„Kaktus” Sarah Haywood – recenzja PATRONACKA

Kobieta w średnim wieku, jej pieczołowicie rozplanowany świat i los, który rzuca kłody pod nogi, obracając wszystko do góry nogami – „Kaktus” Sary Haywood, kolejny tom serii Mała Czarna, komediodramat z prawdziwymi kolcami.

POŚRÓD CHAOSU

Susan Green ma wszystko pod kontrolą. Ograniczona grupa znajomych, dobra praca, własne mieszkanie. No, może trochę się ostatnio w jej życiu pogmatwało – ciąża to jednak dość spore wyzwanie – ale nad wszystkim można znów zapanować, prawda? Tamtego dnia, gdy umiera matka Susan, wszystko obraca się jednak do góry nogami, pogrąża w chaosie i nawet, gdyby Susan bardzo chciała – nic nie będzie takie jak przedtem.

STRACH PRZED ZMIANĄ

Seria Mała Czarna ma prosty cel: ukoić serce czytelnika za pomocą błyskotliwych, leciuchnych opowieści, które poruszają jednak te najważniejsze, najbardziej życiowe tematy. „Kaktus” jednak nie jest wcale taki leciuchny, jak mogłoby się wydawać z początku. Sarah Haywood wrzuca czytelników w życie kobiety, która stroni od wszystkich wokół – nie korzysta z mediów społecznościowych, unika bliższych związków, a najlepiej czuje się w pełnym zwarciu, gdy może wystawić te swoje metaforyczne kolce i pazury. Tak naprawdę boi się chaosu, boi się zmian, chociaż czeka ją największa zmiana z możliwych (oczekuje dziecka) i przechodzi jedną z największych możliwych zmian – żałobę po śmierci matki. Swój smutek, strach i frustrację ukrywa skrzętnie za pancerzem złośliwości względem najbliższego otoczenia, za nienawiścią do niedojrzałego, głupawego brata, za osobliwym dystansem względem swojego nienarodzonego dziecka. Przemiana Susan jest cicha, równie nieoczywista, co sama powieść Haywood.

„Kaktus” jest jedną z tych doskonale wyważonych powieści obyczajowych – nie ma w sobie zbyt wiele słodkości, a pełen ironii humor równoważy powagą poruszanych kwestii. To historia wychodzenia poza strefę złośliwego komfortu, poza kokon skrzętnie skrywanych uczuć, poza kolce pozornej obojętności. Całość jest lekka, ale nie beztroska, miejscami zabawna, miejscami wzruszająca – skrojona na miarę naszej pokręconej rzeczywistości. Taki komediowy dramat z kolcami, który z przyjemnością obejrzę również na ekranie!

O.

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Albatros.

**Zapraszam na film i na KONKURS!

Komentarze do: “„Kaktus” Sarah Haywood – recenzja PATRONACKA

  1. e-figura napisał(a):

    Chyba twój post to znak, żebym przeczytała tę książkę. Już kilka razy w ostatnich dniach widziałam ją na różnych stronach. Nie wiedziałam czy się na nią zdecydować czy nie, ale czuję, że niedługo wyląduje na mojej półce do przeczytania 😉

    • Olga Kowalska napisał(a):

      Zbiera różne recenzje, bo nie jest do końca komedią romantyczną, ale raczej komediodramatem, słodko-gorzko-kwaśną, życiową powieścią, w której mało jest tej „różowej” komediowości i sztucznego optymizmu. Polecam! 🙂

Dodaj komentarz: