„One płoną jaśniej” Shobha Rao recenzja

Są takie miejsca na świecie, w których urodzić się dziewczynką jest przekleństwem, jest skazą, która naznacza całe dalsze życie. Takim miejscem są Indie, które opisuje w swojej odważnej powieści Shobha Rao One płoną jaśniej.

Indie. Przez lata niedoścignione w najszybszym rozwoju gospodarki na świecie. O bogatej, przyciągającej wzrok kulturze, roztańczonym przemyśle filmowym Bollywood, z zabytkami, które hipnotyzują pięknem miliony turystów rocznie. Ale Indie to także kraj, który jest niechlubnym światowym liderem w przemocy seksualnej wobec kobiet. I nic w tej kwestii nie zmienia się od lat.

Purnima i Sawitha. Urodziły się w małej indyjskiej wiosce. Dwie dziewczynki, dwie córki, z różnych rodzin, a jednak obie z góry skazane na swój los. Purnima ma piętnaście lat, jej rodzina należy do kasty tkaczy, a ona codziennie, cierpliwie zarabia na swoje utrzymanie, na przyszły posag dla swojego męża. Sawitha to dziewczyna z upadłej tkackiej rodziny jej ojciec popadł w alkoholizm, stał się żebrakiem, a rodzeństwo i matka grzebią w pobliskich hałdach śmieci, by przetrwać. Ojciec Purnimy zatrudnia Sawithę po śmierci żony, by ta pomagała mu w tworzeniu sari. Dziewczęta szybko stają się sobie bliskie, nierozłączne Aż pewnego dnia dochodzi do tragedii.

przeł. Joanna Jurewicz

Kiedy my w Europie i w krajach szeroko pojętego Zachodu mówimy na co dzień o feminizmie, walczymy o nawet najmniejsze prawa mniejszości, a nasz donośny głos słychać głośno i wyraźnie, w Indiach każdego dnia dochodzi do strasznych zbrodni względem dziewcząt i kobiet. Chociaż coraz częściej pojawiają się manifestacje, chociaż kolejne sprawy są nagłaśniane w mediach światowych, to niewiele się zmienia. A patrząc na statystyki nie zmienia się nic.

W One płoną jaśniej Shobha Rao porusza bardzo bolesne tematy wykorzystywania seksualnego kobiet i dziewcząt. Niewolnictwa seksualnego, także dzieci. Gwałtów, które przytrafiają się wśród najbliższych, a także gwałtów zbiorowych. Niewolnictwa domowego i zmuszania do skrajnej pracy pośród najbliższych, pośród rodziny. Pokazuje sytuacje, kiedy dziewczyna zostaje w ramach kontraktu małżeńskiego sprzedana do niewoli przez własnych rodziców, a jej mąż przy akompaniamencie i zachęcie swojej rodziny znęca się nad młodziutką małżonką. Shobha Rao nazywa rzeczy po imieniu. Pisze o okaleczaniu kwas solny czy gorący olej? pyta jeden z bohaterów, widząc poparzenia jednej z dziewcząt. To jest na porządku dziennym. Te opisy brutalne i bezpośrednie trafiają do czytelnika jak strzała prosto w serce, bo pewnych obrazów po lekturze One płoną jaśniej nie sposób wymazać z pamięci.

Przed Wami opowieść o cierpieniu, o poniżeniu, o bezwzględności kultury, ale także o nadziei, która potrafi odrodzić się z popiołów. Robi wrażenie.

O.

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Otwarte. <3

**Zapraszam na film i na KONKURS!

Komentarze do: “„One płoną jaśniej” Shobha Rao recenzja

Leave a Reply