HORRORY, KTÓRE TRZEBA ZNAĆ – Kanon Wielkiego Buka

Moi Drodzy,

Słowem krótkiego wstępu, dzisiejszym wpisem rozpoczynam jeden z najważniejszych dla mnie cykli na Wielkim Buku do tej pory – KANON WIELKIEGO BUKA.

Dawno, dawno temu, a dokładnie pięć lat temu 10 kwietnia 2013 roku, na Wielkim Buku pojawił się tekst „Kilka słów o kanonie literatury” (klik! klik!), który do dzisiaj uznaję za niezwykle ważny, bo niosący fundamentalne dla mnie przesłanie. Kanon literatury to odpowiedź na pytanie skąd przyszliśmy, a jednocześnie narzędzie, byśmy mogli pojąć w jakim kierunku zmierzamy. Bez klasyki literatury (bo kanon jest klasyką i podstawą), bez pewnej bazy gatunkowej, współczesność byłaby niczym wyciągnięta z pustej nicości i znaczyłaby tyle co nic, a każda kolejna opowieść, każdy jej najmniejszy element byłby zawieszony w pustce. Od kanonu literatury polskiej i światowej nie można uciekać, nie można go unikać, bo zawiera w sobie wszystko to, czym jesteśmy. Tylko dzięki pojęciu pewnych tematów, pewnych archetypów, przez zanurzenie się w metaforykę i siłę opowieści, nawet czubkiem buta czy nosa, będziemy w stanie określić nasze miejsce w kulturze, a tym samym w rzeczywistości.

Wracając do KANONU WIELKIEGO BUKA, to tworząc ten cykl idę za myślą Harolda Blooma, który w swojej flagowej publikacji zatytułowanej „The Western Canon: The Books and School of the Ages” przedstawił sylwetki dwudziestu sześciu najważniejszych twórców kultury zachodu. Oni wszyscy zawitają w moim cyklu, nie ma ku temu żadnych wątpliwości, niemniej zamierzam pójść o krok dalej. Korzystając z możliwości i dobrodziejstw blogowo-vlogowych Internetu przedstawię rozbudowaną wersję tego, co sama uznaję za kanon. Wyjdę Wam naprzeciw, odpowiadając na wszystkie Wasze pytania, które pojawiły się podczas mojej niemal sześcioletniej już działalności w sieci o to, co TRZEBA PRZECZYTAĆ, chociaż nie czujcie tutaj przymusu. Pragnę, byście poczuli jedynie radość i zachwyt książkowych odkrywców, przed którymi rysuje się na horyzoncie wspaniała literacka przygoda.

Tak się złożyło, że zaczynamy KANON WIELKIEGO BUKA od horroru i grozy. Przed Wami lista dwudziestu pięciu tytułów gatunku – powieści oraz tomów opowiadań – na które moim zdaniem warto zwrócić uwagę, które pojawiają się w horrorowym dyskursie i na które można natrafić przeszukując niejedno straszne archiwum. Od klasyki do nowoczesności, bo w odróżnieniu od Blooma wskażę Wam również współczesnych pisarzy, który na nowo kreują gatunek, jakim jest horror i tworzą nowy kanon.

Potraktujcie moją listę jako bazę, dorzucajcie tytuły od siebie, ale przede wszystkim bawcie się pysznie i czytajcie!

Bo warto czytać.

O.

KANON WIELKIEGO BUKA:

HORRORY, KTÓRE TRZEBA ZNAĆ

POWIEŚCI:

„Dracula” Bram Stoker

Bo krew jest życiem! Antychryst, Władca Ciemności, czyli boski Hrabia Dracula po tych wszystkich latach jest jeszcze bardziej fascynujący, jeszcze mroczniejszy! To obowiązkowa klasyka nie tylko dla fanów grozy, ale dla wszystkich, którym bliskie są popkulturowe związki z wampiryzmem. Recenzja TUTAJ.

„Frankenstein, czyli współczesny Prometeusz” Mary Shelley

Mitologiczny Prometeusz dał ludziom ogień, a współczesny Prometeusz, czyli doktor Wiktor Frankenstein podarował ludzkości potwora. To jedna z najbardziej znanych opowieści grozy, która niedługo po premierze stała się nieodłącznym elementem popkultury. Opowieść o samotności, o inności, o zabawie w Boga i strachu przed odpowiedzialnością. Recenzja TUTAJ.

 

„Mnich” Matthew Gregory Lewis

Skandaliczna w swoich czasach, prowokująca, podniecająca jedna z najznamienitszych XVIII-wiecznych gotyckich powieści grozy i opowieść o libertyńskim mnichu, który przekracza dozwolone przez Boga granice. Recenzja TUTAJ.

