
Nadeszły wiosenne dni, więc KSIĄŻKI NA WIOSNĘ: co polecam dobrego?

„Kierunek zemsta” Riley Sager
Najnowsza powieść Rileya Sagera nie ma w sobie nic z grozy, ale w zamian składa hołd Królowej Kryminału, czyli Agacie Christie. Rozpędzony pociąg, zemsta i zbrodnia od razu powinny kojarzyć nam się z kultowym już „Morderstwie w Orient Expressie”. U Sagera jednak motyw zemsty jest już ujawniony od pierwszych stron. Wiemy kto się mści, wiemy za co się mści. Problemem jest niezaplanowana śmierć jednego z pasażerów. I tu zaczyna się zagadka…
Rok 1954. Luksusowy pociąg pasażerski. W pociągu garstka pasażerów. Nieprzypadkowa garstka. Zebrała ich Anna Matheson, kobieta, która pragnie dokonać zemsty, a która cały ten kurs pieczołowicie zaplanowała. Sześć osób, które zrujnowały jej rodzinę. Jedna nie powinna tam być. Jedna umiera w tajemniczych okolicznościach. Rozpoczyna się walka na śmierć i życie. I ta prawdziwa zemsta.
Kto tu się mści i za co? Oto jest pytanie! Riley Sager znany jest z tego, że bierze na tapet te najpopularniejsze motywy i rozgrywa je na swój własny sposób. Przyzwyczaił nas do zabawy grozą, a teraz bawi się klasycznym thrillerem w zasadzie na bazie legendarnego kryminału. Na swoją modłę poobracał kolejne elementy układanki i dopasował do zaplanowanej intrygi.

Czy „Kierunek zemsta” okazał się faktycznie tak udanym hołdem oddanym Agacie Christie, jak „Zamknij wszystkie drzwi” były dla powieści „Dziecko Rosemary” Iry Levina? Przyznam, że trochę mniej, bo prawdziwe napięcie w tej powieści pojawia się dopiero gdzieś w połowie całej rozgrywki. A do tej połowy trzeba dotrzeć. Gdyby zrobić porównanie tematyczne związane z pociągiem: kilka wagonów trzeba przejść zanim dojdzie się do właściwego przedziału. Przyczyna jest prosta: to właśnie ten odwrócony porządek zdarzeń, gdzie już na początku dochodzi do wyjawienia przyczyn i powodów. I chociaż domyślamy się, że nadejdzie inny zwrot akcji, to jednak pewna nutka zaskoczenia już prysła. Można było to rozegrać inaczej.
Ale. Jeśli zabierzesz „Kierunek zemstę” w wiosenną podróż pociągiem, to nie będziesz żałować. Jest nastrój zagrożenia, jest klaustrofobiczna atmosfera i jest też ten pęd, ten ruch, to mijanie kolejnych przystanków, bez zatrzymywania. Po prostu dobre.
„Korespondentka” Virginia Evans
To jest pełne uroku zaskoczenie. Powieść epistolarna, bo w końcu wokół listów i prywatnej korespondencji kręci się fabuła. I wokół życia, tajemnic i żali naszej bohaterki, która słowami próbuje uporządkować swój świat. Piękna historia dla wrażliwców i miłośników cudzych sekretów.
„Wiosna zaginionych” Anna Kańtoch
Anna Kańtoch z literatury gatunkowej zrobiła prawdziwą sztukę, a każdy kryminał spod jej pióra to prawdziwa uczta. Bohaterką tej dusznej, niepokojącej historii jest emerytowana policjantka, która odkrywa dawno zakopane sekrety. Już niebawem opowiem o całej serii!
„Stan zdumienia” Ann Patchett
Trochę jak „Jądro ciemności”, bo przed nami podróż w głąb amazońskiej dżungli, gdzie grupa naukowców próbuje odnaleźć pewien tajemniczy składnik leku… Jedna z badaczek idzie o krok dalej. I to ją trzeba odnaleźć, zanim przekroczy nieprzekraczalne. Zaskakująca, piękna, cholernie niepokojąca.

„Zostań ze mną” Nicholas Sparks i M. Night Shyamalan
Nieoczywista kooperacja autorska, ale za to – jakże udana! Romans paranormalny, czyli duchy, tajemnice i… miłość. Historia mężczyzny po przejściach, który w opuszczonej posiadłości spotyka kogoś co najmniej zagadkowego. Ona znów poruszy jego serce, a on rozwiąże jej własną zagadkę. Sama przyjemność lektury.
„Życie Violette” Valérie Perrin
Historia pokrzepiająca i piękna, taka, którą potrzebujemy tu i teraz, zawsze. Hołd złożony życiu, codzienności, trwaniu. Opowieść, która was pocieszy, która przy was będzie i z wami zostanie. Absolutnie bezpretensjonalna i bardzo francuska opowieść o pewnej francuskiej konsjerżce cmentarza i jej sekretach.
„Apofenia” Magdalena Kornak
Sensacyjna powieść prawnicza, która rozpoczyna cykl kryminałów z prokurator Amelią w roli głównej. Mamy tu bardzo brudną sprawę, w której wkrótce wszystko wymyka się spod kontroli. A konsekwencje będą prześladować bohaterów całymi latami. Jest też wątek miłosny, wątek rodzinny, sporo spraw skomplikowanych i często… kontrowersyjnych.
„Żywe istoty” Iida Turpainen
To jedna z perełek Serii Dzieł Pisarzy Skandynawskich. Literatura piękna i opowieść o poszukiwaniach, o pasji i o zwierzęciu, o którym żadne z nas nie pomyślałoby z narastającą ciekawością. A ta książka pozostawia nas w stanie zdumienia i zachwytu nad tajemniczością przyrody.
Bo warto czytać.
O.
