„Kolej Podziemna. Czarna krew Ameryki” Colson Whitehad – zdobywca Nagrody Pulitzera 2017

Kolej Podziemna to jeden z najbardziej kluczowych terminów dla tematu niewolnictwa w Stanach Zjednoczonych. Dla osób nieobeznanych z zagadnieniem abolicjonizmu ten zbitek dwóch wyrazów może być jednak nieco zdradliwy.

Pod nazwą Kolei Podziemnej w prawdziwym świecie nie kryje się bowiem dosłowna kolej, pociągi, czy tory, ale skomplikowana sieć ludzkich powiązań i miejsc z nimi związanych, kontaktów, osób, które pomagały zbiegłym niewolnikom w przedostaniu się od „stacji do stacji”, czyli od kryjówki do kryjówki, aż do północnych stanów lub do Kanady, by tam mogli odzyskać upragnioną wolność. Żadnych maszyn, a jedynie ludzka dobroć, poświęcenie i narażenie swojego życia dla dobra innych. Do tego wielotygodniowe wędrówki i codzienna walka tak ofiar, jak i tych, którzy nieśli im pomoc, by ich działania na rzecz zniesienia niewolnictwa nie zostały wydane, by mogli pomagać jak najdłużej, jak największej liczbie osób. Pomagali tak biali związani z kościołami protestanckimi, jak i wyzwoleni lub wolni czarnoskórzy obywatele Stanów, a cała sieć była pieczołowicie chroniona i do dziś stanowi dobitny dowód na to, że wolność to najwyższa, delikatna wartość, która potrafi zjednoczyć ludzi we wspólnej walce o dobro.

W literaturze temat Kolei Podziemnej powraca od samego początku istnienia literatury abolicjonistycznej, czyli związanej z ruchem wyzwoleńczym. To motyw bolesny, inspirujący, przywracający do życia tak legendy, jak i mity. To właśnie on stał się podstawą powieści uhonorowanej Nagrodą Pulitzera Roku 2017 autorstwa Colsona Whiteheada – „Kolej Podziemna. Czarna krew Ameryki”.

Cora jest niewolnicą na jednej z wielu plantacji bawełny w stanie Georgia. Porzucona przez matkę, odrzucona przez innych niewolników od lat zmaga się z cierpieniem i była świadkiem niejednej ludzkiej tragedii. Kiedy jeden z niewolników proponuje jej ucieczkę z pomocą Kolei Podziemnej Cora waha się jedynie przez moment. Ucieka, by trafić do kolejowej sieci, od miasta do miasta, od stanu do stanu, a jej tropem rusza bezwzględny pogromca niewolników, który nie odpuści swojej ofierze.

Od razu należy podkreślić, że chociaż powieść Whiteheada oparta jest o realia historyczne, to nie jest powieścią historyczną. Z początku jej treść wzbudziła protesty wśród wielu historyków, pozwalając sobie na przeinaczanie faktów historycznych przy jednoczesnej, niezasłużonej pretensji do historyczności. Z czasem jednak stało się jasne, że „Kolej Podziemna. Czarna krew Ameryki” to literacka, miejscami nieco odrealniona wizja niewolnictwa, która w jednym miejscu kumuluje jego największe okropieństwa. Która łączy tragiczne historyczno-kulturowe dziedzictwo, potworną skazę na historii Stanów Zjednoczonych z niemal alegoryczną wizją podążania jednostki za wolnością i szczęściem jako najwyższym imperatywem.

Tutaj nawet Kolej Podziemna staje się dosłowna i ożywa przed oczami czytelnika nie tylko jako sieć kryjówek i powiązań między ludźmi, ale jako prawdziwa kolej, z węgla i stali, z torami, po których poruszają się pociągi. Colson Whitehead stworzył swoistą baśń, historię ucieczki, która zawieszona jest między prawdą a mitem, między tym, co w kulturze mocno ugruntowane a tym, co dzisiaj od nowa kiełkuje w Stanach Zjednoczonych: wściekłością i gniewem. To także wściekłość samego Whiteheada, który poszukując zadośćuczynienia rusza na kulturową wojnę i próbuje zanegować ideały samej Ameryki, wcale się z tym nie kryjąc.