„W kleszczach lęku” Henry James

Jedna z najbardziej wieloznacznych powieści z elementami grozy w historii literatury, do której można wracać raz po raz i szukać nowych interpretacji. Recenzja TUTAJ.

„Egzorcysta” William Peter Blatty

Perwersyjny demon pustyni nawiedza wchodzącą w dorosłość dziewczynkę, czyli kultowa najprawdziwsza groza w najczystszej postaci. To powieść, którą można odczytywać na wiele sposobów, w zależności od punktu widzenia i… własnej wiary. Symboliczna, wielowymiarowa, łącząca horror z psychologiczną historią wyrzutów sumienia, a najprościej rzecz ujmując, to opowieść o odwiecznej walce dobra i zła i wyborach, jakich dokonać musi człowiek. Recenzja TUTAJ.

„Dziecko Rosemary” Ira Levin

Młoda kobieta zachodzi w ciążę, by wkrótce jej wyjątkowy stan zamienił się w koszmar pełen diabelskich halucynacji. Powieść zekranizowana przez Romana Polańskiego.

„Jakiś potwór tu nadchodzi” Ray Bradbury

To kolejna z jesienno-październikowych opowieści tego autora, które zabierają czytelnika do świata okołohalloweenowego szaleństwa, do krainy, w której ścielą się mgły, gdzie zmierzch trwa dłużej niż jutrzenka, a zmrok zapada znienacka i skrywa sekrety w ciemności. to wspaniała, poetycka uczta o niezapomnianej atmosferze przywodzącej na myśl wirujące, żółciejące liście, zapach z kominów osadzający się o zmierzchu, drgający płomień świecy na grobie bliskiej osoby. Recenzja TUTAJ.

„Nawiedzony Dom na Wzgórzu” Shirley Jackson

Najwspanialsza opowieść o nawiedzonym domu w historii literatury światowej.

Dom na Wzgórzu, szalony dom, stał samotnie pośród wzniesień, kryjąc w swym wnętrzu ciemność. Stał tak od osiemdziesięciu lat i mógł stać następnych osiemdziesiąt. Wewnątrz ściany wznosiły się pionowo, cegły ciasno przylegały do siebie, podłogi były mocne, a drzwi – starannie zamknięte. Gruby płaszcz ciszy pokrywał drewno i kamień Domu na Wzgórzu, a cokolwiek wędrowało w tych murach, wędrowało samotnie.” Recenzja TUTAJ.

„Jestem legendą” Richard Matheson

Poznajcie Roberta Neville’a, ostatniego człowieka na ziemi, który jako jedyny oparł się śmiertelnemu wirusowi wampiryzmu i teraz, rok po roku coraz bardziej zbliża się do rozwiązania zagadki epidemii. Jednak to co odkryje być może wcale nie da mu ukojenia. Recenzja TUTAJ.

„Lśnienie” Stephen King

Hotel Panorama. Baśniowe miejsce położone wysoko, w niedostępnych Górach Skalistych. Wymarzone, zimowe schronienie dla opiekuna budynku na sezon zimowy, gdy hotel usypia i czeka spokojnie na wiosnę. Tym bardziej pisarza z problemami, którzy szuka wyciszenia i natchnienia. Ale nie dla Jacka Torrence’a i jego rodziny. I nie Panorama, w której murach wciąż żyją i czają się w zakamarkach sekrety, które nigdy nie powinny wyjść na jaw. Recenzja TUTAJ.

“Wywiad z Wampirem” Anne Rice

Wampiry Anne Rice to potwory fascynujące i pociągające, perfekcyjne istoty Nowego Świata. Opowieść o wielkiej nienawiści do twórcy, o poszukiwaniu swojej tożsamości i próbie odpowiedzi na pytanie „kim jestem?” Recenzja TUTAJ.

“Upiorna opowieść” Peter Straub

Nazywana najlepszą i najważniejszą opowieścią grozy XX wieku przerażająca opowieść o zemście z innego świata i ludziach, którzy przeczuwają nadciągające zło.

„Wpuść mnie” John Ajvide Lindqvist

Północny, zimny jak lód portret nieśmiertelnej istoty zamkniętej w ciele dziecka, która walczy o swoją codzienność, o normalność, która nigdy nie będzie możliwa. A wszystko to w najbardziej wrogim środowisku, które samo w sobie jest siedliskiem potworów, bo u Lindqvista to właśnie ludzie okazują się być tymi, od których lepiej uciekać w mroku. Recenzja TUTAJ.

„Dom z liści” Mark Z. Danielewski

Postmodernistyczny, wielowarstwowy, dziwaczny kolos i opowieść o nawiedzonych murach domu, w którym można oszaleć w jednym. Niejednego czytelnika zbiła z nóg.

