„Winne Wzgórze” Dorota Schrammek – recenzja

Kto szuka ukojenia, ucieczki od codzienności i własnych problemów, ten odnajdzie spokój ducha w serii obyczajowej Doroty Schrammek „Winne Wzgórze”.

Niewielka miejscowość Kuszewo pośród malowniczych drawskich jezior od lat nosi też nazwę Winnego Wzgórza. To tutaj często z przypadku trafiają zagubione dusze, wszyscy ci, którzy czegoś szukają, zmagają się ze sobą, próbują zapomnieć. Dorota, która wraz z mężem zmuszona jest wziąć na bary swoje niepowodzenia. Liliana, wyrzutek z korporacji na przymusowym urlopie, podczas którego opiekuje się babcią. Tadeusz, który szuka ukojenia po osobistej tragedii. Oni wszyscy na Winnym Wzgórzu zostawią swoje poprzednie życie i spróbują zacząć od nowa.

Dorota Schrammek poprzez opowieści swoich bohaterów pokazuje, że nie jest łatwo uciec przed życiem, przed odpowiedzialnością, przed problemami, nawet jeśli zabunkrujemy się gdzieś na malowniczej wsi, z dala od rozpędzonej cywilizacji. Przeszłość odnajdzie nas wszędzie, a trudne wybory i tak będziemy musieli podjąć, czy tego chcemy, czy nie. Winne Wzgórze zdaje się być jednak idealnym miejscem, by pozbierać się z rozsypki, stworzyć coś nowego na zgliszczach, w ruinach tego, co zostawiliśmy za sobą, co puściliśmy z dymem. Nikt jednak nie obiecał, że będzie łatwo i jak za pomocą magicznej różdżki pozostanie jedynie życie długie i szczęśliwe, różowe i baśniowe. Tutaj także pojawią się nowe wyzwania – przyjaźnie, miłości, rozstania, pożegnania, radości i tragedie. Tylko zakątek spokojniejszy, bardziej malowniczy, który da zarówno miejsce i czas na oddech, na przemyślenia.

„Winne Wzgórze” to z jednej strony klasyczna seria obyczajowa, a z drugiej strony opowieść, która ma potencjał do ukojenia zbolałego serca. Sprawdzi się doskonale dla wszystkich czytelników, którzy poszukują historii, dzięki której łatwiej będzie zapomnieć o własnych problemach i bolączkach codzienności. Widać, że Dorota Schrammek kieruje się naszą rodzimą, polską odmianą duńskiej filozofii hygge, czyli dewizą jakoś to będzie. Bo przecież musi być i do wszystkiego można się przyzwyczaić.

Na spokojne zaczytanie, na chwile zapomnienia, dla miłośników polskiej niespiesznej prozy obyczajowej Winne Wzgórze to idealne miejsce na wypoczynek.

O.

*Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Szara Godzina. <3

**Zapraszam na filmik i na KONKURS!

Komentarze do: “„Winne Wzgórze” Dorota Schrammek – recenzja

Dodaj komentarz