„Distortion” Cezary Zbierzchowski – recenzja

Alegoryczna opowieść o braterstwie, o poświęceniu, o wojnie, za którą czai się kosmiczne zło, czyli „Distortion” Cezarego Zbierzchowskiego.

Placówka wojskowa na granicach południowego Remarku. To właśnie tam stacjonuje jednostka Markusa Trenta wysłana w ramach misji stabilizacyjnej. Cel misji był prosty – utrzymać pokój za wszelką cenę, zrobić wszystko, by zapanować nad trudną sytuacją na granicy. Jednak z czasem partyzanci pragną pozbyć sie okupujących wojsk, dochodzi do spięć, konflikt narasta. Napięcie rośnie z dnia na dzień i przychodzi ten moment, gdy konfrontacji nie da się już uniknąć.

Remma, Remark, Saladh… Kto zerknie na mapę, ten zauważy, że te miejsca nie istnieją. Nie ma ich, a jednak przy lekturze powieści Zbierzchowskiego brzmią tak znajomo. Jak kolejne bazy żołnierzy stacjonujących w Iraku czy w Afganistanie. A w nich akty terroryzmu, ataki, ładunki wybuchowe, które rozrywają żołnierzy za żołnierzami. Od razu przy lekturze przychodzą na myśl filmy wojenne o mniej i bardziej współczesnych konfliktach zbrojnych. A to „Jarhead. Żołnierz piechoty morskiej” Sama Mendesa, a to „Pluton” Olivera Stone’a, a to „Helikopter w ogniu” Ridleya Scotta. Widać u Cezarego Zbierzchowskiego inspirację tymi obrazami, jak i innymi podobnymi opowieściami wojennymi, czego nie ukrywa, a nawet zaznacza wyraźnie w posłowiu. To dlatego z taką łatwością można podczas lektury „Distortion” rozpoznać tę specyficzną atmosferę, która panuje na polu walki, która panuje w żołnierskich bazach, która panuje między żołnierzami. My już to znamy – z filmów, ze wspomnień, z kolejnych biografii…

W „Distortion” Cezary Zbierzchowski nie potrzebuje wiele, by uzyskać upragniony skutek – przyciąga uwagę czytelnika. Oczami żołnierza obserwujemy zwykłe życie w bazie, przeżywamy dylematy moralne i dzielimy chwile zwątpienia oraz wojennego koszmaru. To proste obrazy, opisane  nieskomplikowanym językiem, surowym i pozbawionym zbędnych emocji. A co z science fiction? Gdyby nie fakt, że jest to powieść osadzona w konkretnym świecie, znanym z innych opowieści pisarza, to równie dobrze ten wątek… mógłby nie istnieć. Co prawda obserwujemy tajemniczą tytułową placówkę Distortion, gdzie dochodzi do niewyjaśnionych zjawisk, ale ostatecznie wojna pozostaje wojną, ból pozostaje bólem, zło pozostaje tutaj złem, a „Distortion” okazuje się być uniwersalną opowieścią o piekle, o niemocy, o poświęceniu i braterstwie w chwilach największej próby.       

Przed czytelnikiem lektura męska, brutalna, bezlitosna, dla miłośników militarnych opowieści przede wszystkim.

O.

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Powergraph.

**Zapraszam na recenzję i na KONKURS!

Komentarz do: “„Distortion” Cezary Zbierzchowski – recenzja

Dodaj komentarz