„Dwie twarze. Życie prywatne morderców z Auschwitz” Nina Majewska-Brown – recenzja PATRONACKA

UWAGA: „Dwie twarze. Życie prywatne morderców z Auschwitz” Niny Majewskiej-Brown to nie jest kolejna powieść z Auschwitz w tle. Nie dajcie się zwieść okładce. To wstrząsająca publikacja historyczna, pełna dokumentów, fotokopii, wypełniona ciekawostkami,  uzupełniona o element fabularny. Ukazuje bezlitosne, dwulicowe oblicze największego zła wraz z mechanizmami jego działania.

Przed czytelnikiem pozycja wartościowa i na tyle przystępna, że ma szansę trafić nie tylko do miłośników historii, ale przede wszystkim do zwykłego czytelnika, który chciałby dowiedzieć się czegoś więcej o tamtym druzgoczącym czasie. A wiedzieć warto i warto wracać do tamtych wydarzeń, dlatego, że jak pokazują badania coraz mniej z nas zdaje sobie sprawę z tego, co tak naprawdę wydarzyło się podczas II Wojny Światowej. Trudno w to uwierzyć, ale statystyki nie kłamią: coraz większa grupa osób nie rozumie podejmowanego tematu, albo rozumie go w bardzo kreskówkowym, popkulturowym ujęciu. Tymczasem, o czym przypomina właśnie w tej publikacji Nina Majewska-Brown, wszystko zdarzyło się nie tylko naprawdę, ale było dziełem ludzkich rąk. Ludzi, którzy nie przybyli z kosmosu, nie wzięli się znikąd, a którzy, o czym łatwo zapomnieć, nie poświęcali się złu 24 godziny na dobę, lecz prócz mordowania prowadzili także życie rodzinne, towarzyskie, zdawać by się mogło – normalne.

Nina Majewska-Brown w „Dwóch twarzach” sięga po liczną dokumentację historyczną i dzieli się nią z czytelnikami. Do naszych rąk trafiają fotografie i fotokopie, ulotki propagandowe III Rzeszy, fragmenty księgi rodów SS, urzędowe notatki, listy, przemowy, pieśni, słowa przysięgi, czy rozkazy. W ten sposób poznajemy również fragmenty biografii Adolfa Hitlera i jego kolejne kroki dochodzenia do władzy, czy kolejne kroki działań Himmlera. Obserwujemy codzienne życie niemieckich oficerów, przyglądamy się niemieckim kobietom, które gotowe były na poświęcenie dla narodu, śledząc fragmenty kursu dla perfekcyjnych niemieckich żon. Poznajemy też realia działania obozu koncentracyjnego, życie komendantów, którzy jasno rozdzielali dom od pracy, nie pozwalając, by zbrodnie popełniane za płotem, w domu wywierały wpływ na ich relacje małżeńskie. Książka wypełniona jest ciekawostkami historycznymi np. o okultystycznych wyprawach Himmlera, o powszechnym stosowaniu narkotyków, o eksperymentach jakie na Hitlerze prowadził jego osobisty lekarz.

A w tle fikcyjne losy nazistowskiego małżeństwa esesmana Hansa i jego żony Ann oraz ich polskiej służącej Magdy, która była jedną z więźniarek zatrudnionych w esesmańskim domu. Jej portret pochodzi również z dokumentów, wspomnień, listów i relacji prawdziwych więźniarek Auschwitz na przymusowej służbie u esesmanów, które znaleźć możemy w książce. Warstwa fabularna została stworzona, by lepiej zobrazować i uzupełnić główne przesłanie książki.

Czytając „Dwie twarze” przypomina się sławne sformułowanie Hanny Arendt o banalności zła. Ta niemiecka badaczka  i filozof, kreśląc sylwetkę Eichmanna podkreślała, jak bardzo dla oprawcy banalne i zbiurokratyzowane, jak bardzo codzienne było to, co robił. Nina Majewska-Brown ukazuje codzienność oprawców z Auschwitz właśnie w kontekście historycznym. Nie ubarwia tej codzienności, nie nadaje jej głębszych sensów, ale poprzez kontrast pokazuje rozdwojoną naturę zła. Jak człowiek o poranku może zakatować na śmierć drugiego człowieka, by wieczorem z uśmiechem podziwiać przedstawienie teatralne. Jak nadzoruje kolejne transporty więźniów do krematorium, by potem tańczyć w luksusowej willi podczas weekendowego wypadu z innymi esesmanami. Jak przejmuje czyjeś mienie przy wtórze bicia, tortur i poniżenia, by tego samego dnia prezentować wyrwaną z rąk właścicielki drogocenną biżuterię swojej żonie. Zero skrupułów, czysta kalkulacja. I o tym są „Dwie twarze. Życie prywatne morderców z Auschwitz”.

O tych wydarzeniach, w całym ich zakresie warto mówić na głos, warto przypominać, bo jest to szczególnie ważne teraz, w 75. rocznicę wyzwolenia obozu, gdy pokolenie ofiar odchodzi, a pamięć o tych tragicznych wydarzeniach zamiera… Dlatego polecam książkę Niny Majewskiej-Brown, bo chociaż nie jest to przyjemna lektura, to w przystępny sposób mówi o tym co ważne, a o czym nie można zapomnieć.

O.

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Bellona.

**Zapraszam na film!

Komentarze do: “„Dwie twarze. Życie prywatne morderców z Auschwitz” Nina Majewska-Brown – recenzja PATRONACKA

Leave a Reply