„Wiśniowe serce” Cathy Cassidy (BOMBONIERKI #1) – recenzja

Miało być słodko, tak czekoladowo i radośnie, a jednak Cathy Cassidy pokazała, że to jedynie pozory w „Wiśniowym sercu”, pierwszym tomie młodzieżowej serii Bombonierki.

Cherry to niepoprawna trzynastoletnia marzycielka prosto ze Szkocji, wymyślaczka niezłych opowieści uznawana nawet czasami za kłamczuchę. Dlatego wielu nie wierzy jej historii o wyprowadzce do Somerset w Wielkiej Brytanii, do bajecznego domu na klifie, do nowej rodziny. A jednak to prawda – ojciec Cherry poznał kogoś nowego, zaiskrzyło i tak dziewczyna staje się częścią hałaśliwej gromadki rodziny Tanberry, na którą składają się m.in. jej nowe cztery przyrodnie siostry. Na tym sielanka się kończy, bo co prawda trzy młodsze dziewczynki i macocha z radością witają nową towarzyszkę i jej ojca, to najstarsza Honey nie chce widzieć ich w swoim domu. Zaczyna się rodzinny chaos, rozkręcanie domowej wytwórni czekolady, a w tle nastolatki, które nie do końca potrafią pogodzić się z rodzinną sytuacją.

Cathy Cassidy udowadnia jak trudnym zadaniem jest budowanie rodziny od nowa, ze skrawków i niepasujących do siebie kawałków. Rodziny patchworkowej, która może zadziałać jedynie wtedy, gdy wszystkie elementy połączą się ze sobą, kiedy pójdą na wyczekiwane kompromisy. W „Wiśniowym sercu” każda z rodzin nosi swój ból, swoją traumę – stratę, żałobę, tęsknotę, ale przede wszystkim pustkę, która prosi, by ją zapełnić. Pozornie wszystko jest dobrze, jest tak jak powinno być, jest niewinnie i uroczo, ale pod powierzchnią buzuje wulkan niewypowiedzianych emocji. Wybuchają poprzez awantury, akty buntu, trzaskanie drzwiami, samotne przesiadywanie na klifie i puste spojrzenia w przestrzeń. Potrzeba czasu, by załatać braki, by naprawić to, co zepsuło się i nigdy nie będzie działać jak dawniej, ale być może dzięki nowym częściom powstanie coś nowego i pięknego, na swój wyjątkowy sposób.

Po Bombonierkach można by spodziewać się słodkości, która aż zgrzyta w zębach, ale Cathy Cassidy udało się uniknąć cukierkowego przerysowania. W zamian serwuje młodszym czytelniczkom opowieść dziewczyńską, taką, w której odnajdą się wchodzące w świat dorastające dziewczyny, słodko-gorzką, pełną sercowo-rodzinnych problemów, kobiecych konfliktów i wirujących hormonów. To historia, w której każda z bohaterek wystawiona jest na próbę i nie każda wyjdzie z niej zwycięsko, nie dla każdej z Bombonierek pisane jest szczęśliwe zakończenie, co otwiera intrygujące perspektywy dla kolejnych tomów. A jest na co czekać, bo Cathy Cassidy tak sobie obmyśliła tę serię, że kolejne tomy będą opowiadane z perspektywy kolejnych sióstr rodziny Tanberry, co pozwoli czytelniczkom wejść głębiej do ich świata i spojrzeć na ich dzieje w odmienny sposób.

W cieniu rozkwitających dziewcząt opowieść słodka z nutką goryczy, doskonała na prezent dla młodszej nastolatki.

O.

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem IUVI. <3

**Zapraszam na filmik i na KONKURS!

Dodaj komentarz