„Terror” Dan Simmons

Ostatnia polarna ekspedycja Sir Johna Franklina. W poszukiwaniu północnych cieśnin wyruszają dla statki Erebus i Terror. Wkrótce słuch o nich ginie. Tutaj zaczyna się opowieść Simmonsa. Co wydarzyło się na lodowych otchłaniach północy? Recenzja TUTAJ.

„Poza sezonem” Jack Ketchum

Pozycja dla koneserów flaków, galonów krwi i kanibalizmu, czyli splatterpunkowa opowieść o pewnej rodzinie, która przepada za ludzkim mięsem. Recenzja TUTAJ.

„Bighead” Edward Lee

Niekwestionowany mistrz horroru ekstremalnego daje z siebie wszystko, by stworzyć opowieść tak wypełnioną po brzegi krwią, mózgami, mlaskaniem i przemocą, że przemienia się w parodię samej siebie. Kultowa pozycja gatunku. Recenzja TUTAJ.

„Ring” Koji Suzuki

Tutaj straszy wszystko: okno wychodzące na ogród nocną porą. Ścieżka, która zdaje się prowadzić donikąd. Ściana lasu, w której nic nie widać. Widok góry na ekranie telewizora. Znany przede wszystkim dzięki swojej ekranizacji, „Ring” to horror niebezpieczny, taki, który przemawia do naszej wyobraźni i przenika podświadomość. Recenzja TUTAJ.

“Dom na Wyrębach” Stefan Darda

Polska powieść grozy, głośny i nagradzany debiut Stefana Dardy, który nieprzypadkowo z czasem zyskał status kultowego. Sprowadza na manowce, wyciąga na nieuczęszczane leśne trakty, na ciemne ścieżki, nieoczywiste szlaki. Darda to mistrz snucia gawędziarskich opowieści, mieszania zabobonów i niesamowitej słowiańszczyzny. Recenzja TUTAJ.

„Nie ma wędrowca” Wojciech Gunia

Klasyk sam w sobie! Samotny wędrowiec podejmuje pracę w tartaku gdzieś w Bieszczadach, by odkryć, że pomiędzy balami drewna skrywa się niejedna tajemnica z przeszłości. Mocne, pięknie napisane, zwyczajnie doskonałe. Recenzja TUTAJ.

TOMY OPOWIADAŃ:

„W ciemnym zwierciadle” Sheridan Le Fanu

„Wendigo i inne upiory” Algernon Blackwood

“Zagłada w Dunwich i inne przerażające opowieści” H.P. Lovecraft

„Opowieści śmiertelne, miłosne i tajemnicze” Edgar Allan Poe

„Księgi Krwi” Clive Barker

*Zapraszam na filmik:

25 myśli w temacie “HORRORY, KTÓRE TRZEBA ZNAĆ – Kanon Wielkiego Buka

  1. Gabriel pisze:

    Wiem, że jak każdye takie zestawienie jest zawsze jakimś subiektywnym wyborem, ale ja dodałbym jeszcze Manitou Mastertona oraz Miasteczko Salem Kinga. Natomiast Terror przepięknie zacna rzecz, a co ciekawe wersja serialowa też trzyma poziomie.

    • Bombeletta pisze:

      To wszystko przez to, że ja książek Mastertona… nie znam. Stąd ten brak, ale wiem, jak jest istotny, więc dziękuję Ci ślicznie za dorzucenie tytułu!
      Co do Kinga, to wybrałam „Lśnienie” ze względu na tematykę – alkoholizm i kryzys twórcy powracają u niego jak bumerang i stąd ta powieść wydała mi się tak istotna.
      Pozdrowienia!

    • Galfryd pisze:

      Oh no, Masti jest, w pewnym sensie kultowy, ale do kanonu ? No pls… Generalnie zestawienie znakomite i bezdyskusyjne (no, Stefan zgoda, ale NIE TEN !!!! 🙂 ).

  2. tanayah pisze:

    Wspaniały pomysł na cykl notek 😀 10 z wymienionych tu książek czytałam, a po kilka jeszcze z wielką chęcią sięgnę, jak choćby po „Frankensteina”, „Kleszcze lęku” czy „Dom na Wyrębach” 😀

  3. UKULELE pisze:

    Dużo, dużo, dużo! Życie jest zdecydowanie za krótkie… Trzeba się zacząć chyba gimnastykować i lepiej odżywiać, żeby dożyć starości i mieć okazję przeczytać wszystkie wspaniałości jakie proponujesz. 🙂

  4. Lady of the Tempest pisze:

    Doceniam ilość książkowych inspiracji które dodajesz do mojego życia:))) Będę obserwować rozszerzanie się twojego prywatnego kanonu:)))

    • Bombeletta pisze:

      Faktycznie Mastertona brak, ale to dlatego, że sama nie znam jego twórczości, a do tego sporadycznie pojawia się w „kultowych” zestawieniach za granicą i to stąd – muszę nadrobić wreszcie „Manitou”. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s