„Niewidzialne życie Addie LaRue” V.E. Schwab – recenzja

Przed Wami opowieść stara jak świat – jest diabeł, jest pakt i jest kara, którą za ten pakt trzeba zapłacić, czyli klasyczny motyw faustowski zaczerpnięty z poematu „Faust” Johanna Wolfganga Goethego w intrygującym, współczesnym wydaniu pióra V.E. Schwab – „Niewidzialne życie Addie LaRue”. Zarówno dla starszych, jak i młodszych czytelników.

NIEWIDZIALNA ADDIE LA RUE

Rok 1714, Francja. Młodziutka Adeline pragnie innego życia niż to, które wymarzyli sobie dla niej jej wpływowi rodzice. To dlatego decyduje się na ostateczny krok – pakt z samym diabłem. I diabeł faktycznie pojawia się, spełnia obietnicę, ale… Jest w tej obietnicy pewien haczyk oczywiście. Adeline będzie żyła długo, zyska nieśmiertelność, ale każdy kogo spotka na swojej drodze wkrótce o niej zapomni, wszystko, czego ona zapragnie – nigdy nie stanie się jej własnością. Adeline zaczyna długie życie w samotności, mijają lata, a Lucyfer co roku powraca po jej duszę…

KOSZMAR WIECZNOŚCI

Znane motywy literackie, znane tropy nie wystarczą, by powstała dobra opowieść. Wie o tym dobrze V.E. Schwab, która opowiedziała dobrze znaną historię, ale po swojemu, kreując bohaterkę, której życie być może rozpływa się w zapomnieniu, ale o niej samej nie można tak łatwo zapomnieć. Nie odnajdziecie tutaj pędzącej na łeb na szyję akcji, ale przemijanie czasu i wpływ, jaki ten czas ma na wszystkich wokół i samą Addie La Rue.

Adeline, zwana Addie, przemierza ten czas, stając się bierną obserwatorką zmieniających się epok, samotnym świadkiem historycznych zmian, na które nie może mieć żadnego wpływu. Lucyfer swoim sprytnym paktem pragnie ją unieszczęśliwić, poniżyć, by pogrążyć ją w rozpaczy i zmusić do poddania się. Ona jednak poddawać się nie zamierza, co więcej – na przekór samemu diabłu brnie w chaos świata, wierząc, że może odmienić swój los. Jej determinacja, jej siła, jej upór są nad wyraz inspirujące, bo przecież nikt sobie tak nie wyobraża nieśmiertelności, nikt tak nie wyobraża sobie tej wymarzonej wieczności.

UNIWERSALNA LEKTURA

„Niewidzialne życie Addie LaRue” czyta się z prawdziwą przyjemnością – napisana prostym, ale zadbanym językiem, należy do tych historii, która ze względu na uniwersalne przesłanie trafi zarówno do czytelników starszych, jak i młodszych. A przed lekturą warto sobie odświeżyć samego „Fausta”, tak dla dodania smaku.

O.

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem WeNeedYA.

**Zapraszam na film i na KONKURS!

Komentarze do: “„Niewidzialne życie Addie LaRue” V.E. Schwab – recenzja

  1. hidek napisał(a):

    Książkę uważam za bardzo dobrą. Czyta się szybko i przyjemnie. Relacja Addie z Luc’iem jest magiczna. Obie postacie są bardzo dobrze napisane. Cała książka mogłaby polegać na tej właśnie relacji, ale niestety największym minusem jest trzecia postać, która się między nimi pojawia. Ani historia tej postaci nie jest jakoś ciekawa, ani jego osobowość mi nie podeszła. Jak dla mnie wielki minus tej opowieści, która jest najlepszą w tym roku.

    • Olga Kowalska napisał(a):

      Cieszę się, że pomimo tej „trzeciej postaci” i skomplikowanej relacji powieść Ci się spodobała. 🙂

Leave a Reply