Bezsenne Środy: „Nie otwieraj oczu” Josh Malerman – recenzja

"Nie otwieraj oczu" Josh Malerman

Horror, który wdarł się z impetem na listy amerykańskich bestsellerów, co nie jest łatwym wyzwaniem dla grozy, a którego ekranizacja na Netflixie przyciąga kolejnych widzów – „Nie otwieraj oczu” Josha Malermana.

Wyobraź sobie, że nie możesz otworzyć oczu, bo TO czai się wokół ciebie. Wyobraź sobie, że nie możesz wychodzić normalnie z domu, że nic już na zewnątrz na ciebie nie czeka. Wyobraź sobie, że już nigdy nie zobaczysz nieba, nie będziesz mógł podziwiać jakiejkolwiek panoramy, nie będzie ci dane spojrzeć nawet kilka kroków w leśną gęstwinę. TO jest pewne, jest niezmienne, po prostu jest. Jak życie i śmierć. Jak potrzeba przetrwania. Jak nieskończoność.

Pięć lat temu COŚ zaczęło pojawiać się w różnych miejscach dookoła świata. COŚ, co sprawia, że ludzie skonfrontowani z TEGO obrazem pogrążają się w obłędzie, zabijają bliskich i wreszcie samych siebie. To COŚ nie oszczędza nikogo, ani dorosłych, ani starców, ani dzieci – kto spojrzy, kto napotka TO na swojej drodze jest stracony. Garstka ludzi, którym udało się przetrwać, żyje ukryta przed światem, z czarnymi opaskami na oczach, za ciemnymi zasłonami rozpadających się domów. Malorie i dwójka jej malutkich dzieci, Chłopiec i Dziewczynka, muszą wyruszyć w podróż przez rzekę, z zamkniętymi oczami, gotowi na to, co czyha na nich na każdym kroku. W czasie tej wyprawy Malorie powraca do dnia, kiedy to wszystko się dla niej zaczęło. Kiedy człowiek zaczął bać się samego siebie.

Horror i bestseller nieczęsto idą ze sobą w parze, tym bardziej, gdy nazwisko autora nie kojarzy się Królem, a sama fabuła nawiązuje do mitologii H.P. Lovecrafta, która z założenia nie przyciąga tłumów i raczej jest niepopularna pośród szerszej grupy niedzielnych czytelników grozy. Być może dlatego, że bywa niezrozumiała, często efemeryczna, nieuchwytna do pojęcia bez szerszego kontekstu. Opiera się na tym, co niewidzialne, co czyha w czeluściach kosmicznej pustki, a co sprawia, że skonfrontowany z tym człowiek popada w obłęd, traci kontakt nawet z samym sobą. Joshowi Malermanowi udało się jednak stworzyć opowieść, która do twórczości Samotnika z Providence nawiązuje, która miłośników jego twórczości zadowoli, a jednocześnie trafi do WSZYSTKICH czytelników spragnionych nietuzinkowej grozy.

"Nie otwieraj oczu" Josh Malerman (Recenzja książki)
„Nie otwieraj oczu” Josh Malerman, przeł. Paulina Broma

„Nie otwieraj oczu” za główną bohaterkę ma młodą kobietę, zwyczajną i niczym niewyróżniającą się everywoman, z dwójką małych dzieci pod opieką. Takim everymanem jest każdy bohater Malermana – to postaci, które nie wyróżniają się niczym specjalnym, z którymi każdy może się utożsamić, a to sprawia, że każdy czytelnik zrozumie co się dzieje i tym samym każdy odnajdzie się w tej zaskakującej rzeczywistości. Czy na zewnątrz czają się demony, czy istoty spoza czasu i przestrzeni, czy złowrogi wirus, to nie ma absolutnie żadnego znaczenia, bo najbardziej przerażający jest fakt, że codzienne życie, normalność jako taka, przestały istnieć i teraz trzeba nauczyć się żyć od nowa. To właśnie opisy tego życia wypełnionego bodźcami, z jakimi nie spotykamy się na co dzień w takim natężeniu, sprawiają, że czytelnik zanurza się w tej historii z czystą przyjemnością.

Przyznam Wam, że podchodziłam do „Nie otwieraj oczu” z dużą dozą ostrożności, przygotowana nawet na typowy ocierający się o kicz i tandetę bestseller z pogranicza grozy, a otrzymałam znakomity współczesny horror, który sprawdzi się jako wprowadzenie do gatunku, dzięki temu, że ma w sobie zarówno klasyczny lovecraftiański sznyt, jednak w lekkim, popowym ujęciu, zrozumiałym także dla laika. Niemniej, czytelnicy, którzy po grozę i horror sięgają często i gęsto również nie będą zawiedzeni, bo Malerman zadbał, by jego historia była uniwersalna i wielopoziomowa, a jej lektura stała się czystą horrorową frajdą.

Dzisiaj nie zmrużę oczu pod moją czarną opaską…

O.

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Czarna Owca. <3

**Zapraszam na film i na KONKURS!

Komentarze do: “Bezsenne Środy: „Nie otwieraj oczu” Josh Malerman – recenzja

  1. Agunzio napisał(a):

    Lovecraftiański sznyt zrobił się ogólnie dość popularny. Weird fiction to horror, z którym „da się” wyjść do mas, po odpowiednim przerobieniu

Dodaj komentarz