Większość obrazów jakie nam pokazuje nie są niczym nowym. Ta wizja szamoczącej się Cory, która przez lata czuje oddech oprawców na karku i ciągle musi się ukrywać; bracia plantatorzy, jeden dobry, drugi zły; wizje okrucieństw – tak te prawdziwe, jak i wywodzące się z niepotwierdzonych historycznie legend, np. o pieczeniu niewolników na rożnie. Od czasu do czasu Whitehead ucieka się wręcz do metaforycznych fantazji, jak wówczas, gdy odkrywa eugeniczny spisek na wiele lat przed pojawieniem się samej koncepcji eugeniki, a co dopiero jej praktycznych zastosowań. W przeciwieństwie do tego, co widzieliśmy u Toni Morrison, u Solomona Northupa, czy Lawrence’a Hilla, Whitehead zdaje się uważać, że autentyczne obrazy okrucieństwa są dla czytelnika niewystarczające. Największym jednak zaskoczeniem jest wniosek, który zdaje się płynąć z całej powieści, a który przeraża w obliczu podziałów, jakie na nowo zbierają swoje żniwo w ostatnich latach w Stanach Zjednoczonych: według autora absolutnie wszyscy biali to oprawcy, nawet ci, którzy zdecydowali się pomóc naszej bohaterce. Nie liczą się indywidualna wina, wartości, a nawet działania – o winie decyduje kolektywistyczna wizja ludzkości podzielonej na rasy, który to podział ma zastosowanie moralne.

Nie da się ukryć, że „Kolej Podziemna. Czarna krew Ameryki” zostaje z czytelnikiem na dłużej. To jest ten rodzaj literatury, który dzięki swojej lotności, swojej przystępności pozostawia w czytelniku niezatarte wrażenia. Colson Whitehead ma dar kreowania pięknych alegorycznych opowieści i historia Cory nie jest tutaj wyjątkiem, tym bardziej, że jej tragiczne dzieje opisane są soczystym, porywającym językiem, działającym na wyobraźnię. To, o czym warto jednak pamiętać, to fakt, że jest to powieść ekspresjonistyczna, uczuciowa, malująca nie tyle pędzlem szczegółów, a szpachlą emocji. Nie mamy tutaj do czynienia z powieścią historyczną, a trochę szkoda – bo Kolej Podziemna była ideą, która łączyła niegdyś setki i tysiące indywiduów wierzących w to, że każdy człowiek, niezależnie od koloru skóry, zasługuje na szacunek i – przede wszystkim – wolność. Ta idea nie znajduje tutaj odzwierciedlenia.

Być może tym, co porwało tak wielu krytyków i członków jury kolejnych nagród jest właśnie niefiltrowana emocja, która zdaje się dobiegać z serca Colsona Whiteheada. Jest on szczery i nie kryje swojego gniewu, nawet jeśli gniew ten sam w sobie potrafi być czasem niesprawiedliwy. Czytając „Kolej Podziemną. Czarną krew Ameryki” z pewnością nie sposób nie poczuć żaru bijącego z jej wnętrza.

Natomiast jeśli chodzi o samą Kolej Podziemną i o ideę jej przyświecającą polecam zapoznać się bliżej z prawdziwymi historycznymi źródłami.

O.

*Recenzja powstała we współpracy z Księgarnią Internetową WOBLINK. ❤

**Zapraszam na filmik i na KONKURS! 

6 thoughts on “„Kolej Podziemna. Czarna krew Ameryki” Colson Whitehad – zdobywca Nagrody Pulitzera 2017

  1. Jola pisze:

    Z książek, które zdobyły Pulitzera czytałam tylko „Szczygła” i była to rozrywka wyborna, więc a pewno coś jest w tej nagrodzie i nie zamacham się przeczytać tej książki 😉

  2. Storyland pisze:

    Sama nie wiem czy zajrzę to trudne tematy i chyba latem jakoś ciężko mi takie znosić. To nie znaczy iż uciekam całkowicie , może ten Pullitzer jeszcze wabi bardziej bo chce się często sama przekonać na własnej skórze o co to Hello 🙂

  3. anna pisze:

    ….”Natomiast jeśli chodzi o samą Kolej Podziemną i o ideę jej przyświecającą polecam zapoznać się bliżej z prawdziwymi historycznymi źródłami…” CZYLI JAKIMI???? co Pan poleci chciałabm zagłebic temat

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s