
Kryminałów nigdy za wiele na Wielkim Buku, tym bardziej, że ja czytam je na potęgę. Więc: kryminały na wiosnę, bo czemu nie.
„Wiosna zaginionych”, „Lato utraconych”, „Jesień zapomnianych” i „Zima pożegnanych” Anna Kańtoch
Anna Kańtoch z literatury gatunkowej zrobiła prawdziwą sztukę. Ta seria trzyma najwyższy możliwy poziom od początku do samego końca. Zarówno pod względem budowanej atmosfery, pomysłu na fabułę, jak i samej bohaterki. Krystyna Lesińska nie jest bowiem takim zwykłym „gliną po przejściach”. Raz śledzimy ją jako policjantkę na służbie, kiedy indziej działa na własną rękę, łącząc bagaż ciężkich doświadczeń z zupełnie zwyczajnym życiem. Te cztery tomy to cztery momenty jej życia, cztery zupełnie różne sprawy i jedna, spójna przeszłość.
Krystynę poznajemy, gdy jest już emerytowaną policjantką. Przez całe życie miała jedną, najważniejszą misję: dowiedzieć się, co tak naprawdę wydarzyło się podczas feralnego wypadu w Tatry w 1963 roku. To właśnie tamta tragiczna wyprawa zakończyła się śmiercią grupy studentów i zaginięciem jej brata. Lesińska trafia do policji, bo ma nosa do ludzi, do tajemnic i do tych, którzy w szafach skrywają całe stosy trupów. Równocześnie, przez całe życie zmaga się z własną przeszłością.
Polubiłam Lesińską od naszego pierwszego spotkania, kilka lat temu. Za jej upór, za charakter, za to zacięcie, które nie pozwala jej odpuścić. W każdej części zbrodnie stają się punktem wyjścia dla skomplikowanych śledztw, w których najmniejszy szczegół ma znaczenie. Zabójstwo znajomego sprzed lat, brutalnie wymordowana rodzina, tajemnicza seria samobójstw, czy wreszcie śledzona młoda kobieta z tajemniczego nagrania… Równolegle pojawiają się klucze do wydarzeń z przeszłości – kolejne części układanki, które Krystyna pieczołowicie zbiera. Zaginięcie jej brata to główna zagadka, która zbudowała postać tej policjantki, a my aż do ostatniego tomu śledzimy jej próby dotarcia do prawdy. To gorzki kawałek opowieści, w którym nie ma miejsca na banalny happy end.
Cała seria trzyma niebywały poziom, a przy tym każdy tom jest zupełnie inny. Obserwujemy inny moment w życiu Lesińskiej: młodość, szczyt kariery, emeryturę i to ostateczne, ostatnie śledztwo. Każdy z tych etapów zdaje się być kluczowy, a sprawy, których podejmuje się Krystyna – równie istotne. Ten nietypowy zabieg czasowy, który zastosowała Anna Kańtoch, sprawia, że czytelnik nigdy nie wie, czego się spodziewać, a każdy element po mistrzowsku buduje psychologię bohaterki.
Szczególnie drugi tom zmiótł mnie z planszy. „Lato utraconych” jest brutalne, makabryczne, i przez to chyba najbardziej stricte kryminalne. Ale jest też duszne i w całości cholernie przygnębiające. Z kolei finałowa „Zima pożegnanych” domyka serię w najciekawszy możliwy sposób, bo… symbolicznymi narodzinami nowego bohatera. Nie mogę się doczekać, co też z tego wyniknie!
„Dom Bestii” Katarzyna Bonda
True crime, które dopiero co ujrzało światło dzienne i od razu wskoczyło na słuchawki. Ta historia jest nieprawdopodobna, a wydarzyła się naprawdę. Historia niepozornego chłopaka, który ewoluuje i powoli z anioła zamienia się w prawdziwego demona. Mocne. I wciąż trudno mi uwierzyć. To jedna z najlepszych książek Katarzyny Bondy.
„Szachownica flamandzka” Arturo Pérez-Reverte
Jedno z moich cudeniek i prawdziwy kryminalny klasyk z 1990 roku. Historia tajemniczego obrazu i 500-letniej partii szachów, przez którą wciąż giną kolejni ludzie. Tytuł, który intryguje, przeraża i wprowadza w tę najmroczniejszą stronę sztuki.
„Szafarz” Grzegorz Brudnik
To pierwszy tom serii z komisarzem Lichym. A wspominam o nim, bo ja już czytam wyczekiwany tom czwarty i polecam nadrobić wszystkim od początku! To mocna, męska, bezkompromisowa historia, w której nawet ten główny bohater potrafi doprowadzić nas na skraj całkowitej rozpaczy. Uwielbiam!
„Imię Róży” Umberto Eco
To jest kryminał erudycyjny, literacki, pereła w koronie gatunku! Kryminał intelektualny, który powala tematyką, formą i samą fabułą. Czyli historia morderstw i tajemniczej księgi ukrytej w murach biblioteki mrocznego opactwa w czasach inkwizycji i palenia czarownic. To kultowa już książka o książkach, napisana przez człowieka, dla którego literatura była wszystkim. Zagadka kryminalna na najwyższym poziomie, którą zapamiętacie na zawsze. I która pozostanie niedościgniona.
„Złotowłosa” Wojciech Chmielarz
Motyw ekstremalny u Wojciecha Chmielarza? A no tak! Bo wyobraźcie sobie piękną młodą kobietę, która po kłótni z ukochanym znika… I budzi się w piwnicy, w pewnym domu… Dlaczego? ZŁOTOWŁOSA i TRZY MISIE – tylko to nie są misie z baśni, to przeszłość, z którą będzie musiała się zmierzyć. Jest brutalnie i nieprzewidywalnie.
„Siedem śmierci Evelyn Hardcastle” Stuart Turton
Stuart Turton rzuca czytelnikom wyzwanie w swoim niebanalnym kryminale, który umyka wszelkim możliwym schematom gatunku. Wysadził schemat. Stworzył eksperyment gatunkowy, w którym ofiara będzie ginąć w nieskończoność, o ile ktoś rozwiąże zagadkę pewnej posiadłości. Zaintrygowani?
Bo warto czytać.
O.
