„Paragraf 148” Jacek Ostrowski | Weekend z Polskim Kryminałem #2

Między dożywociem a karą śmierci w realiach jesiennej, szaroburej Polski lat siedemdziesiątych, kiedy nic nie było pewne – mecenas Zuza Lewandowska stawi czoła „Paragrafowi 148” Jacka Ostrowskiego.

Ostatni wyrok kary śmierci wykonano w Polsce 21 kwietnia 1988 na niejakim Andrzeju Czabańskim znanym również jako Stanisław Czabański. Okrutna zbrodnia jakiej dokonał była ostatnią, za którą sąd polski wyznaczył najwyższą karę. Kolejni skazańcy w zamian otrzymali dwadzieścia pięć lat pozbawienia wolności, a kolejnym krokiem było wprowadzenie kary dożywocia za zbrodnie ze szczególnym okrucieństwem w nowej wersji edycji kodeksu karnego z 1997 roku. Dzisiaj kara śmierci to jedynie puste pytanie w ankietach telefonicznych lub sondach ulicznych, wspomnienie dawnych czasów, które odeszły w zapomnienie wraz z paragrafem 148.

Płock lat siedemdziesiątych pogrążony w deszczowej i błotnistej aurze jesieni PRL. Mecenas Zuza Lewandowska podejmuje się tajemniczej i nie do końca zrozumiałej sprawy. Jej klientką zostaje Marta Kownacka, oskarżona o brutalne morderstwo swojego męża, jego sekretarki,  poćwiartowanie ciała oraz próbę pozbycia się dowodów. Jest oskarżona z artykułu 148, grozi jej co najmniej dożywocie albo kara śmierci, tylko że kobieta nie przyznaje się do winy, pomimo dowodów zbrodni. Zuza Lewandowska podejmuje trop, który poprowadzi ją w odmęty historii, w przeszłość i sprawi, że będzie musiała zapłacić wysoką cenę za prawdę.

Szaruga jesienna, błotnista, smolista, z wilgocią przejmującą kości, smrodem potu i papierosów, smakiem pierogów i wódki w ustach, kawy, która przypomina smołę… Wszystko to w zagrzybionych budynkach, na wysypiskach śmieci, brudnych ulicach i zaśmieconych alejkach. Gdzieś tam mulista rzeka, miasto podkurczone z zimna i ludzie przygarbieni, uciekający do domów swoich, a obcych. Takie życie prowadzi Zuza Lewandowska, mecenas czasów PRL-u, która w oczach ustroju i swoich kolegów po fachu zdaje się być co najmniej niewygodna. Ta sprawa nie przysporzy jej zbyt wielu przyjaciół, ba, postawi na głowie całe dotychczasowe życie i każe zwątpić we wszystko co znała do tej pory. Ot, oczywista zbrodnia staje się nagle nieoczywista i nikt nie jest w stanie nic z tym zrobić, bez względu na konsekwencje.

Jacek Ostrowski nie oszczędza brutalnych opisów minionej epoki – „Paragraf 148” wrzuca czytelnika prosto na ulice Płocka okresu PRL, prosto w rzeczywistość, która wydaje się wyzuta z wszelkich kolorów, a brak wyczuwalny jest nie tylko w kiosku za rogiem, ale też w ludzkich sercach. Nawet papugi mają tutaj uszy, ściany szepczą i donoszą, każdy jest każdemu wilkiem. Zbrodnia wydaje się być naturalnym stanem, a zagubieni ludzie od adwokatów, przez policjantów, sekretarki, śmieciarzy aż po bezdomnych wydają się być zagubieni jak duchy w listopadowej mgle zmierzchu. Lektura mocna, miejscami przewidywalna, ale dzięki bohaterce Zuzie Lewandowskiej niezapomniana. Nie da się uciec!

O.

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Skarpa Warszawska. ❤

**Zapraszam na filmik!

2 myśli w temacie “„Paragraf 148” Jacek Ostrowski | Weekend z Polskim Kryminałem #2

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s