Bezsenne Środy: „KOSTUSZKA” Carla Mori – recenzja

bombla_kostuszka

Nigdy nie można być pewnym, co też dzieje się za drzwiami sąsiada. Co skrywa zdawkowe dzień dobry wypowiadane na klatce, na ulicy. Co chowają okulary, spuszczony wzrok, golf w środku lata Często, zapatrzeni w swoje własne sprawy, skupieni na swoim życiu, naturalnie nie zwracamy uwagi na to, jakie ludzie wokół nas mogą przeżywać smutki, wielkie tragedie, momenty rozpaczy. I tylko czasami może dobiegnie nas wrzask, stłumiony płacz, głuche uderzenie, ale przecież to nie nasza sprawa. Przynajmniej mamy co zignorować, bo gorzej, kiedy cudza krzywda rozstrzyga się w drażniącej ciszy, gdy ktoś cierpi i nikt nigdy się o tym nie dowie. Albo dopiero wtedy, gdy już będzie za późno.

O cudzej krzywdzie, o łzach dziecka i przemocy najbliższych opowiada zaskakująca powieść grozy i thriller w jednym, czyli Kostuszka polskiej pisarki Carli Mori.

okladkowy281

Po tragicznej śmierci matki mała Konstancja zwana Kostuszką musi opuścić rodzinny dom w Wielkiej Brytanii i przenieść się do Polski, do mieszkania babci w Częstochowie. Jednak tutaj nic nie jest takie, jak mogłaby oczekiwać mała dziewczynka. Obcy kraj pełen równie obcych ludzi, obce babcia Józefa i ciotka Celina dwie okrutne kobiety, które za nic mają sobie zdrowie fizyczne i psychiczne małego dziecka, gardząc Kostuszką tak jak gardziły jej matką. Zdawać by się mogło, że za honor stawiają sobie wyszukane tortury i znęcanie się na dziewczynką, która przeżyła tak głęboką traumę, że nie może nawet wydusić z siebie słowa sprzeciwu. Jednak z czasem coś się zmienia, a Kostuszka w swoich snach przenosi się tam, gdzie czuje się bezpiecznie. Tam, gdzie pewnego dnia pozna prawdę o samej sobie.

Warzyła myszka kaszkę, warzyła,
Dzieci swe karmiła.
Temu dała na miseczce,
Temu dała na łyżeczce,
Temu dała na spodeczku,
Temu dała w garnuszeczku,
A temu łebek ukręciła
I do komórki się skryła.

W Kostuszce czuć klimat rodem z twórczości Jacka Ketchuma dziecięcą rozpacz, niczym niesprowokowaną przemoc, okrucieństwo, którego nie sposób zrozumieć, ani wyjaśnić. Człowiek jest tu człowiekowi wilkiem, potworem, który życzy drugiemu jedynie źle, jest piekłem, nawiązując do słów Jean-Paula Sartrea. Jednak całość doprawiona została elementem nadnaturalnym, wyolbrzymionym, rodem z legend i słowiańskich mitów. Niesamowita słowiańszczyzna okraszona brutalnym, krwawym elementem gore nawiązuje tu bardziej do Edwarda Lee i horroru ekstremalnego. Carla Mori stworzyła niezwykłą mieszankę, bo swoją fabułę umiejscowiła na polskim blokowisku, takim jak tysiące innych blokowisk w naszym kraju. Z trzepakiem, brudną piaskownicą i wścibskimi oczami sąsiadów, gdzie rozgrywa się groza, którą można by jedynie kojarzyć z odludnymi miejscami w stylu stanu Vermont, czy Maine. Udowodniła tym samym, że język cudzej rozpaczy, przemocy wobec dzieci i tragedii zza drzwi sypialni jest uniwersalny, bez względu na miejsce, bez względu na czas.

Kostuszka poruszy najbardziej zatwardziałe serca, bo ciężko pozostać obojętnym na krzywdę małej, tęskniącej za mamą i tatą dziewczynki. Wstrząśnie też sumieniem, bo możliwe, że zobojętniali nigdy nie zwracaliśmy uwagi na to, co może przeżywać ktoś słabszy, mniejszy, w ciszy, w ciemności. Ofiary zdają się przecież niemal niewidzialne, przyzwyczajone do przemykania pod murami. Tak jak Kostuszka. A w końcu, powieść Carli Mori ma szansę przerazić niepokojącym cieniem, który nadciąga z czeluści umysłu bohaterki. Mrokiem, który rozkwitł w jej małym sercu, a którego żniwa będą zbierać inni w przyszłości.

Od Kostuszki nie można się oderwać przemoc, ból i strach aż sączą się z jej kart. I chociaż miejscami zadziwia ten słowiański wątek wpleciony w tę opowieść o dziecięcym cierpieniu, to jednocześnie sprawia, że całość fascynuje jeszcze bardziej. Nie sposób nie chcieć więcej.

Dzisiaj nie zmrużę oka, bo słodka rymowanka rozbrzmiewa w ciemności.

O.

*Za książkę dziękuję autorce. <3

**Na kanale ROZDANIE!

Komentarze do: “Bezsenne Środy: „KOSTUSZKA” Carla Mori – recenzja

  1. Charlotte Cz. napisał(a):

    Wstrząsająca historia przemocy nad dzieckiem, w której życie staje się horrorem… Jestem ciekawa tej książki, tym bardziej, że nigdy wcześniej nie zetknęłam się z twórczością tej autorki.

  2. Miłka Kołakowska napisał(a):

    Nie mam jeszcze porównania do prozy Jacka Ketchuma, ale „Kostuszkę” sama właśnie skończyłam i przyznaję rację. To opis dramatycznego losu małej dziewczynki, który z pewnością potrafi poruszyć. Chociaż elementy horroru były zminimalizowane, to jednak zapamiętam je długo. Pozdrawiam! 🙂

    • Bombeletta napisał(a):

      Taki dokładnie jest Ketchum! Jeśli podobała Ci się ta historia, to sięgnij po „Dziewczynę z sąsiedztwa” – to drastyczna opowieść oparta na faktach.
      Serdeczności! :*

  3. Mea Culpa/ Z książką do łóżka napisał(a):

    Widziałam już różne opinie na temat tej książki. W jednych była informacja, że powieść zawiera znikome elementy grozy, w innych, że jest ich dużo. I teraz nie wiem czy jestem nią zainteresowana czy nie. Bo w sumie tylko ze względu na te elementy interesuje mnie ta pozycja 🙂 (brakuje mi czegoś mocnego, jakiegoś horroru :D)

    • Bombeletta napisał(a):

      To nie jest mocny horror, ale powieść grozy – snuje się tutaj niepokój, terror dziecka… Klimat raczej z Jacka Ketchuma niż z klasycznego Stephena Kinga. 🙂

Leave a Reply