecz ochrony środowiska. „Człowiek o fasetkowych oczach” to jego ekologiczne opus magnum – powieść-apel, w którym ukazuje skutki zanieczyszczenia oceanów plastikiem. Czytelnik z przerażeniem zaczyta się w opowieści, w której po morzu dryfuje wyspa śmieci, przyciągająca ryby, ptaki, inne morskie stworzenia, by tam zadusić je na śmierć. Zobaczy wyrzucone na brzeg wieloryby, usłyszy ich płacz, dostrzeże zagubione klucze ptaków na niebie, przerażą go działania fabryk, które za nic mają sobie naturę… Pozna ludzi, którzy nie dostrzegają pułapki, w którą z każdą chwilą głębiej wpadamy…

Zapomnijmy o wielkich wzlotach i większych upadkach, zapomnijmy o nagłych zwrotach akcji – „Człowiek o fasetkowych oczach” ma swoje tempo, ma swój rytm, specyficzny i tajemniczy. Całość bywa trudna do uchwycenia, falująca i mglista, ale jednocześnie niesamowicie satysfakcjonująca, chociaż emocjonalnie wyczerpująca. Wu Ming-Yi jak na pisarza z Dalekiego Wschodu przystało pisze w sposób bardzo charakterystyczny, pozbawiony agresji, wyzbyty skrajności.

A jednak „Człowiek o fasetkowych oczach” to krzyk w stronę czytelnika, próba uchwycenia jego rozproszonej uwagi – usłyszmy ten głos, rozejrzyjmy się wokół siebie i zastanówmy, co my możemy zrobić dla naszego otoczenia, by nie utonąć w śmieciach, by samemu nie zostać wyspą plastiku.

O.

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Kwiaty Orientu. <3

**Zapraszam na filmik i na KONKURS!

Dodaj komentarz