Trylogia „Pruskie Baby” Małgorzata Starosta – recenzja

Pełna rodzinnego ciepła, czarnego humoru i zaskakujących tajemnic trylogia kryminalno-obyczajowa ze zbrodnią w tle pióra Małgorzaty Starosty – „Pruskie Baby”.

PRUSKIE BABY PRUSKÓW

Ta historia zaczyna się jak każda historia z potencjałem – od powrotu. Edyta marzy jedynie o tym, by wyrwać się z małżeńskiego, niesatysfakcjonującego gniazdka i uciec na Wielkanoc do rodziców na Podlasie. Jednak w rodzinnym domu nic nie jest takie, jak miało być, a Edyta zostaje ni stąd, ni zowąd wplątana w zbrodniczą intrygę. Zbiegi okoliczności mnożą się jak grzyby po deszczu, wychodzą na jaw brudne rodzinne sekrety, a przyszłość, jak i przeszłość Edyty stają pod znakiem zapytania.  Wszystko jednak łączy się w najbardziej zaskakujący sposób – a to stare miłości, a to dawne znajomości… A to jedynie początek, bo zanim Edyta dotrze do upragnionych gwiazd, to przed nią całe morze cierni, ale nie tylko.

W RODZINIE SIŁA

Trylogia „Pruskie Baby” to perełka pośród literatury gatunkowej, która zachwyci zarówno miłośników intryg kryminalnych, jak i opowieści obyczajowych i komedii również. Małgorzata Starosta zaskakuje lekkością, zaskakuje też dopracowanym do perfekcji, ironicznym stylem, ale wisienką na torcie jest w tej trylogii język, którego nie można pominąć przy omawianiu tych książek, a który jest wynikową wykształcenia polonistycznego autorki. Bogata, a przyjemna dla ucha polszczyzna, pełna czarujących porównań, metafor i nawiązań to ewenement w literaturze gatunkowej. A Małgorzata Starosta operuje naszym rodzimym językiem perfekcyjnie, swobodnie meandrując pośród ostrych dialogów, barwnych opisów, czy dynamicznych zwrotów akcji.

Na dokładkę serwuje czytelnikom całą galerię smakowitych,  z życia wziętych postaci, ukazanych trochę w krzywym zwierciadle, jak na komedię przystało – a to teściowa opętana i skąpana w kłamstwach, a to fałszywa do bólu przyjaciółka, a to mężuś-maminsynek, któremu marzą się tylko seksowne kobitki i szybkie samochody… A motywy kryminalne? Ich zbrodniczość, okrucieństwo i bezlitosna siła napędzają akcję i naciągają relacje oraz wytrzymałość bohaterów do nieprzytomności, jednak nie wyprowadzają z równowagi, bo nie one są tutaj najważniejsze.

Każdy tom bowiem otula rodzinne ciepło – rodzina jest tutaj najważniejsza i w rodzinie kryje się siła potrzebna, by pokonać wszelkie przeciwności losu. Pruskowie zdają się być miękką poduchą bezpieczeństwa – ich relacje opierają się na bezwzględnym zrozumieniu, zaufaniu i oparciu mimo wszystko. To niemal symboliczny portret rodzinny – rodziny takiej, jaka powinna naprawdę być. Rodziny, w której skomplikowanych koligacjach można się pogubić, jeśli nie będziemy wystarczająco uważni.

DO ŚMIECHU I ŁEZ (ZE ŚMIECHU TEŻ)

Z trylogią „Pruskie Baby” można spędzić kilka cudownych, pełnych śmiechu i łez (również ze śmiechu) zaczytanych dni, które pozwolą Wam zapomnieć o wszelkich znojach i smutkach codzienności. Czarny humor, krzywe zwierciadło i rodzinne tajemnice ze zbrodniami w tle – to jest właśnie to, czego nam potrzeba i to nie tylko w tym jakże dziwnym, zmierzającym do końca roku.  Myślę, że będziecie mile zaskoczeni, będziecie zachwyceni i tak jak ja będziecie teraz wyczekiwać kolejnych powieści Małgorzaty Starosty.

P.S. Czekajcie, czy ja wspomniałam o jedzeniu? Bo w tej trylogii ciągle coś jedzą – tak jak lubię!

O.

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Vectra.

**Zapraszam na film i na KONKURS!

Leave a Reply